Zazwyczaj przed spotkaniem przeżywam swego rodzaju
rytuał: prysznic, depilacja, posmarowanie kremem nawilżającym, spryskanie
dezodorantem, podwójne umycie zębów, maseczka, peeling, dezodorant i nareszcie
przebranie się. Ubrałam kolczyki i bransoletki od Liama, szary kardigan, biały
podkoszulek i czarne rurki. Do tego założyłam małą, czerwoną torebkę, czerwony
cienki pasek i koturny. Oczywiście w czerwonym kolorze. Koturny to moje
ulubione buty: mam ich 4 pary, a poza tym para balerinek i adidasów. Moja szafa
jest dość obszerna: dostaję ciuchy od kuzynek, starszych ode mnie o rok lub
dwa. Poza tym zawsze dostaję na Gwiazdkę i Wielkanoc sporo ubrań od mojej
chrzestnej, która jest nadziana i ma podobny styl do mojego. Niestety – mieszka
w Niemczech i rzadko do nas zaglądała – a co dopiero tutaj, w Anglii...
Wyjrzałam przez okno i stwierdziwszy, że jest słonecznie, odłożyłam kardigan do
torby i założyłam pilotki z czarnymi oprawkami. Potem stwierdziłam, że czas już
wychodzić – było za dziesięć dwunasta. Zayn już czekał – siedział na ławce,
dziwnie skurczony. Patrzył się ze zmarszczonym czołem w ziemię i zagryzał
wargi. Podeszłam do niego szybko i dałam mu buziaka w policzek. Uśmiechnął się
lekko i natychmiast się poderwał. Pogłaskał mnie po ramieniu. Zapytałam:
- Co się stało? – po nieco bliższym poznaniu Zayna,
miałam taki sam humor jak on w tym samym czasie, nawet jeśli nie wiedziałam, o
co chodzi. Zayn powiedział cicho:
- Harry się dowiedział, że jesteśmy razem. Usłyszał naszą
rozmowę przez telefon. I, wiesz... okazało się, że on... też się w tobie
zakochał.
- Co?! Nie! Ja kocham ciebie, ciebie! – zawołałam z
rozpaczą. Zayn chwycił mnie za ręce i zaczął mnie delikatnie po nich głaskać.
- Ja ciebie też. Próbowałem wyjaśnić Harry’emu, że
chcieliśmy o tym powiedzieć na urodzinach Liama. Ale on tego nie przyjmuje do wiadomości.
A to mój przyjaciel!
- Spróbuję JA mu to uświadomić – oświadczyłam ze złością.
- Jesteś taka śliczna, kiedy się złościsz – powiedział
Zayn z uśmiechem – jesteś moja, moja, i wszyscy muszą to wiedzieć – po czym
zaczął mnie obcałowywać.
- Chodźmy do mnie do domu – zaproponowałam po chwili.
- Chętnie – zgodził się Zayn.
Chwyciliśmy
się za ręce i poszliśmy do mnie. Otworzyłam drzwi i weszliśmy do środka.
Zaprosiłam go do kuchni.
- Kawy, herbaty? Masz na coś ochotę? – po czym postawiłam
przed nim miseczkę pełną ciasteczek.
- Nie, dziękuję – odmówił grzecznie Zayn – Mam inną
prośbę: czy możesz usiąść mi na chwilę na kolanach?
- Hmm... dobrze... – mruknęłam ze zdziwieniem. Usiadłam na
jego kolanach i założyłam mu ręce na szyję. Powiedział mi cicho, do ucha:
- Kocham cię. Najbardziej na świecie. Uwielbiam cię –
dałam mu buziaka w ucho. Zarumienił się delikatnie.
- Musimy być razem. Na zawsze – szepnęłam.
- Musimy – potwierdził Zayn – Chociaż tobie należy się
ktoś lepszy...
- Hej, hej, hej! Przecież już nie może być nikogo
lepszego – roześmiałam się.
- Dziękuję, że tak mówisz. Szkoda, że muszę już iść... –
westchnął Zayn.
- Zapomniałeś? Przecież jutro się widzimy –
przypomniałam.
- Do jutra cała wieczność! – zaśmiał się Zayn.
- Bez przesady – powiedziałam, cmoknęłam go w czoło i
odprowadziłam do drzwi.
- Do zobaczenia, kotku! – pożegnał się Zayn.
- Do jutra! – odpowiedziałam z uśmiechem i zamknęłam za
nim drzwi.
Zbliża się
dobra pora na zakupy.
Hej :) Dzisiaj trochę krótki, ale jest ;). Buziaki przesyłam -
Naya.
Oj biedny Hazza . Zakochał się *-*.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! Z niecierpliwością czekam na następny.♥