środa, 9 maja 2012

VII rozdział :)


- Idę na zakupy – rzuciłam do Diany, która siedziała przed laptopem . Było koło dziesiątej.
- Okay... kiedy będziesz? – zapytała ona, podnosząc spojrzenie znad laptopa.
- Za pół godziny – powiedziałam.
- Dobra, to papa – przesłała mi całuski na odległość.
     Poszłam do centru handlowego i weszłam do supermarketu. Porwałam z półki potrzebne składniki do zrobienia. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Po wróceniu Diana zapytała:
- Co przygotowujesz?
- Włoska kuchnia – uśmiechnęłam się.
- No, klasa – zacytowała Diana osła ze „Shreka 2”
    Zaczęłam. Postanowiłam przygotować ravioli z różnymi nadzieniami – mięsnym, wazrzywnym i z serem ricotta. Zajęło mi to jakieś półtorej godziny, a więc była już dwunasta. Za przyjdą chłopaki... czas na zaczęcie przygotowywania deseru. Zrobiłam pannę cottę z musem truskawkowym. Wiedziałam, że muszę ją dać do lodówki przynajmniej na trzy godziny, więc kiedy już ją przyrządziłam i wsadził do lodówki, poszłam się ogarnąć i wziąć kąpiel. Diana zawołała:
- Posprzątam tu!
- Okay! – odwrzasnęłam.
     Wykonałam mój rytuał i ubrałam się w czarną sukienkę w kolorowe wzory. Pokręciłam włosy i umalowałam się. Jeszcze tylko pół godziny do przyjścia chłopaków... Wyszłam z łazienki. Diana zdążyła umyć już podłogę i lustro, pozamiatać, powycierać komody i posprzątać swoje rzeczy.
- Ja też się umyję! – krzyknęła, wbiegając do łazienki z ciuchami.
      Po stwierdzeniu, że będzie nas siódemka a mamy tylko cztery krzesła, postanowiłam postawić ravioli, talerzyki i sztućce na szklanym stoliku w salonie.
      Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. W tym samym momencie Diana wybiegła z łazienki, umalowana, uczesana i ubrana w sukienkę. Stanęła koło mnie, kiedy otwierałam. Pierwszy stał Zayn z wielkim bukietem czerwonych róż. Powiedział:
- Ślicznie wyglądasz... – po czym popatrzył się z zachwytem na mnie. Po chwili popatrzył na Dianę, która stała za mną z otwartymi ustami.
- O Boże... Boże... Boże... Widzę One Direction. Widzę ONE DIRECTION! – pisnęła Diana, po czym poprosiła:
- Naya! – więc rąbnęłam ją z liścia w policzek.
- Dziękuję – uspokoiła się ona.
       Harry też stał z otwartą buzią, patrząc na nas obie.
- Obie jesteście śliczne – co reszta zespołu zgodnie potwierdziła.
- Chcesz autograf? – zapytał uwodzicielsko Louis. Najwyraźniej i jemu Diana wpadła w oko. Nie byłam jednak zazdrosna. Mam przecież Zayna. On wydawał się rozbawiony tą sytuacją.
    Pochwycił moje spojrzenie, uśmiechnął się łobuzersko, przyciągnął do siebie i pocałował bez skrępowania. Chętnie to odwzajemniłam. Diana podeszła do niego z zapisaną karteczką. Byłam trochę zła za to, że przerwała nam pocałunek, ale cóż... Zayn podpisał się nieco niechętnie – chyba on też nie chciał przerwy. Krzyknęłam:
- Zapraszam do stołu! Emm... to znaczy... stolika.
    Okazało się jednak, że według wszystkich stolik to był dobry pomysł. Siedziałam na kanapie, a po mojej jednej stronie Zayn, a po drugiej Diana. Wszyscy patrzyli się na Zayna nieco zazdrośnie. Jedliśmy ravioli w ciszy, dopóki Niall nie powiedział:
- Mogę dokładkę?
- Jeśli chcesz, mogę ci dać trochę mojej porcji – powiedziałam. Zayn zaprotestował:
- Nie, nie! Ja mu dam, a ty sobie spokojnie jedz.
- Pycha – powiedziała Diana po komsumpcji wszystkich pierożków. Reszta potwierdziła to głośnym:
- Ahaaa...
- Co robimy? – spytała Diana, kiedy wszyscy już zjedli.
- Butelka? – zaproponował z uśmiechem Harry, ale ja i Zayn bardzo głośno oponowaliśmy. Diana krzyknęła:
- Słuchajcie, mam karaoke! Pośpiewajmy sobie!
- O, super – powiedzieli chłopcy chórem. Tylko ja nic nie powiedziałam. Reszta nie wiedziała, jak śpiewam... Mimo to, skoro reszta była na tak, to nie mogłam się sprzeciwić.
- Kto pierwszy? – zapytał Niall.
- Może Naya? – zaproponował Zayn.
- Nie, wolę nie... – oświadczyłam.
- No, proszę! – Zayn pocałował mnie w policzek.
- Ok...
    Diana włączyła karaoke i kliknęła napis „Losowanie”. Czekałam, co się trafi.
- „Love you like a love song” Seleny Gomez – przeczytałam.
- Wow, Selena. Czy to nie ona mówiła o Zaynie, że jest najsłodszy? – zapytał Louis ze śmiechem.
- Tylko dlatego, że mnie nie znała tak dobrze – zachichotał Harry.
- Yhhh... może być – mruknęłam ostatecznie. Lepsze to, niż coś mi nieznanego...
Czas, start! ( Ps.: Jeśli chcesz, możesz z nią pośpiewać i posłuchać jej głos! Oto wykonanie, które naprawdę wykonuje ona :] )
 
     Kiedy skończyłam, chłopcy i Diana zaczęli klaskać.
- Ej... a mam pytanie – powiedział powoli Niall – Zayn, Naya... Wy jesteście razem?
- Hmm... no... tak... – wybąkałam.
- Chcieliśmy wam to powiedzieć na urodzinach Liama – wyjaśnił Zayn.
- Moje kochane gołąbeczki! – ucieszył się Niall.
- Gratulacje – powiedział Liam z uśmiechem.
- Zajebiście! Pasujecie do siebie - powiedział Louis.
- Bądź dla niej dobry – szepnęła Diana do Zayna. On popatrzył na nią dziwnie
- To może teraz Diana zaśpiewa? – zapytał Liam.
- Jasne, mogę śpiewać.
     Kliknęła losowanie i na ekranie pojawił się napis „It’s a man’s world” Jamesa Browna.
- Spoko, może być – powiedziała Diana. Zaczęła śpiewać. ( tu też autentycznie wykonuje to Diana! A raczej - Dianna, bo tak nazywa się ta dziewczyna naprawdę (: )
- Super ci poszło - powiedział Liam. Reszta to potwierdziła. 
- Ale ty byłaś lepsza - szepnął mi Zayn na ucho.
 - Rany, ludzie, już po dziesiątej! - krzyknął Harry - musimy wracać.
    Niall, Harry i Louis wyszli przodem. Pocałowałam Zayna na pożegnanie, Liamowi dałam buziaka w policzek. Diana wyszła odprowadzić chłopaków pod dom.

I jak Wam się podoba? :) A oto zdjęcia Nayi i Diany z tego wieczorku :) Pozdrawiam <3
Ps.: Dzisiejszy post powstał z pomocą Marty Z. Moja, moja <3
Diana :)

Naya <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz