- Idę na zakupy – rzuciłam do Diany, która siedziała
przed laptopem . Było koło dziesiątej.
- Okay... kiedy będziesz? – zapytała ona, podnosząc
spojrzenie znad laptopa.
- Za pół godziny – powiedziałam.
- Dobra, to papa – przesłała mi całuski na odległość.
Poszłam do
centru handlowego i weszłam do supermarketu. Porwałam z półki potrzebne
składniki do zrobienia. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Po wróceniu Diana
zapytała:
- Co przygotowujesz?
- Włoska kuchnia – uśmiechnęłam się.
- No, klasa – zacytowała Diana osła ze „Shreka 2”
Zaczęłam.
Postanowiłam przygotować ravioli z różnymi nadzieniami – mięsnym, wazrzywnym i
z serem ricotta. Zajęło mi to jakieś półtorej godziny, a więc była już dwunasta.
Za przyjdą chłopaki... czas na zaczęcie przygotowywania deseru. Zrobiłam pannę
cottę z musem truskawkowym. Wiedziałam, że muszę ją dać do lodówki przynajmniej
na trzy godziny, więc kiedy już ją przyrządziłam i wsadził do lodówki, poszłam
się ogarnąć i wziąć kąpiel. Diana zawołała:
- Posprzątam tu!
- Okay! – odwrzasnęłam.
Wykonałam mój
rytuał i ubrałam się w czarną sukienkę w kolorowe wzory. Pokręciłam włosy i umalowałam
się. Jeszcze tylko pół godziny do przyjścia chłopaków... Wyszłam z łazienki.
Diana zdążyła umyć już podłogę i lustro, pozamiatać, powycierać komody i
posprzątać swoje rzeczy.
- Ja też się umyję! – krzyknęła, wbiegając do łazienki z
ciuchami.
Po stwierdzeniu, że będzie nas siódemka a
mamy tylko cztery krzesła, postanowiłam postawić ravioli, talerzyki i sztućce
na szklanym stoliku w salonie.
Nagle
zadzwonił dzwonek do drzwi. W tym samym momencie Diana wybiegła z łazienki,
umalowana, uczesana i ubrana w sukienkę. Stanęła koło mnie, kiedy otwierałam.
Pierwszy stał Zayn z wielkim bukietem czerwonych róż. Powiedział:
- Ślicznie wyglądasz... – po czym popatrzył się z
zachwytem na mnie. Po chwili popatrzył na Dianę, która stała za mną z otwartymi
ustami.
- O Boże... Boże... Boże... Widzę One Direction. Widzę
ONE DIRECTION! – pisnęła Diana, po czym poprosiła:
- Naya! – więc rąbnęłam ją z liścia w policzek.
- Dziękuję – uspokoiła się ona.
Harry też
stał z otwartą buzią, patrząc na nas obie.
- Obie jesteście śliczne – co reszta zespołu zgodnie
potwierdziła.
- Chcesz autograf? – zapytał uwodzicielsko Louis.
Najwyraźniej i jemu Diana wpadła w oko. Nie byłam jednak zazdrosna. Mam
przecież Zayna. On wydawał się rozbawiony tą sytuacją.
Pochwycił moje spojrzenie, uśmiechnął się łobuzersko,
przyciągnął do siebie i pocałował bez skrępowania. Chętnie to odwzajemniłam.
Diana podeszła do niego z zapisaną karteczką. Byłam trochę zła za to, że
przerwała nam pocałunek, ale cóż... Zayn podpisał się nieco niechętnie – chyba
on też nie chciał przerwy. Krzyknęłam:
- Zapraszam do stołu! Emm... to znaczy... stolika.
Okazało się
jednak, że według wszystkich stolik to był dobry pomysł. Siedziałam na kanapie,
a po mojej jednej stronie Zayn, a po drugiej Diana. Wszyscy patrzyli się na
Zayna nieco zazdrośnie. Jedliśmy ravioli w ciszy, dopóki Niall nie powiedział:
- Mogę dokładkę?
- Jeśli chcesz, mogę ci dać trochę mojej porcji –
powiedziałam. Zayn zaprotestował:
- Nie, nie! Ja mu dam, a ty sobie spokojnie jedz.
- Pycha – powiedziała Diana po komsumpcji wszystkich
pierożków. Reszta potwierdziła to głośnym:
- Ahaaa...
- Co robimy? – spytała Diana, kiedy wszyscy już zjedli.
- Butelka? – zaproponował z uśmiechem Harry, ale ja i
Zayn bardzo głośno oponowaliśmy. Diana krzyknęła:
- Słuchajcie, mam karaoke! Pośpiewajmy sobie!
- O, super – powiedzieli chłopcy chórem. Tylko ja nic nie
powiedziałam. Reszta nie wiedziała, jak śpiewam... Mimo to, skoro reszta była
na tak, to nie mogłam się sprzeciwić.
- Kto pierwszy? – zapytał Niall.
- Może Naya? – zaproponował Zayn.
- Nie, wolę nie... – oświadczyłam.
- No, proszę! – Zayn pocałował mnie w policzek.
- Ok...
Diana włączyła
karaoke i kliknęła napis „Losowanie”. Czekałam, co się trafi.
- „Love you like a love song” Seleny Gomez – przeczytałam.
- Wow, Selena. Czy to nie ona mówiła o Zaynie, że jest
najsłodszy? – zapytał Louis ze śmiechem.
- Tylko dlatego, że mnie nie znała tak dobrze –
zachichotał Harry.
- Yhhh... może być – mruknęłam ostatecznie. Lepsze to,
niż coś mi nieznanego...
Czas, start! ( Ps.: Jeśli chcesz, możesz z nią pośpiewać i posłuchać jej głos! Oto wykonanie, które naprawdę wykonuje ona :] )
Kiedy skończyłam, chłopcy i Diana zaczęli klaskać.
- Ej... a mam pytanie – powiedział powoli Niall – Zayn,
Naya... Wy jesteście razem?
- Hmm... no... tak... – wybąkałam.
- Chcieliśmy wam to powiedzieć na urodzinach Liama –
wyjaśnił Zayn.
- Moje kochane gołąbeczki! – ucieszył się Niall.
- Gratulacje – powiedział Liam z uśmiechem.
- Zajebiście! Pasujecie do siebie - powiedział Louis.
- Bądź dla niej dobry – szepnęła Diana do Zayna. On
popatrzył na nią dziwnie
- To może teraz Diana zaśpiewa? – zapytał Liam.
- Jasne, mogę śpiewać.
Kliknęła
losowanie i na ekranie pojawił się napis „It’s a man’s world” Jamesa Browna.
- Spoko, może być – powiedziała Diana. Zaczęła śpiewać. ( tu też autentycznie wykonuje to Diana! A raczej - Dianna, bo tak nazywa się ta dziewczyna naprawdę (: )
- Super ci poszło - powiedział Liam. Reszta to potwierdziła.
- Ale ty byłaś lepsza - szepnął mi Zayn na ucho.
- Rany, ludzie, już po dziesiątej! - krzyknął Harry - musimy wracać.
Niall, Harry i Louis wyszli przodem. Pocałowałam Zayna na pożegnanie, Liamowi dałam buziaka w policzek. Diana wyszła odprowadzić chłopaków pod dom.
I jak Wam się podoba? :) A oto zdjęcia Nayi i Diany z tego wieczorku :) Pozdrawiam <3
Ps.: Dzisiejszy post powstał z pomocą Marty Z. Moja, moja <3
Ps.: Dzisiejszy post powstał z pomocą Marty Z. Moja, moja <3
![]() |
| Diana :) |
![]() |
| Naya <3 |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz