13 grudnia, piątek.
[z perspektywy Harry’ego]
- Noga do góry, pique i... – to Angie, która wciąż
pomagała nam zapamiętać nam choreografię.
- Jaki Pique? – zdziwił się Niall
- Pique to nie tylko piłkarz, ale też ruch taneczny, o,
taki – po czym pokazała nam, na czym polega pique.
- Aaa – skinął głową Niall ze zrozumieniem.
Nagle Angie
podeszła do mnie, mówiąc:
- Źle to robisz, Harry! Popatrz, ręce muszą iść bardziej
do góry – chwyciła lekko moje ręce od tyłu i delikatnie je podniosła.
Zarumieniłem się, ale ona się tym nie przejmowała.
- Zapamiętam – mruknąłem.
- No, to dobrze – skinęła głową Angie i podeszła do
Nialla.
-----
- Znowu nie możesz? – marudziłem. Louis po raz kolejny
nie szedł na spotkanie z fankami.
- Idę do Eleanor i Emmy – rozpromienił się Lou – wyszły
ze szpitala!
- Serio?! – ucieszyłem się – no to ja też idę! Muszę
zobaczyć małą!
- My też! – krzyknęli zgodnie Zayn, Liam i Niall, po czym
poszliśmy za uśmiechniętym Louisem.
Mała była
śliczna. Naya, która otworzyła nam drzwi, cały czas miała na twarzy szeroki,
nie znikający uśmiech. Zayn szepnął do niej coś o dziecku, a ona - już poważna
– skinęła głową.
- To jest Emma – powiedziała rozpromieniona Eleanor,
trzymając ją na rękach. Zawsze myślałem, że dzieci rodzą się łyse, ale Emma
miała brązowe, krótkie falujące włosy.
- Jest śliczna – powiedział Liam z uśmiechem. Reszta to
potwierdziła, a Louis – dumny ojciec – stał nad El i głaskał główkę małej.
- Czyli to koniec Larry’ego... – zażartowałem, udając
smutek, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.
[z perspektywy Diany]
- Nie, mamuś. No mówię ci że nie ma takich lotów. Naya
też sprawdzała na dwóch lotniskach, i po prostu od dziś do sylwestra są
odwołane wszystkie loty. Tak. No, też mi bardzo przykro. Niestety. Pa, kocham
cię – powiedziałam znużona, po czym odłożyłam słuchawkę.
- O co chodzi? – zapytał Liam, który wszedł do kuchni po
treningu.
- Chciałam jechać na święta do Polski, ale od dziś do
sylwestra lotnisko jest nieczynne.
- Ale, dzięki temu że nie jedziesz do swojej rodziny,
będziesz mogła pojechać do mojej!
Popatrzyłam na
niego jak na idiotę.
- Nie przyjadę do twojej rodziny!
- Czemu nie? – popatrzył na mnie z miną zbitego pieska.
- Bo nie i już! Przecież... twoja rodzina... to twoi
rodzice...
- Nie da się ukryć – zaśmiał się Liam, podchodząc do mnie
i obejmując swoimi silnymi ramionami – No, proszę. Moi rodzice są normalni, nie
musisz się ich wstydzić.
- Wiem, że nie, ale...
- No, co? – zapytał Liam i, wciąż się śmiejąc, pocałował
mnie.
[ z perspektywy Zayna]
- Słuchajcie, chcieliśmy wam coś z Eleanor powiedzieć i
musimy to z tobą, Naya uzgodnić.
Naya skinęła
głową. Podpierała się rękoma o kanapę, a glowę opierała na moim ramieniu.
- Ze względu na dziecko uznaliśmy, że żeby nie robić ci
za dużego kłopotu... nie przerywaj – powiedział, widząc że Naya już otwiera
usta – postanowiliśmy zamieszkać razem. Wynajmiemy jakiś apartament w Londynie,
w końcu mamy dostatecznie dużo pięniędzy. Zgadzasz się?
Pokiwała,
mówiąc:
- Teraz każdy z was zamieszka osobno?
- Prawdopodobnie – przyznał Louis – Bez sensu byłoby,
żeby trójka osób miała taki duży dom. Ale wszystko uzgodnić mają między sobą
chłopcy. A teraz wybaczcie, ale chcieliśmy z Eleanor już tam pojechać.
- Jasne – skinęła Naya głową.
Po chwili Niall
powiedział:
- I co robimy z tymi apartamentami?
- Moim zdaniem, to dobry pomysł mieszkać oddzielnie –
powiedziałem, myśląc głównie o korzyściach.
- Ale – wtrącił Harry – wtedy nie będziemy widzieć się
tak często.
