Obudziłam się w nocy. Czułam czyjąś rękę na policzku -
jakby ktoś mnie głaskał. Otworzyłam oczy. To był Zayn. Kiedy tylko zobaczył, że
się obudziłam, ze strachu natychmiast cofnął rękę. Powiedziałam cicho:
- Dziękuję Ci za prezent. Jest wyjątkowy... jak ty – Zayn
uśmiechnął się delikatnie. Wstałam, po czym pocałowałam go. Delikatnie, w usta.
Po chwili Zayn mnie chwycił i posadził mnie na swoich kolanach i zaczął mnie
obcałowywać. Odwzajemniłam to.
- Powiemy o tym komuś? – zapytałam Zayna.
- Kochanie... chciałbym, żeby chłopcy wiedzieli. Zawsze o
sobie wszystko mówiliśmy... więc chciałbym, żeby wiedzieli o tym że jesteśmy
razem. Może powiemy im to na urodziny Liama? Są na końcu sierpnia – po chwili powiedział Zayn, po czym dodał –
bo jesteśmy razem, prawda?
- Oczywiście, że ta... – ale nie zdążyłam dokończyć, bo
Zayn znowu zaczął mnie całować. A po chwilli on powiedział:
- Rozumiesz? Prawie nic o sobie nie wiemy, znamy się
zaledwie od paru dni... a się kochamy.. W każdym razie... ja cię kocham. Od
początku. Kiedy tylko zobaczyłem Cię z samolocie...
- Właśnie – zmieniłam pozycję na jego kolanach – Prawie
nic o sobie nie wiemy. A chciałabym wiedzieć coś o tobie. Powiesz mi coś?
- Lubię kolor niebieski. Uwielbiam śpiewać. Uwielbiam
całować piękne dziewczyny...
- ... no, to nie możesz mnie całować – zaśmiałam się –
znajdziesz ładniejszą, i już ci przejdzie chęć całowania mnie. Nawet nie jestem
ładna.
- Oczywiście, że jesteś. Jesteś najśliczniejszą osobą na
świecie. Uwielbiam cię – Zayn zaczął znowu mnie całować. Oparłam głowę o jego
ramię i zamknęłam oczy. Czułam się tak dobrze. Nawet nie zauważyłam, że
zasnęłam.
Punktualnie o godzinie szóstej trzydzieści
zadzwonił budzik. Leżałam na fotelu sama. Postanowiłam się jakoś przyodziać, bo
czułam się nieco dziwnie w tej koszuli nocnej. Otuliłam się niebieskim kocem,
leżącym na łóżku i zeszłam na dół.
Zayn siedział w
kuchni z laptopem na kolanach i uśmiechem na twarzy. Przywitałam się z nim.
Uśmiechnął się jeszcze szerzej i powiedział:
- Księżniczko, czemu jeszcze nie pospałaś? Jest wcześnie!
– powiedział Zayn z wyrzutem. Odpowiedziałam:
- Muszę już wracać, kochanie. Tylko się przebiorę i już
wychodzę.
- Odprowadzę cię – poderwał się Zayn – a może masz ochotę
na coś do jedzenia? Kanapki, owoce?
- Nie jestem głodna – westchnęłam.
- Co cię martwi? – zapytał Zayn, głaszcząc mnie po
plecach.
- Nic, skarbie – odpowiedziałam - tylko źle się czuję.
- Źle się czujesz? – zmartwił się Zayn.
- Spokojnie, wszystko będzie ok – pocałowałam Zayna w
policzek i poszłam do łazienki.
Kiedy już się
umyłam, Zayn już był ubrany, a w rękach miał prezenty, które wczoraj dostałam.
Ubrałam się we wczorajsze ciuchy. Założyłam swoje koturny, a Zayn okrył mnie
swoją kurtką. Sam miał na sobie bluzę. Wyszliśmy z domu koło siódmej.
Zayn
odprowadził mnie aż pod mieszkanie. Zaprosiłam go do środka, ale chyba
zauważył, że mam ochotę żeby pobyć sama. Toteż zaprzeczył i się pożegnał.
Zchodził już ze schodów, kiedy coś mi się przypomniało. Podbiegłam do niego i
pocałowałam go prosto w usta. Zayn odzajemnił pocałunek i staliśmy na jednym
schodku jak idioci i się całowaliśmy. Potem już pożegnaliśmy się na dobre i
pobiegłam do mieszkania. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, po czym dałam
wszystkie prezenty na odpowiednie półki i poszłam do łazienki. Ubrałam się w
dresy. Do kompletu ubrałam kolczyki i bransoletki od Liama. Włączyłam laptopa.
Wysłałam mojej przyjaciółce, Lidii, wiadomość z przeproszeniami. Z nudów włączyłam
sobie na YouTube piosenkę i zaczęłam śpiewać.
Po jakiś dwóch
godzinach zapiszczała komórka i rozległa się piosenka Adele – „Set a fire to
the rain”. Odebrałam i zapytałam spokojnie:
- Tak, słucham?
- Naya? Kochanie, jak się czujesz? – to był Zayn. Nawet
przez telefon miał taki miły, ciepły głos. Odpowiedziałam, żeby go nie martwić:
- Jest dobrze, skarbie. Wzięłam proszki przeciwbólowe.
Może do mnie wpadniesz dzisiaj?
- Dzisiaj? Świetnie – ucieszył się Zayn – to o której się
umawiamy?
- Może o dwunastej w parku? – zasugerowałam. Była dopiero
dziesiąta.
- Ok. No to do zobaczenia. Kocham cię – pożegnał się Zayn
z radością.
- Ja też cię kocham – powiedziałam. I poczułam, że to
najprawdziwsza prawda.
I to tyle :**Paa!
O! Są razem ♥
OdpowiedzUsuńFajny rozdział.! Bardzo mi się podoba!
zapraszam do mnie jeśli ci się będzie chciało to prosiłabym Cię o skomentowanie każdego rozdziału to bardzo ważne dla mnie bo sama już nie wiem czy nie wstrzymać bloga. A i blog jest od nie dawna :)
http://i-love-to-meditate-at-night.blogspot.com/