wtorek, 24 kwietnia 2012

II rozdział :)


Otworzył Harry z szerokim uśmiechem. Przywitałam się z nim i pomyślałam „Rany, ten Harry to ciacho z każdej strony! Nie ma opcji, żeby wyglądał jak pasztet. Zresztą, tak samo jak reszta chłopców!”. Natychmiast z góry zbiegł Zayn, a po nim Louis i Niall. Na końcu powoli zszedł Liam, tak jakby był pijany. Wizja pijanego Liama wydawała mi się tak zabawna, że wybuchnęłam śmiechem. Wszyscy chłopcy, chociaż nie wiedzieli, o co mi chodzi, też zaczęli się śmiać. Najszybciej opanował się Zayn i przypomniał:
- Ej, ludzie, przecież mamy dla naszej księżniczki prezent! Zapomnieliście?
      Harry szybko pobiegł na górę, a Niall i Louis chwycili mnie za ręce – Niall po lewej, a Louis po prawej stronie – i poprowadzili mnie do dużego pokoju. Był cały biały, z białymi meblami i czarnymi elementami. Louis wyjaśnił:
- To pokój Liama.
- Świetny! Uwielbiam czerń i biel! – uznałam, oglądając ciemne malowidła na ścianie. Liam pokraśniał i podziękował z twarzą wtuloną w rękaw bluzki.
- Liam, spokojnie! – roześmiał się Zayn –Jest trochę nieśmiały. Ale spoko, za niedługo na pewno się to zmieni – wyjaśnił.
       Harry wszedł do pokoju z ogromną białą paczką, przewiązaną różową kokardą. Postawił go przede mną. Zdumiona zapytałam:
- Co tam jest?
- Otwórz, to się dowiesz, księżniczko – odparł ze śmiechem Louis. – Mamy nadzieję, że Ci się spodoba.
       W środku było 5 różnych paczuszek w różnych kolorach. Chwyciłam pierwszą z nich, w kolorze zielonym. Napisane było na niej „Od Harry’ego”. Z narastającą ekscytacją rozwiązałam paczuszkę. W środku znalazłam książkę pod tytułem „Ostatnia piosenka” Nicholasa Sparksa i płytę z filmem, ekranizacją książki.
- Och, Harry! Skąd wiedziałeś, że uwielbiam Sparksa? – po czym uścisnęłam Harrego. Lekko pocałował mnie w ucho, co wprawiło mnie w zakłopotanie, ale nic nie powiedziałam. Następna paczuszka była czerwona, z napisem „Od Liama”. Zapytałam:
- Chłopcy, a za co mnie tak obdarowywujecie? Przecież ja nic nie zrobiłam, nie mogę tego przyjąć!
- Bo po prostu jesteś – powiedzieli chórem chłopcy.
- Jesteś wyjątkowa... – zaczął Harry.
- ...i dlatego zasługujesz na prezenty! – zawołał Niall.
- Dokładnie – zaszemrał Liam.
- To jest jasne jak słońce! – roześmiał się Zayn.
- Właśnie! I to ty ze wszystkich najbardziej zasługujesz na prezenty, ze wszystkich dziewczyn które dotychczas poznaliśmy! Musisz je przyjąć. Jesteś cudowna. – powiedział Louis z uśmiechem.
- Ale w ramach podziękowania nie obrazilibyśmy się, gdybyś poszła z nami do kawiarni – powiedział Liam z uśmiechem.
- Chętnie! – ucieszyłam się.
    Zaczęłam odpakowywać czerwoną paczuszkę W środku znalazłam komplet srebrnych bransoletek, a do tego srebrne kolczyki – wkręty z wieżą Eiffla.Przytuliłam Liama, a on pogłaskał mnie po łopatkach.
    Po nim nadszedł czas na niebieską paczuszkę od Zayna. W środku była perfuma. Od razu się nią popsikałam. Pachniała fiołkami, wanilią i jaśminem. Słodki zapach – taki, jak lubię. Wręcz rzuciłam się na Zayna, a reszta chłopców popatrzyła na niego z zazdrością.
    Następna paczka była żółta, z napisanym imieniem Nialla. Odpakowywałam ją z ciekawością. W środku znalazłam torebkę z NADRUKOWANĄ MOJĄ TWARZĄ! Zachwycona, z rozpędu pocałowałam Nialla w policzek. Wszyscy dziwnie się na niego popatrzyli.
    I teraz ostatnia paczuszka. Fioletowa. W sumie, to paczka, nie paczuszka. W środku znalazłam... czarną koszulę nocną. Była strasznie seksowna: nawet od samego patrzenia dziwnie się czułam. Była trochę ponad kolana, luźna, a przy biuście miała czarną koronkę. Louis wybąkał, patrząc na moją minę:
- Hmm... już po prostu nie miałem pomysłu... chłopcy je wykorzystali... a to mi poleciła sprzedawczyni.
- Cóż... dziękuję... to bardzo.. emm, oryginalny prezent... – po czym delikatnie przytuliłam Lou, który szeroko się uśmiechnął. Potem Louis zaprosił mnie królewskim gestem do kuchni na kolację. Była dopiero dziewiętnasta. Zgodziłam się i podążyłam za chłopcami.
     Na stole spoczywał chleb, pokrojony w grube kromki, dzbanek soku pomarańczowego i „ szwedzki stół”. Po chwili zobaczyłam miskę pełną chrupiących marchewek. Od razu wzięłam sobie jedną i zaczęłam chrupać. Louis wyszczerzył się tak, że pomyślałam że mam coś na twarzy i od razu się o to zapytałam. Liam odpowiedział:
- Po prostu nasz Louis uwielbia marchewki.
     Po kolacji powiedziałam:
- Chłopcy, jesteście tacy kochani! Ale nie pójdę z wami do kawiarni. – chłopcy popatrzyli się na mnie ze smutkiem, a Zayn spytał krótko:
- Dlaczego?
- Bo zapraszam was do siebie pojutrze do siebie na kolację! – wszyscy, jak jeden mąż, zaczęli wiwatować. Po chwili powiedziałam:
- Dobra, kochani, na razie. Muszę się już zbierać! – chłopcy, chociaż niezadowoleni, odprowadzili mnie aż do drzwi. Wyszłam z domu, machając do chłopaków. Aż tu nagle, z lekkiego kropienia zaczęło lać. A już po dwóch sekundach – sypać gradem. Zauważył to Zayn, patrzący przez okno i natychmiast po mnie przybiegł. Wziął mnie na ręce. Zawołałam:
- Zayn, co robisz? Przecież umiem chodzić! – roześmiałam się.
- Ale księżniczko! – krzyknął z szerokim uśmiechem Zayn i wniósł mnie do ich domu, mimo moich protestów.
- Nie mogę u was zostać! Muszę być na skypie!
- Hej, hej. Nie denerwuj się. Popatrz za okno. – po czym zawołał:
- Chłopaki! Naya zostaje dzisiaj u nas na noc! I ŚPI U MNIE! – chłopcy zbiegli na dół. Stwierdziłam, że spanie u nich w domu może być nawet fajne... Louis spytał:
- A czemu u ciebie?
- Bo ja jako jedyny jestem sam w pokoju!
- Fakt. Twoja przewaga – potwierdził z żalem Lou.
- Mogę iść się pierwsza umyć? – poprosiłam.
- Jasne. Łazienka to pierwsze drzwi od lewej – zgodził się Zayn.
    Przypomniała mi się koszula nocna od Louisa. Stwierdziłam, że mimo to jest lepszqa niż chodzenie w brudnych ciuchach. Poszłam do łazienki. Okazała się jasnym pomieszczeniem z wielkąwanną. Szybko się wykąpałam i przebrałam. Sukienka odkrywała sporo biustu, co stwierdziłam z niezadowoleniem. Obficie skropiłam się perfumami od Zayna. Wyszłam z łazienki i zawołałam:
- Zayn, gdzie jest Twój pokój? - ale nie tylko Zayn wszedł na górę, żeby mi go pokazać. Razem z nim wszedł Louis i Harry. Wszyscy opuścili szczęki, poza Zaynem, który tylko szeroko się uśmiechnął, po czym zaprowadził mnie do pokoju. Powiedział:
- Jest tu tylko jedno łóżko, ale dziś prześpię się na sofie. Dobrze?
- Szczęściarz! – mruknął Louis.
- Ok, dziękuję. Pójdę już spać, dobrze? – byłam strasznie zmęczona. Zayn zrozumiał – i powiedział:
- Jasne, proszę.

I to na tyle na dziś :) 
Naya.

                                   

1 komentarz:

  1. faaaaajne! : )
    Jestem ciekawa czy Naya będzie z którymś z nich . Pewnie tak :D
    zapraszam do siebie :))

    OdpowiedzUsuń