![]() | |
| Moja Naya <3 |
I rozdział - start!
Ostatnie
walizki. Ostatnie! Już za chwilę, za moment wsiądę do samolotu... Już
pożegnałam się z moim bratem Blainem i babcią. Szeroko uśmiechnęłam się jeszcze
do nich na pożegnanie. i pośpiesznie weszłam do samolotu. Spojrzałam na mój
bilet. Numer miejsca - 17, przy oknie. Jeszcze nie całkiem załamana usiadłam
koło okna. Po chwili przysiadł się do mnie chłopak z ciemnymi włosami, grzywką
na bok i uśmiechem anioła. Założyłam słuchawki, żeby już nie myśleć o Polsce.
Po pewnym
czasie wyłączyłam mp3. Skończyła mi się już cała płyta " Green Day ".
Od razu chłopak siedzący obok ponownie uśmiechnął się rozbrajająco i zapytał po
angielsku:
- Jak masz na imię?
Zauważyłam z
irytacją, że przed nami siedzi dwóch chłopców. W dodatku, oboje słuchali z
uwagą. Tak samo za nami. Mimo tego odpowiedziałam:
- Naya.
- Naya? Czy to się jakoś zdrabnia? - zainteresował się
inny, mulat z czarnymi włosami.
- Oczywiście! - oburzyłam się - Nana, Nyny... dużo
zdrobnień!
- Ślicznie - stwierdził jeden z nich, blondyn. Reszta
natychmiast dziwnie się na niego popatrzyła, jakby zrobił coś niewłaściwego.
Zarumieniłam się.
- Jesteś z Wielkiej Brytanii? - zapytał szatyn z
zielonymi oczami.
- Niee! - zaśmiałam się mimo woli - z Polski.
- Dobrze mówisz po angielsku - pochwalił mnie następny
szatyn, ale bez grzywki. Stwierdziłam mimo woli, że każdy z nich jest bardzo
przystojny.
Przegadaliśmy sporo czasu, aż w końcu zawołałam:
- Hej! Ja wam już tyle o sobie opowiedziałam, a Wy nawet
się nie przedstawiliście!
- Właśnie, chłopcy, co z nami? Tej księżniczce odmówić
nie możemy, prawda? - zapytał ze śmiechem blondyn - ja jestem Niall.
- Ja nazywam się Louis - powiedział cicho chłopak
siedzący obok, słodko się uśmiechając.
- Ja mam na imię Liam- poinformował zielonooki.
- A ja jestem Zayn - powiedział mulat z uśmiechem.
- A ja Harry- to powiedział ten z dziwnymi loczkami.
- Cieszę się, że was poznałam! - stwierdziłam. -
Jesteście świetni.
Wszyscy chłopcy autentycznie
pojaśniali na twarzy. Po chwili stewardessa zawołała:
- Lądujemy za parę minut! Proszę koniecznie zapiąć pasy i
nie wstawać!
Po chwili
samolot się zatrzymał. Gdy tylko stewardessa zawołała " Można wysiadać!
", jak najszybciej niego wypadłam. Usłyszałam krzyk:
- Księżniczko! Nyny! Czekaj! - to był Liam. Czy on nazwał
mnie " księżniczką "?
Zatrzymałam
się. Natychmiast wszyscy chłopcy do mnie przybiegli. Zapytali chórem:
- A telefon?
Wyjęłam go z
kieszeni i powymieniałam się z nimi numerami. Odprowadzili mnie do mojego
mieszkania, po czym Zayn zawołał:
- Patrzcie, przecież my mieszkamy dwie ulice dalej!
- Dziękuję wam.. za wszystko. Do zobaczenia! -
potem przytuliłam każdego z nich. Byli tacy słodcy! Pożegnałam się z nimi.
Wszyscy poszli, a Liam wlókł się za nimi. Nagle jednak do mnie podbiegł i
pocałował w policzek, po czym znowu pobiegł do reszty.I jak Wam się podoba? Troszkę krótki, ale jest :) Może uda mi się dzisiaj po południu dodać kolejny rozdział :)
buziaczki, Naya.

Bardzo fajne! : )
OdpowiedzUsuńA tak w ogóle to fajne imie .
Fajny blog! Będę zaglądała tutaj często . :)
zapraszam do mnie :http://i-love-to-meditate-at-night.blogspot.com/