środa, 25 kwietnia 2012

III rozdział.


Obudziłam się w nocy. Czułam czyjąś rękę na policzku - jakby ktoś mnie głaskał. Otworzyłam oczy. To był Zayn. Kiedy tylko zobaczył, że się obudziłam, ze strachu natychmiast cofnął rękę. Powiedziałam cicho:
- Dziękuję Ci za prezent. Jest wyjątkowy... jak ty – Zayn uśmiechnął się delikatnie. Wstałam, po czym pocałowałam go. Delikatnie, w usta. Po chwili Zayn mnie chwycił i posadził mnie na swoich kolanach i zaczął mnie obcałowywać. Odwzajemniłam to.
- Powiemy o tym komuś? – zapytałam Zayna.
- Kochanie... chciałbym, żeby chłopcy wiedzieli. Zawsze o sobie wszystko mówiliśmy... więc chciałbym, żeby wiedzieli o tym że jesteśmy razem. Może powiemy im to na urodziny Liama? Są na końcu sierpnia  – po chwili powiedział Zayn, po czym dodał – bo jesteśmy razem, prawda?
- Oczywiście, że ta... – ale nie zdążyłam dokończyć, bo Zayn znowu zaczął mnie całować. A po chwilli on powiedział:
- Rozumiesz? Prawie nic o sobie nie wiemy, znamy się zaledwie od paru dni... a się kochamy.. W każdym razie... ja cię kocham. Od początku. Kiedy tylko zobaczyłem Cię z samolocie...
- Właśnie – zmieniłam pozycję na jego kolanach – Prawie nic o sobie nie wiemy. A chciałabym wiedzieć coś o tobie. Powiesz mi coś?
- Lubię kolor niebieski. Uwielbiam śpiewać. Uwielbiam całować piękne dziewczyny...
- ... no, to nie możesz mnie całować – zaśmiałam się – znajdziesz ładniejszą, i już ci przejdzie chęć całowania mnie. Nawet nie jestem ładna.
- Oczywiście, że jesteś. Jesteś najśliczniejszą osobą na świecie. Uwielbiam cię – Zayn zaczął znowu mnie całować. Oparłam głowę o jego ramię i zamknęłam oczy. Czułam się tak dobrze. Nawet nie zauważyłam, że zasnęłam.
    Punktualnie o godzinie szóstej trzydzieści zadzwonił budzik. Leżałam na fotelu sama. Postanowiłam się jakoś przyodziać, bo czułam się nieco dziwnie w tej koszuli nocnej. Otuliłam się niebieskim kocem, leżącym na łóżku i zeszłam na dół.
    Zayn siedział w kuchni z laptopem na kolanach i uśmiechem na twarzy. Przywitałam się z nim. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i powiedział:
- Księżniczko, czemu jeszcze nie pospałaś? Jest wcześnie! – powiedział Zayn z wyrzutem. Odpowiedziałam:
- Muszę już wracać, kochanie. Tylko się przebiorę i już wychodzę.
- Odprowadzę cię – poderwał się Zayn – a może masz ochotę na coś do jedzenia? Kanapki, owoce?
- Nie jestem głodna – westchnęłam.
- Co cię martwi? – zapytał Zayn, głaszcząc mnie po plecach.
- Nic, skarbie – odpowiedziałam - tylko źle się czuję.
- Źle się czujesz? – zmartwił się Zayn.
- Spokojnie, wszystko będzie ok – pocałowałam Zayna w policzek i poszłam do łazienki.
    Kiedy już się umyłam, Zayn już był ubrany, a w rękach miał prezenty, które wczoraj dostałam. Ubrałam się we wczorajsze ciuchy. Założyłam swoje koturny, a Zayn okrył mnie swoją kurtką. Sam miał na sobie bluzę. Wyszliśmy z domu koło siódmej.
    Zayn odprowadził mnie aż pod mieszkanie. Zaprosiłam go do środka, ale chyba zauważył, że mam ochotę żeby pobyć sama. Toteż zaprzeczył i się pożegnał. Zchodził już ze schodów, kiedy coś mi się przypomniało. Podbiegłam do niego i pocałowałam go prosto w usta. Zayn odzajemnił pocałunek i staliśmy na jednym schodku jak idioci i się całowaliśmy. Potem już pożegnaliśmy się na dobre i pobiegłam do mieszkania. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, po czym dałam wszystkie prezenty na odpowiednie półki i poszłam do łazienki. Ubrałam się w dresy. Do kompletu ubrałam kolczyki i bransoletki od Liama. Włączyłam laptopa. Wysłałam mojej przyjaciółce, Lidii, wiadomość z przeproszeniami. Z nudów włączyłam sobie na YouTube piosenkę i zaczęłam śpiewać.

                           
    Po jakiś dwóch godzinach zapiszczała komórka i rozległa się piosenka Adele – „Set a fire to the rain”. Odebrałam i zapytałam spokojnie:
- Tak, słucham?
- Naya? Kochanie, jak się czujesz? – to był Zayn. Nawet przez telefon miał taki miły, ciepły głos. Odpowiedziałam, żeby go nie martwić:
- Jest dobrze, skarbie. Wzięłam proszki przeciwbólowe. Może do mnie wpadniesz dzisiaj?
- Dzisiaj? Świetnie – ucieszył się Zayn – to o której się umawiamy?
- Może o dwunastej w parku? – zasugerowałam. Była dopiero dziesiąta.
- Ok. No to do zobaczenia. Kocham cię – pożegnał się Zayn z radością.
- Ja też cię kocham – powiedziałam. I poczułam, że to najprawdziwsza prawda.

I to tyle :**Paa!

1 komentarz:

  1. O! Są razem ♥
    Fajny rozdział.! Bardzo mi się podoba!
    zapraszam do mnie jeśli ci się będzie chciało to prosiłabym Cię o skomentowanie każdego rozdziału to bardzo ważne dla mnie bo sama już nie wiem czy nie wstrzymać bloga. A i blog jest od nie dawna :)
    http://i-love-to-meditate-at-night.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń