czwartek, 26 kwietnia 2012

IV rozdział :)


    Zazwyczaj przed spotkaniem przeżywam swego rodzaju rytuał: prysznic, depilacja, posmarowanie kremem nawilżającym, spryskanie dezodorantem, podwójne umycie zębów, maseczka, peeling, dezodorant i nareszcie przebranie się. Ubrałam kolczyki i bransoletki od Liama, szary kardigan, biały podkoszulek i czarne rurki. Do tego założyłam małą, czerwoną torebkę, czerwony cienki pasek i koturny. Oczywiście w czerwonym kolorze. Koturny to moje ulubione buty: mam ich 4 pary, a poza tym para balerinek i adidasów. Moja szafa jest dość obszerna: dostaję ciuchy od kuzynek, starszych ode mnie o rok lub dwa. Poza tym zawsze dostaję na Gwiazdkę i Wielkanoc sporo ubrań od mojej chrzestnej, która jest nadziana i ma podobny styl do mojego. Niestety – mieszka w Niemczech i rzadko do nas zaglądała – a co dopiero tutaj, w Anglii... Wyjrzałam przez okno i stwierdziwszy, że jest słonecznie, odłożyłam kardigan do torby i założyłam pilotki z czarnymi oprawkami. Potem stwierdziłam, że czas już wychodzić – było za dziesięć dwunasta. Zayn już czekał – siedział na ławce, dziwnie skurczony. Patrzył się ze zmarszczonym czołem w ziemię i zagryzał wargi. Podeszłam do niego szybko i dałam mu buziaka w policzek. Uśmiechnął się lekko i natychmiast się poderwał. Pogłaskał mnie po ramieniu. Zapytałam:
- Co się stało? – po nieco bliższym poznaniu Zayna, miałam taki sam humor jak on w tym samym czasie, nawet jeśli nie wiedziałam, o co chodzi. Zayn powiedział cicho:
- Harry się dowiedział, że jesteśmy razem. Usłyszał naszą rozmowę przez telefon. I, wiesz... okazało się, że on... też się w tobie zakochał.
- Co?! Nie! Ja kocham ciebie, ciebie! – zawołałam z rozpaczą. Zayn chwycił mnie za ręce i zaczął mnie delikatnie po nich głaskać.
- Ja ciebie też. Próbowałem wyjaśnić Harry’emu, że chcieliśmy o tym powiedzieć na urodzinach Liama. Ale on tego nie przyjmuje do wiadomości. A to mój przyjaciel!
- Spróbuję JA mu to uświadomić – oświadczyłam ze złością.
- Jesteś taka śliczna, kiedy się złościsz – powiedział Zayn z uśmiechem – jesteś moja, moja, i wszyscy muszą to wiedzieć – po czym zaczął mnie obcałowywać.
- Chodźmy do mnie do domu – zaproponowałam po chwili.
- Chętnie – zgodził się Zayn.
     Chwyciliśmy się za ręce i poszliśmy do mnie. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka. Zaprosiłam go do kuchni.
- Kawy, herbaty? Masz na coś ochotę? – po czym postawiłam przed nim miseczkę pełną ciasteczek.
- Nie, dziękuję – odmówił grzecznie Zayn – Mam inną prośbę: czy możesz usiąść mi na chwilę na kolanach?
- Hmm... dobrze... – mruknęłam ze zdziwieniem. Usiadłam na jego kolanach i założyłam mu ręce na szyję. Powiedział mi cicho, do ucha:
- Kocham cię. Najbardziej na świecie. Uwielbiam cię – dałam mu buziaka w ucho. Zarumienił się delikatnie.
- Musimy być razem. Na zawsze – szepnęłam.
- Musimy – potwierdził Zayn – Chociaż tobie należy się ktoś lepszy...
- Hej, hej, hej! Przecież już nie może być nikogo lepszego – roześmiałam się.
- Dziękuję, że tak mówisz. Szkoda, że muszę już iść... – westchnął Zayn.
- Zapomniałeś? Przecież jutro się widzimy – przypomniałam.
- Do jutra cała wieczność! – zaśmiał się Zayn.
- Bez przesady – powiedziałam, cmoknęłam go w czoło i odprowadziłam do drzwi.
- Do zobaczenia, kotku! – pożegnał się Zayn.
- Do jutra! – odpowiedziałam z uśmiechem i zamknęłam za nim drzwi.
    Zbliża się dobra pora na zakupy.


Hej :) Dzisiaj trochę krótki, ale jest ;). Buziaki przesyłam - 
Naya.

1 komentarz:

  1. Oj biedny Hazza . Zakochał się *-*.
    Świetny rozdział! Z niecierpliwością czekam na następny.♥

    OdpowiedzUsuń