niedziela, 22 kwietnia 2012

Przedstawienie głównej bohaterki + pierwszy rozdział :)

    Naya Milewska - nasza główna bohaterka ^^. Wychowana  przez babcię - jej rodzice zginęli. Ma brata, Blaine'a. Matka była Angielką, tata Polakiem. Dobrze mówi w obu językach. Świetnie śpiewa. Lubi słuchać Green Day, Coldplay, Michaela Jacksona, ale także Katy Perry i Adele.
Moja Naya <3


I rozdział - start!
 
     Ostatnie walizki. Ostatnie! Już za chwilę, za moment wsiądę do samolotu... Już pożegnałam się z moim bratem Blainem i babcią. Szeroko uśmiechnęłam się jeszcze do nich na pożegnanie. i pośpiesznie weszłam do samolotu. Spojrzałam na mój bilet. Numer miejsca - 17, przy oknie. Jeszcze nie całkiem załamana usiadłam koło okna. Po chwili przysiadł się do mnie chłopak z ciemnymi włosami, grzywką na bok i uśmiechem anioła. Założyłam słuchawki, żeby już nie myśleć o Polsce.
     Po pewnym czasie wyłączyłam mp3. Skończyła mi się już cała płyta " Green Day ". Od razu chłopak siedzący obok ponownie uśmiechnął się rozbrajająco i zapytał po angielsku:
- Jak masz na imię?
  Zauważyłam z irytacją, że przed nami siedzi dwóch chłopców. W dodatku, oboje słuchali z uwagą. Tak samo za nami. Mimo tego odpowiedziałam:
- Naya.
- Naya? Czy to się jakoś zdrabnia? - zainteresował się inny, mulat z czarnymi włosami.
- Oczywiście! - oburzyłam się - Nana, Nyny... dużo zdrobnień!
- Ślicznie - stwierdził jeden z nich, blondyn. Reszta natychmiast dziwnie się na niego popatrzyła, jakby zrobił coś niewłaściwego. Zarumieniłam się.
- Jesteś z Wielkiej Brytanii? - zapytał szatyn z zielonymi oczami.
- Niee! - zaśmiałam się mimo woli - z Polski.
- Dobrze mówisz po angielsku - pochwalił mnie następny szatyn, ale bez grzywki. Stwierdziłam mimo woli, że każdy z nich jest bardzo przystojny.
Przegadaliśmy sporo czasu, aż w końcu zawołałam:
- Hej! Ja wam już tyle o sobie opowiedziałam, a Wy nawet się nie przedstawiliście!
- Właśnie, chłopcy, co z nami? Tej księżniczce odmówić nie możemy, prawda? - zapytał ze śmiechem blondyn - ja jestem Niall.
- Ja nazywam się Louis - powiedział cicho chłopak siedzący obok, słodko się uśmiechając.
- Ja mam na imię Liam- poinformował zielonooki.
- A ja jestem Zayn - powiedział mulat z uśmiechem.
- A ja Harry- to powiedział ten z dziwnymi loczkami.
- Cieszę się, że was poznałam! - stwierdziłam. - Jesteście świetni.
   Wszyscy chłopcy autentycznie pojaśniali na twarzy. Po chwili stewardessa zawołała:
- Lądujemy za parę minut! Proszę koniecznie zapiąć pasy i nie wstawać!
   Po chwili samolot się zatrzymał. Gdy tylko stewardessa zawołała " Można wysiadać! ", jak najszybciej niego wypadłam. Usłyszałam krzyk:
- Księżniczko! Nyny! Czekaj! - to był Liam. Czy on nazwał mnie " księżniczką "?
    Zatrzymałam się. Natychmiast wszyscy chłopcy do mnie przybiegli. Zapytali chórem:
- A telefon?
    Wyjęłam go z kieszeni i powymieniałam się z nimi numerami. Odprowadzili mnie do mojego mieszkania, po czym Zayn zawołał:
- Patrzcie, przecież my mieszkamy dwie ulice dalej!
- Dziękuję wam.. za wszystko. Do zobaczenia! - potem przytuliłam każdego z nich. Byli tacy słodcy! Pożegnałam się z nimi. Wszyscy poszli, a Liam wlókł się za nimi. Nagle jednak do mnie podbiegł i pocałował w policzek, po czym znowu pobiegł do reszty.


I jak Wam się podoba? Troszkę krótki, ale jest :) Może uda mi się dzisiaj po południu dodać kolejny rozdział :)
buziaczki, Naya.

1 komentarz:

  1. Bardzo fajne! : )
    A tak w ogóle to fajne imie .
    Fajny blog! Będę zaglądała tutaj często . :)
    zapraszam do mnie :http://i-love-to-meditate-at-night.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń