sobota, 19 maja 2012

VIII rozdział :D


- Liam dzwonił! – zawołała Diana, kiedy weszłam do domu z uśmiechem na twarzy.
- O! – zdziwiłam się – czemu?
- Pytał, czy może wpaść – powiedziała.
- Jasne, zgodziłaś się? – zapytałam.
- Oczywiście – potwierdziła Diana – A co z tobą?
- Ze mną? – zdziwiłam się.
- No, tak. Masz uśmiech na pół twarzy – stwierdziła.
- Mam nową pracę! – rozpromieniłam się.
- To super! – ucieszyła się ona – Gdzie pracujesz?
- Będę pracować jako redaktorka mody i urody w jakimś brytyjskim odpowiedniku „ Joy’a” – wyjaśniłam - wiesz, tej gazety z artykułami o facetach, seksie i w ogóle.
- Wow! – zachichotała Diana – A tam pracują jacyś mężczyźni? Zayn ma prawo być zazdrosny?
- Pewnie, że pracują – oświadczyłam – Ale Zayn musi to jakoś przeżyć. Idę się przebrać.
- Dobra... ale Liam tu będzie za 10 minut, lojalnie uprzedzam – poinformowała mnie Diana.
- SŁUCHAM?! PRZECIEŻ PRZED CHWILĄ PYTAŁAŚ SIĘ, CZY MOŻE! – wrzasnęłam.
- No, tak. Ale przecież sama spytałaś, czy się zgodziłam – przypomniała.
- Niech ci będzie... – zgodziłam się z wahaniem i poszłam do łazienki. Przebrałam się szybko w białą bluzeczkę na ramiączkach i jasne, postrzępione szorty. Do tego założyłam wygodne japonki, w uszy wpięłam kolczyki – srebrne kółka - i wyszłam z łazienki.
- Dziewczyno! – zaśmiała się Diana, kiedy mnie zobaczyła – już masz chłopaka! Nie musisz tu podrywać Liama.
- Nie zapędzaj się, dobra? Po prostu się wygodnie ubrałam – wzruszyłam ramionami.
    Zadzwonił dzwonek u drzwi. Diana leniwie wstała, przeciągnęła się i podeszła do drzwi. Liam stał tam z uśmiechem.
- Hej – powiedział. Diana dała mu buziaka w policzek, ja tak samo. Zarumienił się lekko i powiedział:
- Chciałbym zaprosić was na moje urodziny – powiedział Liam, wyciągając z kieszeni zaproszenia.
- Może masz ochotę na coś do picia? Herbata, kawa? – zapytała go Diana.
- Jeśli można – powiedział Liam nieco śmielej.
- No to chodź – Diana chwyciła go lekko za rękę i pociągnęła do kuchni. Postanowiłam, że nie będę im przeszkadzać i poszłam do salonu, po czym wyciągnęłam nową książkę „Gra o Juliana”. Bardzo mnie wciągnęła, tak bardzo, że nie zauważyłam, że minęły już dwie godziny. Weszłam do kuchni, chcąc poprosić o herbatę, a tam... Liam obejmował Dianę, która siedziała na jego kolanach. Postanowiłam wycofać się, wchodząc do kuchni powoli i baardzo głośno. Kiedy weszłam tam po raz drugi, oboje siedzieli na osobnych krzesłach, nieco zaczerwienieni. Diana podniosła się, bo zauwazyłą właśnie że herbata wylała się, kiedy obściskiwała sięz Liamem i postanowiła to wytrzeć.
- No, co tam? – zapytałam luźnym tonem, chociaż czułam, że jestem tu kimś zbędnym, po prostu – niepotrzebnym rekwizytem.
- Eee... ja już muszę iść – podniósł się z krzesła Liam. Po chwili wstanęła za nim Diana i powiedziała:
- Odprowadzę go.
- Ok... – mruknęłam.
   Ubrali się i wyszli. Popatrzyłam na zaproszenie od Liama:
„ Moje urodziny odbędą się w sobotę, 30 sierpnia, o godzinie osiemnastej w moim domu. Liczę na to, że przyjdziesz! Liam :) ”.
   Popatrzyłam na kalendarz. Dzisiaj była środa, 27 sierpnia... trzy dni. Zadzwoniłam do Zayna, chcąc zapytać go o prezent dla Liama. Odebrał... dziwny głos. Poprosiłam o podanie Zayna, a wtedy ona krzyknęła:
- Zayn, pośpiesz się! Jakaś Naya do ciebie dzwoni.
- Tylko nie jakaś, dobra?! – usłyszałam wrzask z telefonu.
- Przepraszam – powiedział Zayn szybko, kiedy zapytałam, kto to był – to moja siostra, Saffa.
- Siostra? To gdzie ty jesteś? – zapytałam ze zdziwieniem.
- W swoim domu – powiedział Zayn po chwili milczenia.
- Czemu? Ale wrócisz? Nic się nie stało? – pytałam natarczywie. Po chwili opanowałam się i powiedziałam:
- Przepraszam.
- Nie, nic mi ani nikomu w mojej rodzinie się nie stało, ale... widziałaś nagłówek w tych wszystkich gazetach dla... yy... młodzieży? Bravo i jakieś inne gówno?
- Niee – zaprzeczyłam.
- Przeczytam ci jeden – zaproponował Zayn – „Zayn Malik ma dziewczynę?! Sprawdzamy to.”
- Wow... – mruknęłam.
- Poczekaj, to tylko tytuł – powiedział Zayn – „Pamiętamy związki Zayna z najróżniejszymi dziewczynami. Czy jednak jest możliwe, żeby tak się zmienił? Widziano go kilka razy z tą samą dziewczyną. W dodatku, okazało się, że całe One Direction zaakceptowało jego wybór. Dziewczyna chętnie otacza się wianuszkiem sławnych osób, takimi jak Mark Salling [28 l.] czy Ricky Martin [40 l.]. Okazuje się, że dziewczyna... pochodzi z Polski. W dodatku jest całkowicie odmiennej wiary niż Zayn. Czy ich związek przetrwa?”
- O, Boże – zakryłam usta ręką.
- Przeczytam ci jeszcze jeden, z jakiegoś bloga. Tym razem nie tylko o tobie. „Polki w natarciu! Czy One Direction tak bardzo lubi ten kraj? Wielokrotnie widziano już Nayę - nazwisko nieujawnione – w objęciach Zayna. Ale to na tym się nie kończy. Ostatnio widziano z całą piątką nie tylko ją, ale też i Dianę, jej przyjaciółkę z Polski”.
- To dlatego wyjechałeś? – zapytałam.
- Tak. Wracam dzisiaj.
- Uff... to dobrze – ucieszyłam się.
- A może ty chciałabyś mnie tu odwiedzić? – zapytał Zayn.
- Ciebie? To znaczy... a gdzie mieszkasz? – spytałam. Gdy podał mi adres, poczułam się nieco pewniej. Miasto było niedaleko naszego, ale... ukryte – za dużym lasem.
- Dobra, chętnie cię odwiedzę – powiedziałam, ale po chwili coś mi się przypomniało.
- A twoja rodzina? – zapytałam.
- Zgadzają się. Moje siostry chcą cię poznać, rodzice też – powiedział Zayn.
- Aha... ok. Będę u ciebie tak za godzinę. Pa! – powiedziałam i rozłączyłam się.
                                                            ***
    Siedziałam już w samochodzie, który „przyjechał” jako prezent od Zayna. Nie powiem, ucieszyłam się, ale było mi głupio. Tym bardziej, że nie znaliśmy się długo. Diana z zadowoleniem przyjęła to, że jadę – widocznie chciała pobyć razem z Liamem. Postanowiłam wziąć rzeczy tylko na jutro, toteż spakowałam się do niewielkiej torby podróżnej. Ruszyłam. Byłam ubrana w bardzo, hm, grzeczny zestaw – biała koszulka na ramiączkach, czarne rurki, pilotki, ale do tego czerwona bandana i krwiste szpilki. Wyruszyłam. Po jakiejś półgodzinie zobaczyłam dom, który opisywał mi Zayn. Trudno było go nie pomylić – bardzo słoneczny, z ogródkiem, nieco się wyróżniał.
    Zayn stał, opierając się o jakieś potężne drzewo. Widząc mnie, przybiegł i otworzył bramę, bym mogła tam wjechać. Mała dziewczynka zeskoczyła z huśtawki. Domyśliłam się, że to była Saffa.
- Cześć – objął mnie Zayn, gdy tylko wysiadłam z samochodu.
- Hej – dałam mu buziaka w policzek.
- A ze mną się przywitasz? – dobiegł mnie cichutki głosik z dołu.
- Hej! Oczywiście, że się przywitam. Jestem Naya – powiedziałam z zaskoczeniem. Musiałam się nieco schylić, żeby uścisnąć rękę Saffy. Ledwie to zrobiłam, ona wyszeptała mi na ucho:
- Jesteś najlepszą dziewczyną Zayna jaką widziałam.
- Dziękuję – zaśmiałam się.
    Drzwi domu otworzyły się. W nich pojawiła się dziewczyna znacznie wyższa od Saffy.
- To moja druga siostra, Waliyha. Ma 12 lat – szepnął mi na ucho Zayn.
    Pomyślałam, że z nią będzie trochę trudniej się zapoznać niż z Saffą, ale postanowiłam zaryzykować i zrobić pierwszy ruch. Ona jednak mnie uprzedziła i podbiegła do mnie szybko, po czym przywitała się grzecznie i powiedziała ze współczuciem w głosie:
- Zayn zapomniał ci powiedzieć, że dziś przyjeżdża babcia, więc poznasz też jeszcze dodatkową część rodziny.
- O, Jezu – po czym przypomniało mi się, że oni są nieco odmiennej wiary.
- Kto to jest Jezu? – zapytała z zainteresowaniem Saffa.
- Jezus to... yyy... taka najważniejsza osoba w naszej wierze. W mojej wierze – poprawiłam się.
- Yyy... aha – odpowiedziała ze zdziwieniem.
- Mama zaraz przyjdzie – uprzedziła Waliyha.
- Umieram – uprzedziłam Zayna.
- Jeszcze nie poznałaś babci i mojej siostry – przypomniał Zayn – nie możesz umrzeć.
- Aha, no tak – zaśmiałam się.
     Mama Zayna... nie wyglądała jak mama. Bardziej jak starsza siostra, czy ktoś taki. Ubrana w długą, wzorzystą sukienkę, szczupła i piękna, z ciemnymi włosami jak Zayn i taką samą karnacją nic dziwnego, że wydała na świat takich pięknych ludzi jak Zayn i jego siostry.
- Witaj – przywitała się ona – jestem Trisha. Patricia – poprawiła się.
- Miło mi poznać . Mam na imię Naya – powiedziałam z uśmiechem. Wszyscy też się uśmiechnęli.
- Śpiewasz? – zapytała Waliyha z zaciekawieniem.
- Oczywiście – potwierdziłam.
- Zayn, czy ona fajnie śpiewa? – szepnęła cichutko Saffa na jego ucho, ale i tak to usłyszałam.
- Bardzo, bardzo fajnie – zapewnił ją Zayn.
- A ona będzie twoją żoną? – pytała dociekliwie. W tym momencie nie mogłam powstrzymać chichotu. Zaczęły trząść mi się ramiona i wybuchnęłam szaleńczym śmiechem. Zayn uśmiechnął się z zakłopotaniem, wyjaśniając zdziwionym dziewczynom:
- Chyba usłyszała jak Saffa się mnie pytała, czy będzie moją żoną.
      W tym momencie wszyscy wspólnie zaczęliśmy się śmiać i pomyślałam, że wszystkie moje obawy były takie bez sensu... :)


I to koniec rozdziału :) Taki długi ( w programie zajął prawie trzy strony! ) dlatego, bo jadę jutro na Zieloną Szkołę na dziesięć dni. Ale obiecuję, że po powrocie dodam PRZYNAJMNIEJ jeden rozdział dłuższy nawet od tego.
Ps.: Jak Wam się podoba to, że Diana będzie z Liamem? :)

to do napisania :) Pa, pa! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz