Otworzył Harry z szerokim uśmiechem. Przywitałam się z
nim i pomyślałam „Rany, ten Harry to
ciacho z każdej strony! Nie ma opcji, żeby wyglądał jak pasztet. Zresztą, tak
samo jak reszta chłopców!”. Natychmiast z góry zbiegł Zayn, a po nim Louis
i Niall. Na końcu powoli zszedł Liam, tak jakby był pijany. Wizja pijanego
Liama wydawała mi się tak zabawna, że wybuchnęłam śmiechem. Wszyscy chłopcy,
chociaż nie wiedzieli, o co mi chodzi, też zaczęli się śmiać. Najszybciej
opanował się Zayn i przypomniał:
- Ej, ludzie, przecież mamy dla naszej księżniczki
prezent! Zapomnieliście?
Harry szybko
pobiegł na górę, a Niall i Louis chwycili mnie za ręce – Niall po lewej, a
Louis po prawej stronie – i poprowadzili mnie do dużego pokoju. Był cały biały,
z białymi meblami i czarnymi elementami. Louis wyjaśnił:
- To pokój Liama.
- Świetny! Uwielbiam czerń i biel! – uznałam, oglądając
ciemne malowidła na ścianie. Liam pokraśniał i podziękował z twarzą wtuloną w
rękaw bluzki.
- Liam, spokojnie! – roześmiał się Zayn –Jest trochę
nieśmiały. Ale spoko, za niedługo na pewno się to zmieni – wyjaśnił.
Harry wszedł
do pokoju z ogromną białą paczką, przewiązaną różową kokardą. Postawił go
przede mną. Zdumiona zapytałam:
- Co tam jest?
- Otwórz, to się dowiesz, księżniczko – odparł ze
śmiechem Louis. – Mamy nadzieję, że Ci się spodoba.
W środku
było 5 różnych paczuszek w różnych kolorach. Chwyciłam pierwszą z nich, w
kolorze zielonym. Napisane było na niej „Od Harry’ego”. Z narastającą ekscytacją
rozwiązałam paczuszkę. W środku znalazłam książkę pod tytułem „Ostatnia
piosenka” Nicholasa Sparksa i płytę z filmem, ekranizacją książki.
- Och, Harry! Skąd wiedziałeś, że uwielbiam Sparksa? – po
czym uścisnęłam Harrego. Lekko pocałował mnie w ucho, co wprawiło mnie w
zakłopotanie, ale nic nie powiedziałam. Następna paczuszka była czerwona, z
napisem „Od Liama”. Zapytałam:
- Chłopcy, a za co mnie tak obdarowywujecie? Przecież ja
nic nie zrobiłam, nie mogę tego przyjąć!
- Bo po prostu jesteś – powiedzieli chórem chłopcy.
- Jesteś wyjątkowa... – zaczął Harry.
- ...i dlatego zasługujesz na prezenty! – zawołał Niall.
- Dokładnie – zaszemrał Liam.
- To jest jasne jak słońce! – roześmiał się Zayn.
- Właśnie! I to ty ze wszystkich najbardziej zasługujesz
na prezenty, ze wszystkich dziewczyn które dotychczas poznaliśmy! Musisz je
przyjąć. Jesteś cudowna. – powiedział Louis z uśmiechem.
- Ale w ramach podziękowania nie obrazilibyśmy się,
gdybyś poszła z nami do kawiarni – powiedział Liam z uśmiechem.
- Chętnie! – ucieszyłam się.
Zaczęłam
odpakowywać czerwoną paczuszkę W środku znalazłam komplet srebrnych
bransoletek, a do tego srebrne kolczyki – wkręty z wieżą Eiffla.Przytuliłam Liama,
a on pogłaskał mnie po łopatkach.
Po nim nadszedł
czas na niebieską paczuszkę od Zayna. W środku była perfuma. Od razu się nią
popsikałam. Pachniała fiołkami, wanilią i jaśminem. Słodki zapach – taki, jak
lubię. Wręcz rzuciłam się na Zayna, a reszta chłopców popatrzyła na niego z
zazdrością.
Następna paczka
była żółta, z napisanym imieniem Nialla. Odpakowywałam ją z ciekawością. W
środku znalazłam torebkę z NADRUKOWANĄ MOJĄ TWARZĄ! Zachwycona, z rozpędu
pocałowałam Nialla w policzek. Wszyscy dziwnie się na niego popatrzyli.
I teraz
ostatnia paczuszka. Fioletowa. W sumie, to paczka, nie paczuszka. W środku
znalazłam... czarną koszulę nocną. Była strasznie seksowna: nawet od samego
patrzenia dziwnie się czułam. Była trochę ponad kolana, luźna, a przy biuście
miała czarną koronkę. Louis wybąkał, patrząc na moją minę:
- Hmm... już po prostu nie miałem pomysłu... chłopcy je
wykorzystali... a to mi poleciła sprzedawczyni.
- Cóż... dziękuję... to bardzo.. emm, oryginalny
prezent... – po czym delikatnie przytuliłam Lou, który szeroko się uśmiechnął.
Potem Louis zaprosił mnie królewskim gestem do kuchni na kolację. Była dopiero
dziewiętnasta. Zgodziłam się i podążyłam za chłopcami.
Na stole
spoczywał chleb, pokrojony w grube kromki, dzbanek soku pomarańczowego i „
szwedzki stół”. Po chwili zobaczyłam miskę pełną chrupiących marchewek. Od razu
wzięłam sobie jedną i zaczęłam chrupać. Louis wyszczerzył się tak, że
pomyślałam że mam coś na twarzy i od razu się o to zapytałam. Liam
odpowiedział:
- Po prostu nasz Louis uwielbia marchewki.
Po kolacji
powiedziałam:
- Chłopcy, jesteście tacy kochani! Ale nie pójdę z wami
do kawiarni. – chłopcy popatrzyli się na mnie ze smutkiem, a Zayn spytał
krótko:
- Dlaczego?
- Bo zapraszam was do siebie pojutrze do siebie na
kolację! – wszyscy, jak jeden mąż, zaczęli wiwatować. Po chwili powiedziałam:
- Dobra, kochani, na razie. Muszę się już zbierać! –
chłopcy, chociaż niezadowoleni, odprowadzili mnie aż do drzwi. Wyszłam z domu,
machając do chłopaków. Aż tu nagle, z lekkiego kropienia zaczęło lać. A już po
dwóch sekundach – sypać gradem. Zauważył to Zayn, patrzący przez okno i
natychmiast po mnie przybiegł. Wziął mnie na ręce. Zawołałam:
- Zayn, co robisz? Przecież umiem chodzić! – roześmiałam
się.
- Ale księżniczko! – krzyknął z szerokim uśmiechem Zayn i
wniósł mnie do ich domu, mimo moich protestów.
- Nie mogę u was zostać! Muszę być na skypie!
- Hej, hej. Nie denerwuj się. Popatrz za okno. – po czym
zawołał:
- Chłopaki! Naya zostaje dzisiaj u nas na noc! I ŚPI U
MNIE! – chłopcy zbiegli na dół. Stwierdziłam, że spanie u nich w domu może być
nawet fajne... Louis spytał:
- A czemu u ciebie?
- Bo ja jako jedyny jestem sam w pokoju!
- Fakt. Twoja przewaga – potwierdził z żalem Lou.
- Mogę iść się pierwsza umyć? – poprosiłam.
- Jasne. Łazienka to pierwsze drzwi od lewej – zgodził
się Zayn.
Przypomniała mi
się koszula nocna od Louisa. Stwierdziłam, że mimo to jest lepszqa niż
chodzenie w brudnych ciuchach. Poszłam do łazienki. Okazała się jasnym
pomieszczeniem z wielkąwanną. Szybko się wykąpałam i przebrałam. Sukienka
odkrywała sporo biustu, co stwierdziłam z niezadowoleniem. Obficie skropiłam
się perfumami od Zayna. Wyszłam z łazienki i zawołałam:
- Zayn, gdzie jest Twój pokój? - ale nie tylko Zayn wszedł
na górę, żeby mi go pokazać. Razem z nim wszedł Louis i Harry. Wszyscy opuścili
szczęki, poza Zaynem, który tylko szeroko się uśmiechnął, po czym zaprowadził
mnie do pokoju. Powiedział:
- Jest tu tylko jedno łóżko, ale dziś prześpię się na
sofie. Dobrze?
- Szczęściarz! – mruknął Louis.
- Ok, dziękuję. Pójdę już spać, dobrze? – byłam strasznie
zmęczona. Zayn zrozumiał – i powiedział:
- Jasne, proszę.
I to na tyle na dziś :)
Naya.