- Przecież możemy zamieszkać blisko siebie, w czym
problem? – zapytałem.
- Racja – przyznał Harry – no, to już dzisiaj sobie
jakieś fajne mieszkanko zacznę szukać. Ale będzie zabawa! – zaśmiał się i,
żegnając się wyszedł z Niallem z mieszkania.
- I co? Zostaliśmy sami – uśmiechnąłem się do Nayi. Ona
zarzuciła swoje ręce na moją szyję i wtuliła się w moją koszulę.
- Kocham cię – szepnęła cichutko.
- Ja ciebie bardziej – zapewniłem. Ona się roześmiała.
- Jak ja kocham, jak ty się śmiejesz.
- Jak ja kocham, jak ty kłamiesz – odpowiedziała, całując
mnie w policzek.
- Naya?
- Słucham? – zapytała, wpatrując się we mnie.
- Czy... co myślisz o tym... żebyśmy, no wiesz...
- Może się w końcu wysłowisz? – zaśmiała się.
- No... zamieszkali razem?
[ z perspektywy Harry’ego ]
- My
heart is stereo, beats for you so listen close... – śpiewał Niall.
- Dobra, wychodzimy – westchnąłem, bo już nie umiałem
słuchać jego głosu.
- Ok. Ale... tell me why? – znowu zaczął wyć.
- Błagam, przestań, głowa mi zaraz pęknie.
- Dobra... – zgodził się obrażony Niall.
- O, Boże – powiedziałem patrząc na parę dziewczyn
biegnących w naszą stronę. W dodatku one też się darły:
- Aaa! Harry Styles i Niall Horan z One Direction!
- Wiejemy – mruknał Niall, który zaczął biec tak szybko,
że myślałem że zaraz w kogoś wrąbie.
I wrąbał.
Ach, to moje nieomylne przeczucie. Wpadł na jakąś ładną dziewczynę, na pewno
młodszą od nas, ale szepnęła cicho:
- Chodźcie za mną. Wiem, gdzie one was nie złapią.
Pobiegliśmy.
Tym „schronieniem” okazał się mały domek w głębi lasu koło miasta.
- Tu mieszkam – poinformowała dziewczyna, rozmasowując
bolące miejsce, tam, gdzie uderzył ją Niall.
- Przepraszam – powtórzył po raz setny Niall.
- Nie ma sprawy – machnęła ręką ona – zaraz przyjdzie tu
moja siostra.
- Twoja siostra? To może już pójdziemy?
- Spokojnie, ona lubi One Direction. Ale nie jest
psychofanką. Szczególnie lubi ciebie – wskazała na mnie – mówi, że jesteś
słodki, uroczy i wspaniały. I że świetnie się z tobą gada. Zerwała ze swoim
chłopakiem wczoraj, bo, jak sama powiedziała, jest tobą zbyt zauroczona.
- Naprawdę? – zdumiałem się.
- O, słyszę ją! – ucieszyła się dziewczyna. Otworzyła
szybko drzwi, a w nich stanęła znajoma mi postać.
- Angie?!
[ z perspektywy Nayi ]
- Zróbmy sobie wieczór filmowy. Ale tylko my. Nasza
dwójka – zaproponował Zayn, przegryzając wargi.
- Czemu nie? – uśmiechnęłam się – w końcu musimy się do
siebie przyzwyczaić, skoro będziemy mieszkać razem.
- Czyli się zgadzasz? – uradował się Zayn. Wziął mnie na
ręce i zaczął się ze mną kręcić. Śmiejąc się, mówiłam żeby się nie kręcił bo
coś rozbijemy. W końcu opadł ze mną na kanapę. Położyłam się koło niego. On
przytulił mnie mocniej i pocałował mnie w czoło. Zamknęłam oczy i nawet nie
zauważyłam, kiedy wspólnie zasnęliśmy.
-----
Obudził mnie głos Zayna, wyśpiewujący piosenkę
Bruno Marsa „Lazy Song”.
- Co ty robisz? – zapytałam nieprzytomnie.
- Śpiewam – rzekł tonem znawcy.
- Wiem, że śpiewasz, ale czemu śpiewasz?
- Bo cię muszę obudzić – wyjaśnił.
- O. A dlaczego?
- Bo... – zrobił teatralną pauzę - ... zabieram cię na
galę!
- Co?! Kiedy?!
- Za pół godziny przyjedzie Louis z Eleanor po nas,
reszta pojedzie oddzielnie.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! – tak brzmiała moja odpowiedź –
ty sobie cholera chyba jaja robisz?!
