niedziela, 6 maja 2012

VI rozdział :)


- Harry! – z oburzeniem wyrwałam się z jego objęć – poczekaj – powiedziałam do Zayna, który chciał już uderzyć Hazzę ponownie.
- Harry, ty chyba czegoś nie rozumiesz – powiedziałam spokojnie – jesteś moim przyjacielem. Przyjacielem, a nie chłopakiem. A ja Zayna kocham. Może ci się to nie podobać, ale mojego gustu nie zmienisz. Oczywiście – o tobie też sądzę, że jesteś kochany, słodki i miły. Ale Zayn jest dla mnie kimś bardzo, bardzo, bardzo wyjątkowym. Okay? – zapytałam pod koniec mojego przemówienia.
- Okay... rozumiem – westchnął Harry – Przepraszam, Zayn. Wiem, że to twoja dziewczyna i w ogóle... ale wiesz...
- W sumie, to ci się nie dziwię. Na twoim miejscu też bym tak zrobił – zgodził się Zayn.
   Chłopcy się do siebie przytulili. Uśmiechnęłam się do siebie. Byłam zadowolona, że nie skończyło się to bójką. Rozległ się mój nowy dzwonek „What makes you beautiful” jakiejś grupy, której za bardzo nie kojarzyłam. Chłopcy popatrzyli na siebie dziwnie. Odebrałam:
- Z tej strony Naya, słucham? – powiedziałam po polsku.
- Naya, to ja, Diana!
- Diana? Wow, ty masz roaming?
- No tak, tak, ale to nie ważne. Słuchaj, mam sprawę: dostałam pracę w Anglii!
- Naprawdę? To świetnie! – ucieszyłam się.
- No, właśnie, ale jest jeden mały problem. Nie mam żadnego mieszkania, bo to wszystko jest cholernie drogie.
- Przyjeżdżaj! Dziewczyno, możesz przecież zamieszkać ze mną – powiedziałam bez chwili zastanowienia.
- Serio?! Naya, dziękuję ci! Jesteś najlepszą przyjaciółką, jaką można sobie wymarzyć! Za 2 godziny odlatuję z Polski. No to pa! Do jutra! Twój adres to... hmm, no właśnie? – spytała Diana.
- Roaming street 4/6. Londyn – dodałam niepotrzebnie.
- No, właśnie – ucieszyła się ona – pa,pa!
- Do zobaczenia! – pożegnałam się.
   Po odłożeniu komórki do torebki chłopcy zaczęli zadawać mnóstwo pytań. Pierwszym było:
- MASZ NAS NA DZWONKU?! – wrzasnął Harry.
- Was?! No, nie wiem – powiedziałam ze zdziwieniem – przesłała mi to przyjaciółka, ona to uwielbia, a mi też się to spodobało.
- To my śpiewamy! My! My jesteśmy One Direction! – krzyknął Harry ze szczęściem w głosie.
- To prawda – potwierdził Zayn – o czym rozmawiałaś? Wiesz, nie jestem zbyt dobry w językach obcych.
- Moja przyjaciółka przyjedzie! – rozpromieniłam się.
- Przyjaciółka? A jest tak samo ładna jak ty? – zapytał się z uśmiechem Harry.
- Harry! Nie przesadzaj – Zayn go szturchnął – przecież nikt nie może być od niej ładniejszy, nawet Jessica Alba!
- Haha, racja – zgodził się Harry ze śmiechem.
- Mam jej zdjęcie – powiedziałam – pokazać ci?
- Jasne, pokaż – potwierdził Harry.
    Pokazałam mu zdjęcia z telefonu. Na jednym z nich Diana leżała koło mnie na kocyku, w okularach przeciwsłonecznych. Harry otworzył usta.
- Zazdroszczę jej – powiedział Zayn.
- Oj tam, oj tam – pocałowałam Zayna w policzek, stając na palcach. Zayn od razu się lekko uśmiechnął.
- Masz jeszcze jakieś? – zapytał Harry.
- Chyba mam – potwierdziłam.
    Miałam. Na nim Diana stała, opierając się jedną reką o drzewo. Na tym zdjęciu była w delikatnej, letniej sukience w czereśnie.
- W Polsce są chyba same ładne dziewczyny – oświadczył Harry, patrząc łakomie na zdjęcie.
- Owszem – potwierdziłam.
- Jedziemy do Polski, Zayn? Skoro tam są same śliczne księżniczki... – zapytał go Harry.
- Ja już mam moją księżniczkę – oświadczył Zayn.
- Dobra, chłopcy, czas się pożegnać – powiedziałam – pa, Harry, pa, Zayn – pocałowaliśmy się na pożegnanie a Harry zapytał z nadzieją:
- A w policzek mogę przynajmniej? – Zayn kiwnął głową z uśmiechem. Wspięłam się na palce i dałam buziaka Harry’emu.
- I nie zapomnijcie o jutrzejszej kolacji! O siedemnastej! – przypomniałam.
- Pa, pa! – pomachali mi chłopcy i zniknęli za bramą.
    Weszłam do mieszkania. Wzięłam orzeźwiającą kąpiel. Odświeżona wyszłam i niemal natychmiast zasnęłam, chociaż była dopiero ósma.
    Obudził mnie dzwonek do drzwi. Piąta rano. Dobrze, że poszłam wcześniej spać..przynajmniej teraz nie jestem taka padnięta – pomyślałam i poszłam otworzyć.
- Diana! – krzyknęłam ze szczęściem.
- Naya! – krzyknęła Diana podobnym głosem.
     Uściskałyśmy się. Wprowadziła do mieszkania swoją walizkę. Od razu powiedziała:
- Oczywiście, będę płacić połowę czynszu i rachunków – zapewniła, po czym zaczęła się rozpakowywać.
- Swoje rzeczy będziesz trzymać tutaj, ok? – wskazałam na komodę.
- Wow, jest spora. Dziękuję! – ucieszyła się Diana.
- Z tym że... jest jeden problem – powiedziałam.
- Jaki? – zaniepokoiła się Diana.
- Nie mam dwóch łóżek! Tylko jedna kanapa – poinformowałam.
- Aaaa, nie ma sprawy – uspokoiła się ona – mam nadmuciwany materac i pościel.
- To dobrze – ucieszyłam się – masz ochotę na coś do zjedzenia? Bo ja osobiście jestem dość głodna.
- Chętnie – zgodziła się ona.
      Z okazji przyjazdu Diany zrobiłam niemalże królewskie śniadanie – naleśniki amerykańskie, polane sosem czekoladowym.
 - Pychota. Byłaby z ciebie dobra kucharka! – zaśmiała się Diana, z ustami pełnymi naleśników.
- Dziękuję – ukłoniłam się – naleśniki a la Naya wyłącznie dla Diany.
- Masz już chłopaka? – spytała Diana.
- Mam – potwierdziłam – Zayn Malik.
- ZAYN? TEN ZAYN MALIK?! – wrzasnęła Diana.
- Tak, ten z One Direction – potwierdziłam, wzdychając – I dzisiaj razem z resztą chłopaków tu przychodzi, więc proszę cię, przygotuj się – powiedziałam ze śmiechem.
- Dziś będzie ODJAZDOWO – powiedziała Diana i przybiłyśmy piątkę.

 I jak? Chyba dość długi rozdział, nie? :) Mam nadzieję, że się podobał. Pa! a na koniec taki mały bonusik..

Piosenka z Nayą! :D

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny rozdział♥!
    Zapraszam do mnie : http://i-shouldhavekissedyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń