środa, 30 maja 2012

IX rozdział :)


28 sierpnia, piątek.

     Obudziłam się w piątek około godziny siódmej ze zdenerwowaniem, niemal płacząc. Diana siedziała koło mnie, przyglądając mi się z niepokojem.
- Co się stało? – zapytała.
- Miałam zły sen – zmarszczyłam brwi – śniło mi się, że babcia jest chora.
- Twoja babcia? Przecież jest zdrowa.
- No, wiem... ale to było bardzo realistyczne.
     Zadzwoniła komórka. Odebrałam. Kto normalny dzwoni o tej godzinie?
- Hej, skarbie – powiedział ciepło Zayn przez telefon.
- Hej. Co u ciebie, czemu dzwonisz? Coś się stało?!
- W pewnym sensie.
- W pewnym sensie? Mów jaśniej.
- Cóż... idę dzisiaj na premierę filmu.
- Tak? I co w związku z tym? – zainteresowałam się.
- No... poszłabyś ze mną? Bo widziałem artykuł w gazecie z nieprawdziwymi zdjęciami jakiejś dziewczyny i mnie, że znowu zmieniam dziewczyny, cytuję „jak rękawiczki”.
- Chciałabym, ale dzisiaj nie mogę. Idę na zakupy z Dianą – powiedziałam z żalem.
- No, właśnie... on ją zaprasza.
- On?
- Liam.
- Wow... czyli to już na poważnie?
- Nie wiedziałaś? Ostatnio się pocałowali.
- Diana mi nie powiedziała – powiedziałam ze złością.
- Dobrze, kochanie, muszę kończyć. Przyjedziemy po was około dziewiętnastej – powiedział Zayn i rozłączył się.
       Usiadłam na łóżku, przemyślając wszystko co mi opowiedział. Premiera filmu? Mogłoby być ciekawie... komórka zadzwoniła ponownie.
- Halo?
- Zapomniałem ci powiedzieć: będą tam takie osoby, jak Johnny Deep i w ogóle! – oświadczył Zayn – to jak, będziesz?
- Jeżeli Diana się zgodzi...
- Okay. No, to podjedziemy pod was mimo wszystko. Pa!
- Pa – mruknęłam.
       Diana szybko przybiegła, słysząc, że skończyłam rozmowę. Spytała:
- Co jest?
- Jedziemy dzisiaj z chłopakami na premierę jakiegoś filmu.
- Z chłopakami? Czemu?
- No, mnie zaprosił Zayn, a ciebie Liam.
- Fajnie. Tylko czemu masz taką dziwną minę?
- Yyyh... po prostu zastanawiam się, czemu mi nie powiedziałaś, że jesteś z Liamem.
- No... nie było okazji – powiedziała Diana łamiąc palce.
- Aha. Nie było okazji... dziwne – mruknęłam.
- Dobra, nie kłóćmy się. Dzisiaj idziemy na jakąś premierę i to z One Direction, a ty marudzisz – powiedziała wesoło Diana – chodźmy na zakupy, dostałam kasę na konto w banku za pracę jako barmanka w Polsce.
- Chętnie – powiedziałam nieco rozchmurzona.
- No, to się ubieraj i wychodzimy. Znalazłam fajny, tani sklep na jednej ulicy.
                         --------
   Wróciłyśmy parę godzin później, nieco zmęczone. Dla Diany znalazłyśmy śliczną, niebieską sukienkę do ziemi, a dla mnie – także długą i czerwoną. Moja fryzura – długie, czarne fale – nie umywała się do fryzury Diany. Zaczesała się w koczek z luźnymi kosmykami wokół twarzy i wpięła we włosy fantazyjny, niebieski kwiat. Obie miałyśmy dość podobny makijaż – podkreślone oczy, delikatna, brzoskwiniowa szminka i róż na policzkach.
- Ty raczej nie potrzebujesz różu – powiedziała Diana z zazdrością – i tak zawsze wyglądasz jak po zabiegach w spa.
- Wcale nie! – zaprzeczyłam, wybuchając śmiechem – to ty zawsze wyglądasz świetnie, nawet po wstaniu z łóżka.
- Yyyh! – stęknęła Diana.
- Co?
- Patrz! Osiemnasta pięćdziesiąt osiem! Zaraz przyjadą chłopcy.
   I faktycznie – przyjechali po chwili. Podjechali czarną limuzyną. Kierowała nieznana mi osoba – najpewniej szofer chłopaków. Usiadłam pomiędzy Zaynem a Harrym. Koło Louisa siedziała jakaś dziewczyna. Natychmiast Lou przedstawił nas sobie. Dziewczyna miło się do mnie uśmiechnęła i grzecznie przywitała. Wyglądała niesamowicie – jej długie, brązowe włosy były idealnie proste, a poza tym miała na sobie czarną, nieco obcisłą sukienkę do kolan i fioletowe szpilki. Na samym tyle siedział Niall przy oknie, koło niego Diana, a przy niej – Liam.
   Ruszyliśmy. Zayn szepnął mi na ucho:
- Ty jesteś w tym samochodzie zdecydowanie najpiękniejsza.
- Bredzisz – zaśmiałam się.
- Ależ to prawda, księżniczko, nie umiałbym przy tobie kłamać – powiedział z szerokim uśmiechem Zayn – wzięłaś sobie jakieś okulary?
- Okulary? Nie, a po co?
- Jutro będziesz razem z Dianą i Eleanor na pierwszych okładkach gazet – uprzedził Harry.
- O, Boże.
- Nie martw się, przecież wyglądasz ślicznie – Zayn cmoknął mnie w czoło.
- Tym gorzej – zauważył Niall z tyłu – inne dziewczyny ją zbombardują, razem z Eleanor i Dianą.
- Mamy przecież ochroniarzy – Liam był dobrej myśli – przecież nic im nie zrobią.
     Każdy zamilkł, pogrążony we własnych myślach. Po paru minutach odezwał się Louis:
- Ale jesteście pewni, że one nie czekają tam z nożami i innymi narzędziami mordu, żeby zabić nasze dziewczyny?
- LOUIS! – ryknęliśmy.
- No co, ja tylko wymyślam możliwe opcje.
- Co nie znaczy, że musisz nas straszyć – powiedziała Eleanor, wtulając mu się w ramię.
- Niech ci będzie. A co, jeśli...
- Och, zamknij się już – mruknął Harry.
- Mam tylko nadzieję, że będzie tam smaczne jedzenie – oświadczył Niall.
- Zaraz się o tym przekonasz – oświadczył szofer, otwierając po kolei przed nami drzwi. 
      Wyszłam, opierając się o ramię Zayna. Przed nami stał napakowany ochroniarz chłopaków, który odganiał złośliwe fanki Zayna i Liama. Krzyczały pod naszym względem naprawdę okropne obelgi. Myślałam że Diana zacznie płakać, bo ona bierze do siebie każdą krytykę. Eleanor była już chyba do tego przyzwyczajona – szła z podniesioną głową, nie zwracając uwagi na wyzwiska, trzymając za rękę Louisa.
      Na szczęście, już po chwili znaleźliśmy się w dużej sali, do której nikt „z zewnątrz” nie miał dostępu. Podeszła do mnie śliczna brunetka, którą znałam już z „X – Factora” – tego, w którym występowali chłopcy. Zayn mi wszystko pokazał. Czyżby ta dziewczyna to...
- Hej, jestem Cheryl Lloyd, ale wolę, jak mówi się na mnie Cher – powiedziała, odsłaniając swoje białe zęby – ty jesteś Naya, prawda? Cieszę się, że mogę cię poznać!
      Wydawała się bardzo miła. Równie entuzjastycznie poznała się z Dianą. Eleanor już najwyraźniej znała, bo tylko przesłała jej całusy w powietrzu. Przytuliła lekko chłopaków, Niallowi i Harry’emu dała buziaki w policzek.
- Dziewczyny, chodźcie, wykryłam Johnny’ego Deepa – szepnęła do nas. Nagle stałyśmy się jeszcze bardziej podekscytowane niż wcześniej. Nawet Eleonor go jeszcze nie znała.
      Uprzedzając wcześniej Zayna, gdzie idę, poszłam za dziewczynami. Johnny stał przy jednym ze stolików koło Amandy Seyfried i Jenny Dewan – Tatum, koło której stał Channing Tatum – jej mąż. Pierwsza do stolika podeszła Cher, mówiąc:
- Co tam u ciebie, staruszku? Jak się czujesz?
- Dobrze, jak to ja, przedszkolaku – zaśmiał się Johnny.
- Popatrz, to jest Naya – tylko ja stałam koło niej, bo Eleanor poszła do Jenny Dewan razem z Dianną.
- I to jest plus chodzenia na takie imprezy. Poznawanie nowych i pięknych kobiet.
- Johnny, przypominam ci tylko, że masz żonę – powiedziała Amanda Seyfried ze śmiechem.
- Ach, ta moja amnezja. Starzeję się.
      Patrzyłam się na nich. Zachowywali się jak normalni, fajni ludzie, a nie najgorętsze gwiazdy show – biznesu. Nie zadzierali nosa.
- Podać ci mój numer? Myślę, że pogawędki były by z tobą bardzo wesołe – powiedziała do mnie Cher.
- Jasne, już zapiszę – pośpiesznie wyciągnęłam komórkę z torebki. Najpierw swój numer podała mi ona, potem Amanda, Johnny, i w końcu Jenna z Channingiem, z którymi też się zdążyłam zapoznać.
      Eleanor i Dianna podeszły do nas z czwórką chłopaków. Czwórką – bo Niall stał przy pięknie okrytym stole i zajadał się smakołykami i potrawami, których nigdy wcześniej na oczy nie widziałam.
- Tam stoi Justin Bieber z Seleną Gomez, chcesz ich poznać? – zapytał Zayn, opierając swoją rękę na moim ramieniu.
- Jasne – powiedziałam i poszłam za nim.
      Okazało się, że Selena i Justin są bardzo mili. Chociaż za Bieberem ani jego muzyką nie przepadałam, po zapoznaniu się z nim stwierdziłam, że jest fajny i ani trochę gejowaty. Oni również dali mi swój numer. Gdy popatrzyłam na komórkę ze zdziwieniem stwierdziłam, że już jest godzina 23. Jeszcze przez parę minut pozowałam do zdjęć z Zaynem i chłopcami, a także Dianną i Eleanor, po czym pojechaliśmy do domu. Kiedy wysiedliśmy z limuzyny, Zayn pocałował mnie w usta, nie zważając na obecność reszty i powiedział:
- Do jutra! Nie zapomnij o urodzinach Liama!
- Kocham cię – szepnęłam tylko. On odpowiedział:
- Ja ciebie też. Do zobaczenia! – pomachał mi i wsiadł do limuzyny.
- I jak ci się podobało? – zagadnęła mnie Diana.
- Świetnie. Wiesz... cieszę się, że jesteś z Liamem.
- Ja też się z tego cieszę – zachichotała Diana – jutro jego urodziny. Musimy iść po prezent.
- Musimy – zgodziłam się i wspólnie weszłyśmy do mieszkania.

I to na tyle. Bye :*

sobota, 19 maja 2012

VIII rozdział :D


- Liam dzwonił! – zawołała Diana, kiedy weszłam do domu z uśmiechem na twarzy.
- O! – zdziwiłam się – czemu?
- Pytał, czy może wpaść – powiedziała.
- Jasne, zgodziłaś się? – zapytałam.
- Oczywiście – potwierdziła Diana – A co z tobą?
- Ze mną? – zdziwiłam się.
- No, tak. Masz uśmiech na pół twarzy – stwierdziła.
- Mam nową pracę! – rozpromieniłam się.
- To super! – ucieszyła się ona – Gdzie pracujesz?
- Będę pracować jako redaktorka mody i urody w jakimś brytyjskim odpowiedniku „ Joy’a” – wyjaśniłam - wiesz, tej gazety z artykułami o facetach, seksie i w ogóle.
- Wow! – zachichotała Diana – A tam pracują jacyś mężczyźni? Zayn ma prawo być zazdrosny?
- Pewnie, że pracują – oświadczyłam – Ale Zayn musi to jakoś przeżyć. Idę się przebrać.
- Dobra... ale Liam tu będzie za 10 minut, lojalnie uprzedzam – poinformowała mnie Diana.
- SŁUCHAM?! PRZECIEŻ PRZED CHWILĄ PYTAŁAŚ SIĘ, CZY MOŻE! – wrzasnęłam.
- No, tak. Ale przecież sama spytałaś, czy się zgodziłam – przypomniała.
- Niech ci będzie... – zgodziłam się z wahaniem i poszłam do łazienki. Przebrałam się szybko w białą bluzeczkę na ramiączkach i jasne, postrzępione szorty. Do tego założyłam wygodne japonki, w uszy wpięłam kolczyki – srebrne kółka - i wyszłam z łazienki.
- Dziewczyno! – zaśmiała się Diana, kiedy mnie zobaczyła – już masz chłopaka! Nie musisz tu podrywać Liama.
- Nie zapędzaj się, dobra? Po prostu się wygodnie ubrałam – wzruszyłam ramionami.
    Zadzwonił dzwonek u drzwi. Diana leniwie wstała, przeciągnęła się i podeszła do drzwi. Liam stał tam z uśmiechem.
- Hej – powiedział. Diana dała mu buziaka w policzek, ja tak samo. Zarumienił się lekko i powiedział:
- Chciałbym zaprosić was na moje urodziny – powiedział Liam, wyciągając z kieszeni zaproszenia.
- Może masz ochotę na coś do picia? Herbata, kawa? – zapytała go Diana.
- Jeśli można – powiedział Liam nieco śmielej.
- No to chodź – Diana chwyciła go lekko za rękę i pociągnęła do kuchni. Postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać i poszłam do salonu, po czym wyciągnęłam nową książkę „Gra o Juliana”. Bardzo mnie wciągnęła, tak bardzo, że nie zauważyłam, że minęły już dwie godziny. Weszłam do kuchni, chcąc poprosić o herbatę, a tam... Liam obejmował Dianę, która siedziała na jego kolanach. Postanowiłam wycofać się, wchodząc do kuchni powoli i baardzo głośno. Kiedy weszłam tam po raz drugi, oboje siedzieli na osobnych krzesłach, nieco zaczerwienieni. Diana podniosła się, bo zauwazyłą właśnie że herbata wylała się, kiedy obściskiwała sięz Liamem i postanowiła to wytrzeć.
- No, co tam? – zapytałam luźnym tonem, chociaż czułam, że jestem tu kimś zbędnym, po prostu – niepotrzebnym rekwizytem.
- Eee... ja już muszę iść – podniósł się z krzesła Liam. Po chwili wstanęła za nim Diana i powiedziała:
- Odprowadzę go.
- Ok... – mruknęłam.
   Ubrali się i wyszli. Popatrzyłam na zaproszenie od Liama:
„ Moje urodziny odbędą się w sobotę, 30 sierpnia, o godzinie osiemnastej w moim domu. Liczę na to, że przyjdziesz! Liam :) ”.
   Popatrzyłam na kalendarz. Dzisiaj była środa, 27 sierpnia... trzy dni. Zadzwoniłam do Zayna, chcąc zapytać go o prezent dla Liama. Odebrał... dziwny głos. Poprosiłam o podanie Zayna, a wtedy ona krzyknęła:
- Zayn, pośpiesz się! Jakaś Naya do ciebie dzwoni.
- Tylko nie jakaś, dobra?! – usłyszałam wrzask z telefonu.
- Przepraszam – powiedział Zayn szybko, kiedy zapytałam, kto to był – to moja siostra, Saffa.
- Siostra? To gdzie ty jesteś? – zapytałam ze zdziwieniem.
- W swoim domu – powiedział Zayn po chwili milczenia.
- Czemu? Ale wrócisz? Nic się nie stało? – pytałam natarczywie. Po chwili opanowałam się i powiedziałam:
- Przepraszam.
- Nie, nic mi ani nikomu w mojej rodzinie się nie stało, ale... widziałaś nagłówek w tych wszystkich gazetach dla... yy... młodzieży? Bravo i jakieś inne gówno?
- Niee – zaprzeczyłam.
- Przeczytam ci jeden – zaproponował Zayn – „Zayn Malik ma dziewczynę?! Sprawdzamy to.”
- Wow... – mruknęłam.
- Poczekaj, to tylko tytuł – powiedział Zayn – „Pamiętamy związki Zayna z najróżniejszymi dziewczynami. Czy jednak jest możliwe, żeby tak się zmienił? Widziano go kilka razy z tą samą dziewczyną. W dodatku, okazało się, że całe One Direction zaakceptowało jego wybór. Dziewczyna chętnie otacza się wianuszkiem sławnych osób, takimi jak Mark Salling [28 l.] czy Ricky Martin [40 l.]. Okazuje się, że dziewczyna... pochodzi z Polski. W dodatku jest całkowicie odmiennej wiary niż Zayn. Czy ich związek przetrwa?”
- O, Boże – zakryłam usta ręką.
- Przeczytam ci jeszcze jeden, z jakiegoś bloga. Tym razem nie tylko o tobie. „Polki w natarciu! Czy One Direction tak bardzo lubi ten kraj? Wielokrotnie widziano już Nayę - nazwisko nieujawnione – w objęciach Zayna. Ale to na tym się nie kończy. Ostatnio widziano z całą piątką nie tylko ją, ale też i Dianę, jej przyjaciółkę z Polski”.
- To dlatego wyjechałeś? – zapytałam.
- Tak. Wracam dzisiaj.
- Uff... to dobrze – ucieszyłam się.
- A może ty chciałabyś mnie tu odwiedzić? – zapytał Zayn.
- Ciebie? To znaczy... a gdzie mieszkasz? – spytałam. Gdy podał mi adres, poczułam się nieco pewniej. Miasto było niedaleko naszego, ale... ukryte – za dużym lasem.
- Dobra, chętnie cię odwiedzę – powiedziałam, ale po chwili coś mi się przypomniało.
- A twoja rodzina? – zapytałam.
- Zgadzają się. Moje siostry chcą cię poznać, rodzice też – powiedział Zayn.
- Aha... ok. Będę u ciebie tak za godzinę. Pa! – powiedziałam i rozłączyłam się.
                                                            ***
    Siedziałam już w samochodzie, który „przyjechał” jako prezent od Zayna. Nie powiem, ucieszyłam się, ale było mi głupio. Tym bardziej, że nie znaliśmy się długo. Diana z zadowoleniem przyjęła to, że jadę – widocznie chciała pobyć razem z Liamem. Postanowiłam wziąć rzeczy tylko na jutro, toteż spakowałam się do niewielkiej torby podróżnej. Ruszyłam. Byłam ubrana w bardzo, hm, grzeczny zestaw – biała koszulka na ramiączkach, czarne rurki, pilotki, ale do tego czerwona bandana i krwiste szpilki. Wyruszyłam. Po jakiejś półgodzinie zobaczyłam dom, który opisywał mi Zayn. Trudno było go nie pomylić – bardzo słoneczny, z ogródkiem, nieco się wyróżniał.
    Zayn stał, opierając się o jakieś potężne drzewo. Widząc mnie, przybiegł i otworzył bramę, bym mogła tam wjechać. Mała dziewczynka zeskoczyła z huśtawki. Domyśliłam się, że to była Saffa.
- Cześć – objął mnie Zayn, gdy tylko wysiadłam z samochodu.
- Hej – dałam mu buziaka w policzek.
- A ze mną się przywitasz? – dobiegł mnie cichutki głosik z dołu.
- Hej! Oczywiście, że się przywitam. Jestem Naya – powiedziałam z zaskoczeniem. Musiałam się nieco schylić, żeby uścisnąć rękę Saffy. Ledwie to zrobiłam, ona wyszeptała mi na ucho:
- Jesteś najlepszą dziewczyną Zayna jaką widziałam.
- Dziękuję – zaśmiałam się.
    Drzwi domu otworzyły się. W nich pojawiła się dziewczyna znacznie wyższa od Saffy.
- To moja druga siostra, Waliyha. Ma 12 lat – szepnął mi na ucho Zayn.
    Pomyślałam, że z nią będzie trochę trudniej się zapoznać niż z Saffą, ale postanowiłam zaryzykować i zrobić pierwszy ruch. Ona jednak mnie uprzedziła i podbiegła do mnie szybko, po czym przywitała się grzecznie i powiedziała ze współczuciem w głosie:
- Zayn zapomniał ci powiedzieć, że dziś przyjeżdża babcia, więc poznasz też jeszcze dodatkową część rodziny.
- O, Jezu – po czym przypomniało mi się, że oni są nieco odmiennej wiary.
- Kto to jest Jezu? – zapytała z zainteresowaniem Saffa.
- Jezus to... yyy... taka najważniejsza osoba w naszej wierze. W mojej wierze – poprawiłam się.
- Yyy... aha – odpowiedziała ze zdziwieniem.
- Mama zaraz przyjdzie – uprzedziła Waliyha.
- Umieram – uprzedziłam Zayna.
- Jeszcze nie poznałaś babci i mojej siostry – przypomniał Zayn – nie możesz umrzeć.
- Aha, no tak – zaśmiałam się.
     Mama Zayna... nie wyglądała jak mama. Bardziej jak starsza siostra, czy ktoś taki. Ubrana w długą, wzorzystą sukienkę, szczupła i piękna, z ciemnymi włosami jak Zayn i taką samą karnacją nic dziwnego, że wydała na świat takich pięknych ludzi jak Zayn i jego siostry.
- Witaj – przywitała się ona – jestem Trisha. Patricia – poprawiła się.
- Miło mi poznać . Mam na imię Naya – powiedziałam z uśmiechem. Wszyscy też się uśmiechnęli.
- Śpiewasz? – zapytała Waliyha z zaciekawieniem.
- Oczywiście – potwierdziłam.
- Zayn, czy ona fajnie śpiewa? – szepnęła cichutko Saffa na jego ucho, ale i tak to usłyszałam.
- Bardzo, bardzo fajnie – zapewnił ją Zayn.
- A ona będzie twoją żoną? – pytała dociekliwie. W tym momencie nie mogłam powstrzymać chichotu. Zaczęły trząść mi się ramiona i wybuchnęłam szaleńczym śmiechem. Zayn uśmiechnął się z zakłopotaniem, wyjaśniając zdziwionym dziewczynom:
- Chyba usłyszała jak Saffa się mnie pytała, czy będzie moją żoną.
      W tym momencie wszyscy wspólnie zaczęliśmy się śmiać i pomyślałam, że wszystkie moje obawy były takie bez sensu... :)