- Nie. Skarbie, proszę – spojrzał nieśmiało – jedź ze
mną.
- Bardzo chętnie, ale nie mam CO WŁOŻYĆ!
- Nie ma problemu. Ja kupiłem ci sukienkę – poinformował
mnie, podając mi małe pudełko – siostra mi pomogła.
- Która? Saffa?
- Nie, nie ona – zaśmiał się – Doniya. Ta rok starsza ode
mnie.
- Aha, ok. Dziękuję, kotku – cmoknęłam go w policzek.
Poszłam do łazienki, gdzie szybko się umyłam
i ubrałam (obrazek) w nową sukienkę od Zayna i parę dodatków do niej.
Zostawiłam rozpuszczone fale.
- Wow – powiedział tylko Zayn, który stał przede mną w
garniturze – wyglądasz... tak seksownie.
- Bredzisz – żachnęłam się, ale oświadczyłam – ty
wyglądasz przystojnie. Bardzo, bardzo przystojnie.
- Dziękuję – skinął z uśmiechem – to jak, schodzimy na
dół? Byłaś w łazience ponad dwadzieścia minut...
- Och, jasne! Przepraszam.
- Nie ma sprawy – powiedział i chwycił mnie za rękę.
[ z perspektywy Eleanor ]
- Nie wiem czy to był dobry pomysł zostawiać Emmę z
opiekunką... jest taka maleńka!
- Skarbie, nie przesadzaj. Nic złego się nie stanie –
uspokajał mnie Louis.
- Masz rację – westchnęłam.
- No. Więc nie jęcz.
- Nie będę.
- Dzisiaj chcę powiedzieć mediom że nie jesteś już tylko
moją dziewczyną...
- Ale... Louis, nie wiem czy to dobry pomysł.
- ... i że mamy dziecko... a dlaczego nie?
- Po pierwsze, moje antyfanki i twoje psychofanki...
- ...damy sobie z nimi radę.
- ... po drugie, będą próbować robić zdjęcia Emmie...
- ... jest śliczna, w czym problem?
- Louis!
- No dobrze, nie denerwuj się. Jak nie chcesz, nie
powiem... – westchnął, hamując pod mieszkaniem Nayi. Właśnie schodziła ze
schodów z Zaynem.
- Hej! – przywitała się z szerokim uśmiechem Naya. Jako
że jesteśmy dziewczynami siedziałyśmy z tyłu – co u ciebie?
- Pokłóciłam się z Louisem – powiedziałam do niej
szeptem, żeby chłopcy nie słyszeli.
- O co? Przecież wy się nigdy nie kłócicie...
- Twierdzi, że trzeba powiedzieć mediom że mamy Emmę i za
niedługo bierzemy ślub. Ale ja jestem przeciwna...
- Dlaczego? – zapytała Naya krótko.
- Myślę że to byłoby niedobre dla nas... i dla małej.
- Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz – Naya wzruszyła
ramionami, a ja skinęłam głową i zaczęłam się zastanawiać nad tym, co mi
powiedziała.
[ z perspektywy Zayna ]
- Jesteś już z Nayą od prawie czterech miesięcy. Czy to
coś poważniejszego?
- Bardzo się z Nayą kochamy. Postanowiliśmy, że
zamieszkamy razem.
- Naprawdę? Gdzie?
- Jeszcze nie wiemy, ale jesteśmy pewni, że będzie to
miejsce wyjątkowe.
Popatrzyłem
się w kierunku Nayi, która śmiała się teraz wraz z Deepem i Miley Cyrus.
Uśmiechnąłem się w jej kierunku, a ona w tym momencie odwróciła się w moim
kierunku i odwzajemniła uśmiech, po czym podeszła do mnie z Johnnym.
- No, to widzę że ci się niezła dziewczyna przytrafiła,
Zaynie Malik!
- Johnny? O czym ty mówisz? – zapytałem zdziwiony, a Naya
ukrywała twarz w rękach ze śmiechu.
- Och, rozumiesz, plotę trzy po trzy, alkohol, emocje...
– mówił Deep, kiedy Naya się wręcz zataczała chichocząc.
- Johnny, przecież ty ani trochę nie piłeś! –
przypomniała ze śmiechem Miley, klepiąc go po plecach.
- Skąd to możesz wiedzieć? – prychnął ze śmiechem.
- Vanessa cię pilnuje...
- Hm, tak, oczywiście, taak, faktycznie...
- Chodźmy stąd – szepnąłem do Nayi, a ona pokiwała głową.
[ z perspektywy Harry’ego ]
Patrzyliśmy
się na siebie w milczeniu. Angie miała na sobie piękną szmaragdową sukienkę.
