sobota, 28 kwietnia 2012

V rozdział + uprzedzenie.


    Weszłam do centrum handlowego z wypchanym portfelem. Najpierw weszłam do C&A. Moją pierwszą ofiarą okazały się śliczne, czerwone rurki. Okazało się, że pasują idealnie. Wzięłam jeszcze luźną bluzkę w turkusowo – białe grube pasy. Ponadto wyszukałam cudną, krótką spódniczkę w czarno – zieloną kratkę. Znalazłam dodatkowo w „I am” śliczny, długi łańcuszek, na końcu którego przypięte było metalowe, srebrne radio. Było śliczne, więc natychmiast je kupiłam. Poza tym natychmiast wzięłam sweter z czerwoną kokardką i czerwonym, piętrowym autobusem, takim które jeżdżą po Londynie. Zadowolona wyszłam z centrum handlowego i wróciłam do mieszkania. Zawibrował mi telefon. Nowy MMS. Od Harry’ego. Pobrałam zdjęcie. Data zrobienia: dzisiaj, godzina 11:26. Popatrzyłam na nie. Na zdjęciu znajdował się... Zayn. Obściskiwał jakąś inną dziewczynę – blondynkę, bardzo ładną, z szczupłymi nogami i dość dużą... hm, górą. Pod zdjęciem był napis: „Nie ma to jak prawdziwy ukochany, prawda? :)”
    Natychmiast zadzwoniłam do Zayna. Płaczliwym głosem ( eh, nie cierpię, kiedy się rozklejam ) zapytałam Zayna:
- Co to ma znaczyć? Ty… ty masz inną dziewczynę?
- CO?! – zdumiał się Zayn.
- Ha...Ha... Harry mi pokazał zdjęcie – powiedziałam z trudem, bo ciągle lały mi się łzy z oczu.
- Jakie zdjęcie?!
- No... przytulasz na nim jakąś... inną... dziewczynę – przy każdej przerwie czkałam, co mnie jeszcze bardziej denerwowało.
- SŁUCHAM?! Biegnę do ciebie, musisz mi to wytłumaczyć – powiedział Zayn ze złością w głosie.
     Dwie minuty później Zayn zapukał do drzwi. Wyszłam przed mieszkanie. Natychmiast zasypał mnie pytaniami:
- O co chodzi?
- Harry przesłał mi... to – po czym pokazałam mu zdjęcia.
- Co to jest?! – zapytał Zayn łapiąc się za głowę.
- No... ty. Ty, obściskujący jakąś dziewczynę z... z... z tyłkiem jak Kim Kardashian! – wybuchnęłąm.
- Z czym? – Zayn zaczął się śmiać.
- Yhh... no... niewiem... – też zaczęłam lekko chichotać.
- Wierzysz mu? – zapytał poważnie Zayn i chwycił mnie za ręce. Popatrzył mi głęboko w oczy, po czym odpowiedziałam mu:
- Ja... nie wiem. Nie wiem, ok?!
- Dobrze... mam nadzieję, że to dobrze przemyślisz. Kocham cię – Zayn schodził po schodach zgabiony. Gdy... nagle Harry wszedł do bramy. Zayn do niego doskoczył i powiedział:
- O co ci chodzi?! Nie rozumiesz, że ona jest MOJĄ dziewczyną?!
- Może i Naya na razie jest twoją dziewczyną – powiedział Harry z uśmieszkiem - ale już niedługo.
     To stało się szybko. Zayn podbiegł do Harry’ego i rąbnął go z pięści w twarz.
- Zayn! – zawołałam. On odwrócił się, a Harry z tego skorzystał i wykręcił mu rękę. Zayn jednak był starszy i silniejszy. Uwolnił się. Zbiegłam po schodach i stanęłam pomiędzy nimi.
- Stop! – powiedziałam, marszcząc brwi.
- Ok... tylko moment – powiedział Harry, po czym złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie, a potem mnie pocałował...


Sorry, że taki krótki rozdział, ale mam bardzo mało czasu :( Jutro wyjeżdżamy do babci, a tam nie ma internetu :( Więc przykro mi bardzo ;( Wracam dopiero w za tydzień, w sobotę.
I to na tyle niestety :( Pa, pa :*
Naya.

czwartek, 26 kwietnia 2012

IV rozdział :)


    Zazwyczaj przed spotkaniem przeżywam swego rodzaju rytuał: prysznic, depilacja, posmarowanie kremem nawilżającym, spryskanie dezodorantem, podwójne umycie zębów, maseczka, peeling, dezodorant i nareszcie przebranie się. Ubrałam kolczyki i bransoletki od Liama, szary kardigan, biały podkoszulek i czarne rurki. Do tego założyłam małą, czerwoną torebkę, czerwony cienki pasek i koturny. Oczywiście w czerwonym kolorze. Koturny to moje ulubione buty: mam ich 4 pary, a poza tym para balerinek i adidasów. Moja szafa jest dość obszerna: dostaję ciuchy od kuzynek, starszych ode mnie o rok lub dwa. Poza tym zawsze dostaję na Gwiazdkę i Wielkanoc sporo ubrań od mojej chrzestnej, która jest nadziana i ma podobny styl do mojego. Niestety – mieszka w Niemczech i rzadko do nas zaglądała – a co dopiero tutaj, w Anglii... Wyjrzałam przez okno i stwierdziwszy, że jest słonecznie, odłożyłam kardigan do torby i założyłam pilotki z czarnymi oprawkami. Potem stwierdziłam, że czas już wychodzić – było za dziesięć dwunasta. Zayn już czekał – siedział na ławce, dziwnie skurczony. Patrzył się ze zmarszczonym czołem w ziemię i zagryzał wargi. Podeszłam do niego szybko i dałam mu buziaka w policzek. Uśmiechnął się lekko i natychmiast się poderwał. Pogłaskał mnie po ramieniu. Zapytałam:
- Co się stało? – po nieco bliższym poznaniu Zayna, miałam taki sam humor jak on w tym samym czasie, nawet jeśli nie wiedziałam, o co chodzi. Zayn powiedział cicho:
- Harry się dowiedział, że jesteśmy razem. Usłyszał naszą rozmowę przez telefon. I, wiesz... okazało się, że on... też się w tobie zakochał.
- Co?! Nie! Ja kocham ciebie, ciebie! – zawołałam z rozpaczą. Zayn chwycił mnie za ręce i zaczął mnie delikatnie po nich głaskać.
- Ja ciebie też. Próbowałem wyjaśnić Harry’emu, że chcieliśmy o tym powiedzieć na urodzinach Liama. Ale on tego nie przyjmuje do wiadomości. A to mój przyjaciel!
- Spróbuję JA mu to uświadomić – oświadczyłam ze złością.
- Jesteś taka śliczna, kiedy się złościsz – powiedział Zayn z uśmiechem – jesteś moja, moja, i wszyscy muszą to wiedzieć – po czym zaczął mnie obcałowywać.
- Chodźmy do mnie do domu – zaproponowałam po chwili.
- Chętnie – zgodził się Zayn.
     Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do mnie. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka. Zaprosiłam go do kuchni.
- Kawy, herbaty? Masz na coś ochotę? – po czym postawiłam przed nim miseczkę pełną ciasteczek.
- Nie, dziękuję – odmówił grzecznie Zayn – Mam inną prośbę: czy możesz usiąść mi na chwilę na kolanach?
- Hmm... dobrze... – mruknęłam ze zdziwieniem. Usiadłam na jego kolanach i założyłam mu ręce na szyję. Powiedział mi cicho, do ucha:
- Kocham cię. Najbardziej na świecie. Uwielbiam cię – dałam mu buziaka w ucho. Zarumienił się delikatnie.
- Musimy być razem. Na zawsze – szepnęłam.
- Musimy – potwierdził Zayn – Chociaż tobie należy się ktoś lepszy...
- Hej, hej, hej! Przecież już nie może być nikogo lepszego – roześmiałam się.
- Dziękuję, że tak mówisz. Szkoda, że muszę już iść... – westchnął Zayn.
- Zapomniałeś? Przecież jutro się widzimy – przypomniałam.
- Do jutra cała wieczność! – zaśmiał się Zayn.
- Bez przesady – powiedziałam, cmoknęłam go w czoło i odprowadziłam do drzwi.
- Do zobaczenia, kotku! – pożegnał się Zayn.
- Do jutra! – odpowiedziałam z uśmiechem i zamknęłam za nim drzwi.
    Zbliża się dobra pora na zakupy.


Hej :) Dzisiaj trochę krótki, ale jest ;). Buziaki przesyłam - 
Naya.

środa, 25 kwietnia 2012

III rozdział.


Obudziłam się w nocy. Czułam czyjąś rękę na policzku - jakby ktoś mnie głaskał. Otworzyłam oczy. To był Zayn. Kiedy tylko zobaczył, że się obudziłam, ze strachu natychmiast cofnął rękę. Powiedziałam cicho:
- Dziękuję Ci za prezent. Jest wyjątkowy... jak ty – Zayn uśmiechnął się delikatnie. Wstałam, po czym pocałowałam go. Delikatnie, w usta. Po chwili Zayn mnie chwycił i posadził mnie na swoich kolanach i zaczął mnie obcałowywać. Odwzajemniłam to.
- Powiemy o tym komuś? – zapytałam Zayna.
- Kochanie... chciałbym, żeby chłopcy wiedzieli. Zawsze o sobie wszystko mówiliśmy... więc chciałbym, żeby wiedzieli o tym że jesteśmy razem. Może powiemy im to na urodziny Liama? Są na końcu sierpnia  – po chwili powiedział Zayn, po czym dodał – bo jesteśmy razem, prawda?
- Oczywiście, że ta... – ale nie zdążyłam dokończyć, bo Zayn znowu zaczął mnie całować. A po chwilli on powiedział:
- Rozumiesz? Prawie nic o sobie nie wiemy, znamy się zaledwie od paru dni... a się kochamy.. W każdym razie... ja cię kocham. Od początku. Kiedy tylko zobaczyłem Cię z samolocie...
- Właśnie – zmieniłam pozycję na jego kolanach – Prawie nic o sobie nie wiemy. A chciałabym wiedzieć coś o tobie. Powiesz mi coś?
- Lubię kolor niebieski. Uwielbiam śpiewać. Uwielbiam całować piękne dziewczyny...
- ... no, to nie możesz mnie całować – zaśmiałam się – znajdziesz ładniejszą, i już ci przejdzie chęć całowania mnie. Nawet nie jestem ładna.
- Oczywiście, że jesteś. Jesteś najśliczniejszą osobą na świecie. Uwielbiam cię – Zayn zaczął znowu mnie całować. Oparłam głowę o jego ramię i zamknęłam oczy. Czułam się tak dobrze. Nawet nie zauważyłam, że zasnęłam.
    Punktualnie o godzinie szóstej trzydzieści zadzwonił budzik. Leżałam na fotelu sama. Postanowiłam się jakoś przyodziać, bo czułam się nieco dziwnie w tej koszuli nocnej. Otuliłam się niebieskim kocem, leżącym na łóżku i zeszłam na dół.
    Zayn siedział w kuchni z laptopem na kolanach i uśmiechem na twarzy. Przywitałam się z nim. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i powiedział:
- Księżniczko, czemu jeszcze nie pospałaś? Jest wcześnie! – powiedział Zayn z wyrzutem. Odpowiedziałam:
- Muszę już wracać, kochanie. Tylko się przebiorę i już wychodzę.
- Odprowadzę cię – poderwał się Zayn – a może masz ochotę na coś do jedzenia? Kanapki, owoce?
- Nie jestem głodna – westchnęłam.
- Co cię martwi? – zapytał Zayn, głaszcząc mnie po plecach.
- Nic, skarbie – odpowiedziałam - tylko źle się czuję.
- Źle się czujesz? – zmartwił się Zayn.
- Spokojnie, wszystko będzie ok – pocałowałam Zayna w policzek i poszłam do łazienki.
    Kiedy już się umyłam, Zayn już był ubrany, a w rękach miał prezenty, które wczoraj dostałam. Ubrałam się we wczorajsze ciuchy. Założyłam swoje koturny, a Zayn okrył mnie swoją kurtką. Sam miał na sobie bluzę. Wyszliśmy z domu koło siódmej.
    Zayn odprowadził mnie aż pod mieszkanie. Zaprosiłam go do środka, ale chyba zauważył, że mam ochotę żeby pobyć sama. Toteż zaprzeczył i się pożegnał. Zchodził już ze schodów, kiedy coś mi się przypomniało. Podbiegłam do niego i pocałowałam go prosto w usta. Zayn odzajemnił pocałunek i staliśmy na jednym schodku jak idioci i się całowaliśmy. Potem już pożegnaliśmy się na dobre i pobiegłam do mieszkania. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, po czym dałam wszystkie prezenty na odpowiednie półki i poszłam do łazienki. Ubrałam się w dresy. Do kompletu ubrałam kolczyki i bransoletki od Liama. Włączyłam laptopa. Wysłałam mojej przyjaciółce, Lidii, wiadomość z przeproszeniami. Z nudów włączyłam sobie na YouTube piosenkę i zaczęłam śpiewać.

                           
    Po jakiś dwóch godzinach zapiszczała komórka i rozległa się piosenka Adele – „Set a fire to the rain”. Odebrałam i zapytałam spokojnie:
- Tak, słucham?
- Naya? Kochanie, jak się czujesz? – to był Zayn. Nawet przez telefon miał taki miły, ciepły głos. Odpowiedziałam, żeby go nie martwić:
- Jest dobrze, skarbie. Wzięłam proszki przeciwbólowe. Może do mnie wpadniesz dzisiaj?
- Dzisiaj? Świetnie – ucieszył się Zayn – to o której się umawiamy?
- Może o dwunastej w parku? – zasugerowałam. Była dopiero dziesiąta.
- Ok. No to do zobaczenia. Kocham cię – pożegnał się Zayn z radością.
- Ja też cię kocham – powiedziałam. I poczułam, że to najprawdziwsza prawda.

I to tyle :**Paa!

wtorek, 24 kwietnia 2012

II rozdział :)


Otworzył Harry z szerokim uśmiechem. Przywitałam się z nim i pomyślałam „Rany, ten Harry to ciacho z każdej strony! Nie ma opcji, żeby wyglądał jak pasztet. Zresztą, tak samo jak reszta chłopców!”. Natychmiast z góry zbiegł Zayn, a po nim Louis i Niall. Na końcu powoli zszedł Liam, tak jakby był pijany. Wizja pijanego Liama wydawała mi się tak zabawna, że wybuchnęłam śmiechem. Wszyscy chłopcy, chociaż nie wiedzieli, o co mi chodzi, też zaczęli się śmiać. Najszybciej opanował się Zayn i przypomniał:
- Ej, ludzie, przecież mamy dla naszej księżniczki prezent! Zapomnieliście?
      Harry szybko pobiegł na górę, a Niall i Louis chwycili mnie za ręce – Niall po lewej, a Louis po prawej stronie – i poprowadzili mnie do dużego pokoju. Był cały biały, z białymi meblami i czarnymi elementami. Louis wyjaśnił:
- To pokój Liama.
- Świetny! Uwielbiam czerń i biel! – uznałam, oglądając ciemne malowidła na ścianie. Liam pokraśniał i podziękował z twarzą wtuloną w rękaw bluzki.
- Liam, spokojnie! – roześmiał się Zayn –Jest trochę nieśmiały. Ale spoko, za niedługo na pewno się to zmieni – wyjaśnił.
       Harry wszedł do pokoju z ogromną białą paczką, przewiązaną różową kokardą. Postawił go przede mną. Zdumiona zapytałam:
- Co tam jest?
- Otwórz, to się dowiesz, księżniczko – odparł ze śmiechem Louis. – Mamy nadzieję, że Ci się spodoba.
       W środku było 5 różnych paczuszek w różnych kolorach. Chwyciłam pierwszą z nich, w kolorze zielonym. Napisane było na niej „Od Harry’ego”. Z narastającą ekscytacją rozwiązałam paczuszkę. W środku znalazłam książkę pod tytułem „Ostatnia piosenka” Nicholasa Sparksa i płytę z filmem, ekranizacją książki.
- Och, Harry! Skąd wiedziałeś, że uwielbiam Sparksa? – po czym uścisnęłam Harrego. Lekko pocałował mnie w ucho, co wprawiło mnie w zakłopotanie, ale nic nie powiedziałam. Następna paczuszka była czerwona, z napisem „Od Liama”. Zapytałam:
- Chłopcy, a za co mnie tak obdarowywujecie? Przecież ja nic nie zrobiłam, nie mogę tego przyjąć!
- Bo po prostu jesteś – powiedzieli chórem chłopcy.
- Jesteś wyjątkowa... – zaczął Harry.
- ...i dlatego zasługujesz na prezenty! – zawołał Niall.
- Dokładnie – zaszemrał Liam.
- To jest jasne jak słońce! – roześmiał się Zayn.
- Właśnie! I to ty ze wszystkich najbardziej zasługujesz na prezenty, ze wszystkich dziewczyn które dotychczas poznaliśmy! Musisz je przyjąć. Jesteś cudowna. – powiedział Louis z uśmiechem.
- Ale w ramach podziękowania nie obrazilibyśmy się, gdybyś poszła z nami do kawiarni – powiedział Liam z uśmiechem.
- Chętnie! – ucieszyłam się.
    Zaczęłam odpakowywać czerwoną paczuszkę W środku znalazłam komplet srebrnych bransoletek, a do tego srebrne kolczyki – wkręty z wieżą Eiffla.Przytuliłam Liama, a on pogłaskał mnie po łopatkach.
    Po nim nadszedł czas na niebieską paczuszkę od Zayna. W środku była perfuma. Od razu się nią popsikałam. Pachniała fiołkami, wanilią i jaśminem. Słodki zapach – taki, jak lubię. Wręcz rzuciłam się na Zayna, a reszta chłopców popatrzyła na niego z zazdrością.
    Następna paczka była żółta, z napisanym imieniem Nialla. Odpakowywałam ją z ciekawością. W środku znalazłam torebkę z NADRUKOWANĄ MOJĄ TWARZĄ! Zachwycona, z rozpędu pocałowałam Nialla w policzek. Wszyscy dziwnie się na niego popatrzyli.
    I teraz ostatnia paczuszka. Fioletowa. W sumie, to paczka, nie paczuszka. W środku znalazłam... czarną koszulę nocną. Była strasznie seksowna: nawet od samego patrzenia dziwnie się czułam. Była trochę ponad kolana, luźna, a przy biuście miała czarną koronkę. Louis wybąkał, patrząc na moją minę:
- Hmm... już po prostu nie miałem pomysłu... chłopcy je wykorzystali... a to mi poleciła sprzedawczyni.
- Cóż... dziękuję... to bardzo.. emm, oryginalny prezent... – po czym delikatnie przytuliłam Lou, który szeroko się uśmiechnął. Potem Louis zaprosił mnie królewskim gestem do kuchni na kolację. Była dopiero dziewiętnasta. Zgodziłam się i podążyłam za chłopcami.
     Na stole spoczywał chleb, pokrojony w grube kromki, dzbanek soku pomarańczowego i „ szwedzki stół”. Po chwili zobaczyłam miskę pełną chrupiących marchewek. Od razu wzięłam sobie jedną i zaczęłam chrupać. Louis wyszczerzył się tak, że pomyślałam że mam coś na twarzy i od razu się o to zapytałam. Liam odpowiedział:
- Po prostu nasz Louis uwielbia marchewki.
     Po kolacji powiedziałam:
- Chłopcy, jesteście tacy kochani! Ale nie pójdę z wami do kawiarni. – chłopcy popatrzyli się na mnie ze smutkiem, a Zayn spytał krótko:
- Dlaczego?
- Bo zapraszam was do siebie pojutrze do siebie na kolację! – wszyscy, jak jeden mąż, zaczęli wiwatować. Po chwili powiedziałam:
- Dobra, kochani, na razie. Muszę się już zbierać! – chłopcy, chociaż niezadowoleni, odprowadzili mnie aż do drzwi. Wyszłam z domu, machając do chłopaków. Aż tu nagle, z lekkiego kropienia zaczęło lać. A już po dwóch sekundach – sypać gradem. Zauważył to Zayn, patrzący przez okno i natychmiast po mnie przybiegł. Wziął mnie na ręce. Zawołałam:
- Zayn, co robisz? Przecież umiem chodzić! – roześmiałam się.
- Ale księżniczko! – krzyknął z szerokim uśmiechem Zayn i wniósł mnie do ich domu, mimo moich protestów.
- Nie mogę u was zostać! Muszę być na skypie!
- Hej, hej. Nie denerwuj się. Popatrz za okno. – po czym zawołał:
- Chłopaki! Naya zostaje dzisiaj u nas na noc! I ŚPI U MNIE! – chłopcy zbiegli na dół. Stwierdziłam, że spanie u nich w domu może być nawet fajne... Louis spytał:
- A czemu u ciebie?
- Bo ja jako jedyny jestem sam w pokoju!
- Fakt. Twoja przewaga – potwierdził z żalem Lou.
- Mogę iść się pierwsza umyć? – poprosiłam.
- Jasne. Łazienka to pierwsze drzwi od lewej – zgodził się Zayn.
    Przypomniała mi się koszula nocna od Louisa. Stwierdziłam, że mimo to jest lepszqa niż chodzenie w brudnych ciuchach. Poszłam do łazienki. Okazała się jasnym pomieszczeniem z wielkąwanną. Szybko się wykąpałam i przebrałam. Sukienka odkrywała sporo biustu, co stwierdziłam z niezadowoleniem. Obficie skropiłam się perfumami od Zayna. Wyszłam z łazienki i zawołałam:
- Zayn, gdzie jest Twój pokój? - ale nie tylko Zayn wszedł na górę, żeby mi go pokazać. Razem z nim wszedł Louis i Harry. Wszyscy opuścili szczęki, poza Zaynem, który tylko szeroko się uśmiechnął, po czym zaprowadził mnie do pokoju. Powiedział:
- Jest tu tylko jedno łóżko, ale dziś prześpię się na sofie. Dobrze?
- Szczęściarz! – mruknął Louis.
- Ok, dziękuję. Pójdę już spać, dobrze? – byłam strasznie zmęczona. Zayn zrozumiał – i powiedział:
- Jasne, proszę.

I to na tyle na dziś :) 
Naya.

                                   

niedziela, 22 kwietnia 2012

Przedstawienie głównej bohaterki + pierwszy rozdział :)

    Naya Milewska - nasza główna bohaterka ^^. Wychowana  przez babcię - jej rodzice zginęli. Ma brata, Blaine'a. Matka była Angielką, tata Polakiem. Dobrze mówi w obu językach. Świetnie śpiewa. Lubi słuchać Green Day, Coldplay, Michaela Jacksona, ale także Katy Perry i Adele.
Moja Naya <3


I rozdział - start!
 
     Ostatnie walizki. Ostatnie! Już za chwilę, za moment wsiądę do samolotu... Już pożegnałam się z moim bratem Blainem i babcią. Szeroko uśmiechnęłam się jeszcze do nich na pożegnanie. i pośpiesznie weszłam do samolotu. Spojrzałam na mój bilet. Numer miejsca - 17, przy oknie. Jeszcze nie całkiem załamana usiadłam koło okna. Po chwili przysiadł się do mnie chłopak z ciemnymi włosami, grzywką na bok i uśmiechem anioła. Założyłam słuchawki, żeby już nie myśleć o Polsce.
     Po pewnym czasie wyłączyłam mp3. Skończyła mi się już cała płyta " Green Day ". Od razu chłopak siedzący obok ponownie uśmiechnął się rozbrajająco i zapytał po angielsku:
- Jak masz na imię?
  Zauważyłam z irytacją, że przed nami siedzi dwóch chłopców. W dodatku, oboje słuchali z uwagą. Tak samo za nami. Mimo tego odpowiedziałam:
- Naya.
- Naya? Czy to się jakoś zdrabnia? - zainteresował się inny, mulat z czarnymi włosami.
- Oczywiście! - oburzyłam się - Nana, Nyny... dużo zdrobnień!
- Ślicznie - stwierdził jeden z nich, blondyn. Reszta natychmiast dziwnie się na niego popatrzyła, jakby zrobił coś niewłaściwego. Zarumieniłam się.
- Jesteś z Wielkiej Brytanii? - zapytał szatyn z zielonymi oczami.
- Niee! - zaśmiałam się mimo woli - z Polski.
- Dobrze mówisz po angielsku - pochwalił mnie następny szatyn, ale bez grzywki. Stwierdziłam mimo woli, że każdy z nich jest bardzo przystojny.
Przegadaliśmy sporo czasu, aż w końcu zawołałam:
- Hej! Ja wam już tyle o sobie opowiedziałam, a Wy nawet się nie przedstawiliście!
- Właśnie, chłopcy, co z nami? Tej księżniczce odmówić nie możemy, prawda? - zapytał ze śmiechem blondyn - ja jestem Niall.
- Ja nazywam się Louis - powiedział cicho chłopak siedzący obok, słodko się uśmiechając.
- Ja mam na imię Liam- poinformował zielonooki.
- A ja jestem Zayn - powiedział mulat z uśmiechem.
- A ja Harry- to powiedział ten z dziwnymi loczkami.
- Cieszę się, że was poznałam! - stwierdziłam. - Jesteście świetni.
   Wszyscy chłopcy autentycznie pojaśniali na twarzy. Po chwili stewardessa zawołała:
- Lądujemy za parę minut! Proszę koniecznie zapiąć pasy i nie wstawać!
   Po chwili samolot się zatrzymał. Gdy tylko stewardessa zawołała " Można wysiadać! ", jak najszybciej niego wypadłam. Usłyszałam krzyk:
- Księżniczko! Nyny! Czekaj! - to był Liam. Czy on nazwał mnie " księżniczką "?
    Zatrzymałam się. Natychmiast wszyscy chłopcy do mnie przybiegli. Zapytali chórem:
- A telefon?
    Wyjęłam go z kieszeni i powymieniałam się z nimi numerami. Odprowadzili mnie do mojego mieszkania, po czym Zayn zawołał:
- Patrzcie, przecież my mieszkamy dwie ulice dalej!
- Dziękuję wam.. za wszystko. Do zobaczenia! - potem przytuliłam każdego z nich. Byli tacy słodcy! Pożegnałam się z nimi. Wszyscy poszli, a Liam wlókł się za nimi. Nagle jednak do mnie podbiegł i pocałował w policzek, po czym znowu pobiegł do reszty.


I jak Wam się podoba? Troszkę krótki, ale jest :) Może uda mi się dzisiaj po południu dodać kolejny rozdział :)
buziaczki, Naya.