I to koniec rozdziału :) Taki długi ( w programie zajął prawie trzy strony! ) dlatego, bo jadę jutro na Zieloną Szkołę na dziesięć dni. Ale obiecuję, że po powrocie dodam PRZYNAJMNIEJ jeden rozdział dłuższy nawet od tego.
Ps.: Jak Wam się podoba to, że Diana będzie z Liamem? :)

to do napisania :) Pa, pa! :*

środa, 9 maja 2012

VII rozdział :)


- Idę na zakupy – rzuciłam do Diany, która siedziała przed laptopem . Było koło dziesiątej.
- Okay... kiedy będziesz? – zapytała ona, podnosząc spojrzenie znad laptopa.
- Za pół godziny – powiedziałam.
- Dobra, to papa – przesłała mi całuski na odległość.
     Poszłam do centru handlowego i weszłam do supermarketu. Porwałam z półki potrzebne składniki do zrobienia. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Po wróceniu Diana zapytała:
- Co przygotowujesz?
- Włoska kuchnia – uśmiechnęłam się.
- No, klasa – zacytowała Diana osła ze „Shreka 2”
    Zaczęłam. Postanowiłam przygotować ravioli z różnymi nadzieniami – mięsnym, wazrzywnym i z serem ricotta. Zajęło mi to jakieś półtorej godziny, a więc była już dwunasta. Za przyjdą chłopaki... czas na zaczęcie przygotowywania deseru. Zrobiłam pannę cottę z musem truskawkowym. Wiedziałam, że muszę ją dać do lodówki przynajmniej na trzy godziny, więc kiedy już ją przyrządziłam i wsadził do lodówki, poszłam się ogarnąć i wziąć kąpiel. Diana zawołała:
- Posprzątam tu!
- Okay! – odwrzasnęłam.
     Wykonałam mój rytuał i ubrałam się w czarną sukienkę w kolorowe wzory. Pokręciłam włosy i umalowałam się. Jeszcze tylko pół godziny do przyjścia chłopaków... Wyszłam z łazienki. Diana zdążyła umyć już podłogę i lustro, pozamiatać, powycierać komody i posprzątać swoje rzeczy.
- Ja też się umyję! – krzyknęła, wbiegając do łazienki z ciuchami.
      Po stwierdzeniu, że będzie nas siódemka a mamy tylko cztery krzesła, postanowiłam postawić ravioli, talerzyki i sztućce na szklanym stoliku w salonie.
      Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. W tym samym momencie Diana wybiegła z łazienki, umalowana, uczesana i ubrana w sukienkę. Stanęła koło mnie, kiedy otwierałam. Pierwszy stał Zayn z wielkim bukietem czerwonych róż. Powiedział:
- Ślicznie wyglądasz... – po czym popatrzył się z zachwytem na mnie. Po chwili popatrzył na Dianę, która stała za mną z otwartymi ustami.
- O Boże... Boże... Boże... Widzę One Direction. Widzę ONE DIRECTION! – pisnęła Diana, po czym poprosiła:
- Naya! – więc rąbnęłam ją z liścia w policzek.
- Dziękuję – uspokoiła się ona.
       Harry też stał z otwartą buzią, patrząc na nas obie.
- Obie jesteście śliczne – co reszta zespołu zgodnie potwierdziła.
- Chcesz autograf? – zapytał uwodzicielsko Louis. Najwyraźniej i jemu Diana wpadła w oko. Nie byłam jednak zazdrosna. Mam przecież Zayna. On wydawał się rozbawiony tą sytuacją.
    Pochwycił moje spojrzenie, uśmiechnął się łobuzersko, przyciągnął do siebie i pocałował bez skrępowania. Chętnie to odwzajemniłam. Diana podeszła do niego z zapisaną karteczką. Byłam trochę zła za to, że przerwała nam pocałunek, ale cóż... Zayn podpisał się nieco niechętnie – chyba on też nie chciał przerwy. Krzyknęłam:
- Zapraszam do stołu! Emm... to znaczy... stolika.
    Okazało się jednak, że według wszystkich stolik to był dobry pomysł. Siedziałam na kanapie, a po mojej jednej stronie Zayn, a po drugiej Diana. Wszyscy patrzyli się na Zayna nieco zazdrośnie. Jedliśmy ravioli w ciszy, dopóki Niall nie powiedział:
- Mogę dokładkę?
- Jeśli chcesz, mogę ci dać trochę mojej porcji – powiedziałam. Zayn zaprotestował:
- Nie, nie! Ja mu dam, a ty sobie spokojnie jedz.
- Pycha – powiedziała Diana po komsumpcji wszystkich pierożków. Reszta potwierdziła to głośnym:
- Ahaaa...
- Co robimy? – spytała Diana, kiedy wszyscy już zjedli.
- Butelka? – zaproponował z uśmiechem Harry, ale ja i Zayn bardzo głośno oponowaliśmy. Diana krzyknęła:
- Słuchajcie, mam karaoke! Pośpiewajmy sobie!
- O, super – powiedzieli chłopcy chórem. Tylko ja nic nie powiedziałam. Reszta nie wiedziała, jak śpiewam... Mimo to, skoro reszta była na tak, to nie mogłam się sprzeciwić.
- Kto pierwszy? – zapytał Niall.
- Może Naya? – zaproponował Zayn.
- Nie, wolę nie... – oświadczyłam.
- No, proszę! – Zayn pocałował mnie w policzek.
- Ok...
    Diana włączyła karaoke i kliknęła napis „Losowanie”. Czekałam, co się trafi.
- „Love you like a love song” Seleny Gomez – przeczytałam.
- Wow, Selena. Czy to nie ona mówiła o Zaynie, że jest najsłodszy? – zapytał Louis ze śmiechem.
- Tylko dlatego, że mnie nie znała tak dobrze – zachichotał Harry.
- Yhhh... może być – mruknęłam ostatecznie. Lepsze to, niż coś mi nieznanego...
Czas, start! ( Ps.: Jeśli chcesz, możesz z nią pośpiewać i posłuchać jej głos! Oto wykonanie, które naprawdę wykonuje ona :] )
 
     Kiedy skończyłam, chłopcy i Diana zaczęli klaskać.
- Ej... a mam pytanie – powiedział powoli Niall – Zayn, Naya... Wy jesteście razem?
- Hmm... no... tak... – wybąkałam.
- Chcieliśmy wam to powiedzieć na urodzinach Liama – wyjaśnił Zayn.
- Moje kochane gołąbeczki! – ucieszył się Niall.
- Gratulacje – powiedział Liam z uśmiechem.
- Zajebiście! Pasujecie do siebie - powiedział Louis.
- Bądź dla niej dobry – szepnęła Diana do Zayna. On popatrzył na nią dziwnie
- To może teraz Diana zaśpiewa? – zapytał Liam.
- Jasne, mogę śpiewać.
     Kliknęła losowanie i na ekranie pojawił się napis „It’s a man’s world” Jamesa Browna.
- Spoko, może być – powiedziała Diana. Zaczęła śpiewać. ( tu też autentycznie wykonuje to Diana! A raczej - Dianna, bo tak nazywa się ta dziewczyna naprawdę (: )
- Super ci poszło - powiedział Liam. Reszta to potwierdziła. 
- Ale ty byłaś lepsza - szepnął mi Zayn na ucho.
 - Rany, ludzie, już po dziesiątej! - krzyknął Harry - musimy wracać.
    Niall, Harry i Louis wyszli przodem. Pocałowałam Zayna na pożegnanie, Liamowi dałam buziaka w policzek. Diana wyszła odprowadzić chłopaków pod dom.

I jak Wam się podoba? :) A oto zdjęcia Nayi i Diany z tego wieczorku :) Pozdrawiam <3
Ps.: Dzisiejszy post powstał z pomocą Marty Z. Moja, moja <3
Diana :)

Naya <3

niedziela, 6 maja 2012

VI rozdział :)


- Harry! – z oburzeniem wyrwałam się z jego objęć – poczekaj – powiedziałam do Zayna, który chciał już uderzyć Hazzę ponownie.
- Harry, ty chyba czegoś nie rozumiesz – powiedziałam spokojnie – jesteś moim przyjacielem. Przyjacielem, a nie chłopakiem. A ja Zayna kocham. Może ci się to nie podobać, ale mojego gustu nie zmienisz. Oczywiście – o tobie też sądzę, że jesteś kochany, słodki i miły. Ale Zayn jest dla mnie kimś bardzo, bardzo, bardzo wyjątkowym. Okay? – zapytałam pod koniec mojego przemówienia.
- Okay... rozumiem – westchnął Harry – Przepraszam, Zayn. Wiem, że to twoja dziewczyna i w ogóle... ale wiesz...
- W sumie, to ci się nie dziwię. Na twoim miejscu też bym tak zrobił – zgodził się Zayn.
   Chłopcy się do siebie przytulili. Uśmiechnęłam się do siebie. Byłam zadowolona, że nie skończyło się to bójką. Rozległ się mój nowy dzwonek „What makes you beautiful” jakiejś grupy, której za bardzo nie kojarzyłam. Chłopcy popatrzyli na siebie dziwnie. Odebrałam:
- Z tej strony Naya, słucham? – powiedziałam po polsku.
- Naya, to ja, Diana!
- Diana? Wow, ty masz roaming?
- No tak, tak, ale to nie ważne. Słuchaj, mam sprawę: dostałam pracę w Anglii!
- Naprawdę? To świetnie! – ucieszyłam się.
- No, właśnie, ale jest jeden mały problem. Nie mam żadnego mieszkania, bo to wszystko jest cholernie drogie.
- Przyjeżdżaj! Dziewczyno, możesz przecież zamieszkać ze mną – powiedziałam bez chwili zastanowienia.
- Serio?! Naya, dziękuję ci! Jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką można sobie wymarzyć! Za 2 godziny odlatuję z Polski. No to pa! Do jutra! Twój adres to... hmm, no właśnie? – spytała Diana.
- Roaming street 4/6. Londyn – dodałam niepotrzebnie.
- No, właśnie – ucieszyła się ona – pa,pa!
- Do zobaczenia! – pożegnałam się.
   Po odłożeniu komórki do torebki chłopcy zaczęli zadawać mnóstwo pytań. Pierwszym było:
- MASZ NAS NA DZWONKU?! – wrzasnął Harry.
- Was?! No, nie wiem – powiedziałam ze zdziwieniem – przesłała mi to przyjaciółka, ona to uwielbia, a mi też się to spodobało.
- To my śpiewamy! My! My jesteśmy One Direction! – krzyknął Harry ze szczęściem w głosie.
- To prawda – potwierdził Zayn – o czym rozmawiałaś? Wiesz, nie jestem zbyt dobry w językach obcych.
- Moja przyjaciółka przyjedzie! – rozpromieniłam się.
- Przyjaciółka? A jest tak samo ładna jak ty? – zapytał się z uśmiechem Harry.
- Harry! Nie przesadzaj – Zayn go szturchnął – przecież nikt nie może być od niej ładniejszy, nawet Jessica Alba!
- Haha, racja – zgodził się Harry ze śmiechem.
- Mam jej zdjęcie – powiedziałam – pokazać ci?
- Jasne, pokaż – potwierdził Harry.
    Pokazałam mu zdjęcia z telefonu. Na jednym z nich Diana leżała koło mnie na kocyku, w okularach przeciwsłonecznych. Harry otworzył usta.
- Zazdroszczę jej – powiedział Zayn.
- Oj tam, oj tam – pocałowałam Zayna w policzek, stając na palcach. Zayn od razu się lekko uśmiechnął.
- Masz jeszcze jakieś? – zapytał Harry.
- Chyba mam – potwierdziłam.
    Miałam. Na nim Diana stała, opierając się jedną reką o drzewo. Na tym zdjęciu była w delikatnej, letniej sukience w czereśnie.
- W Polsce są chyba same ładne dziewczyny – oświadczył Harry, patrząc łakomie na zdjęcie.
- Owszem – potwierdziłam.
- Jedziemy do Polski, Zayn? Skoro tam są same śliczne księżniczki... – zapytał go Harry.
- Ja już mam moją księżniczkę – oświadczył Zayn.
- Dobra, chłopcy, czas się pożegnać – powiedziałam – pa, Harry, pa, Zayn – pocałowaliśmy się na pożegnanie a Harry zapytał z nadzieją:
- A w policzek mogę przynajmniej? – Zayn kiwnął głową z uśmiechem. Wspięłam się na palce i dałam buziaka Harry’emu.
- I nie zapomnijcie o jutrzejszej kolacji! O siedemnastej! – przypomniałam.
- Pa, pa! – pomachali mi chłopcy i zniknęli za bramą.
    Weszłam do mieszkania. Wzięłam orzeźwiającą kąpiel. Odświeżona wyszłam i niemal natychmiast zasnęłam, chociaż była dopiero ósma.
    Obudził mnie dzwonek do drzwi. Piąta rano. Dobrze, że poszłam wcześniej spać..przynajmniej teraz nie jestem taka padnięta – pomyślałam i poszłam otworzyć.
- Diana! – krzyknęłam ze szczęściem.
- Naya! – krzyknęła Diana podobnym głosem.
     Uściskałyśmy się. Wprowadziła do mieszkania swoją walizkę. Od razu powiedziała:
- Oczywiście, będę płacić połowę czynszu i rachunków – zapewniła, po czym zaczęła się rozpakowywać.
- Swoje rzeczy będziesz trzymać tutaj, ok? – wskazałam na komodę.
- Wow, jest spora. Dziękuję! – ucieszyła się Diana.
- Z tym że... jest jeden problem – powiedziałam.
- Jaki? – zaniepokoiła się Diana.
- Nie mam dwóch łóżek! Tylko jedna kanapa – poinformowałam.
- Aaaa, nie ma sprawy – uspokoiła się ona – mam nadmuciwany materac i pościel.
- To dobrze – ucieszyłam się – masz ochotę na coś do zjedzenia? Bo ja osobiście jestem dość głodna.
- Chętnie – zgodziła się ona.
      Z okazji przyjazdu Diany zrobiłam niemalże królewskie śniadanie – naleśniki amerykańskie, polane sosem czekoladowym.
 - Pychota. Byłaby z ciebie dobra kucharka! – zaśmiała się Diana, z ustami pełnymi naleśników.
- Dziękuję – ukłoniłam się – naleśniki a la Naya wyłącznie dla Diany.
- Masz już chłopaka? – spytała Diana.
- Mam – potwierdziłam – Zayn Malik.
- ZAYN? TEN ZAYN MALIK?! – wrzasnęła Diana.
- Tak, ten z One Direction – potwierdziłam, wzdychając – I dzisiaj razem z resztą chłopaków tu przychodzi, więc proszę cię, przygotuj się – powiedziałam ze śmiechem.
- Dziś będzie ODJAZDOWO – powiedziała Diana i przybiłyśmy piątkę.

 I jak? Chyba dość długi rozdział, nie? :) Mam nadzieję, że się podobał. Pa! a na koniec taki mały bonusik..

Piosenka z Nayą! :D