Tak czy tak musiałaby przyjść – w końcu tańczyła na naszych koncertach.
- Pięknie wyglądasz.
Dalej
milczała. Nerwowo łamiąc palce, patrzyła się na swoje stopy.
- Proszę, odezwij się – powiedziałem cicho.
- O czym mam mówić? – zapytała, podnosząc głowę –
przecież moja siostra już wszystko zdążyła ci opowiedzieć...
- Nie. Proszę.
Delikatnie
dotknęła mojej ręki. Nie wiedziałem, czy przypadkowo, czy też nie, ale mimo to
podniosłem ją i ucałowałem, muskając ustami opuszki palców. Ona lekko się
uśmiechnęła po czym powiedziała w zadumie:
-Wiesz... Dzisiaj jest piątek trzynastego. Wszystko się
może zdarzyć...
- ... jak to? – zapytałem i ją pocałowałem. Chociaż na
początku była chyba w lekkim szoku, po chwili odwzajemniła pocałunek. Zarzuciła
mi ręce na szyję, ja swoje dałem na jej biodra i poczułem się niesamowicie
szczęśliwy.
[ z perspektywy Louisa ]
- Przepraszam, panie Louisie? Jak układa się u ciebie i
twojej dziewczyny Eleanor? – zagadnęła mnie dziennikarka w kapeluszu i ciemnych
okularach – pilotkach.
- Uhm... tak, bardzo dobrze – mówiłem zakłopotany, żeby
przypadkiem nie palnąć czegoś czego nie chciała Eleanor. Ona podeszła do mnie z
uśmiechem, pocałowała mnie w policzek i powiedziała mi na ucho:
- A teraz zrobię coś za ciebie – po czym na głos
oświadczyła:
- Teraz bardzo się do siebie zbliżyliśmy, bardziej niż
kiedykolwiek. Mamy razem piękną córeczkę - dziennikarce spadł dyktafon –
zamieszkaliśmy razem i planujemy wziąć ślub – po czym uśmiechnęła się szeroko.
Dziennikarce zabrakło chyba języka w buzi, bo tylko wydusiła:
- C-c-córeczkę?
- Tak, Emmę – odzyskałem mowę i uśmiechnąłem się do
Eleanor, która mnie pocałowała – tym razem prosto w usta.
[ z perspektywy Nayi ]
- Gdzie my się urywamy? – zaśmiałam się – Przecież jest
gala.
- A co mnie gala obchodzi, kiedy mam ciebie – powiedział
Zayn z łobuzerskim uśmiechem. Chwycił mnie za rękę i poprowadził mnie w jakąś
ciemną uliczkę.
- Zayn... wiesz, nie za bardzo mi się tutaj podoba...
- Nic się nie stanie, znam dobrze to miejsce – powiedział
mi, kiedy przechodziliśmy przez ulicę. Nagle usłyszałam pisk opon. Pierwsze, co
zrobiłam, to było odepchnięcie Zayna na krawężnik. Widziałam jeszcze tylko szok
w jego oczach, kiedy samochód mnie potrącił.
Zniszczyłam koniec (jak zwykle). Mam nadzieję że mimo to się podoba bo się napracowałam :) Tu dodam Wam parę zdjęć i gifów z One Direction, Nayą, Eleanor i Dianą :) Taki niby radosny, a ostatni akapit napisałam i nagle czar radości pryska :) Huehue, buziaki :*
Liam <3
Hehe na to drugie chętnie bym poszła ^^.
God, please! :D
Misja zaakceptowana :D
Tak mam z Nayą <3
Lou i Eleanor ;* Wielbię zarost Louisa na tym zdjęciu <3
Mój ukochany bromance :))
A na koniec, piosenka :)
Nowy rozdział zapowiadam na pon. - wt. :D
ps.: zauważyliście że dzisiaj jest pt.13 i w opowiadaniu też jest piątek 13, ale grudzień? :D
ps2.: anty pechowego piątku 13 ( ale nie jestem przesądna ;] )
Liam <3
Hehe na to drugie chętnie bym poszła ^^.
God, please! :D
Misja zaakceptowana :D
Tak mam z Nayą <3
Lou i Eleanor ;* Wielbię zarost Louisa na tym zdjęciu <3
Mój ukochany bromance :))
A na koniec, piosenka :)
Nowy rozdział zapowiadam na pon. - wt. :D
ps.: zauważyliście że dzisiaj jest pt.13 i w opowiadaniu też jest piątek 13, ale grudzień? :D
ps2.: anty pechowego piątku 13 ( ale nie jestem przesądna ;] )







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz