czwartek, 14 czerwca 2012

XIV rozdział.


6 września, sobota.
   W sobotni ranek obudził mnie telefon. Odebrałam.
- Halo? – zapytałam nieco nieprzytomnie.
- Naya? Obudziłam cię? – usłyszałam miły głos Eleanor.
- Nie, nie – skłamałam – czemu dzwonisz?
- Chciałam się spytać, czy mogłybyśmy dzisiaj razem wyjść?
- Och, jasne. Może do mnie przyjdziesz?
- Ok. Kiedy?
- Przychodź jak najszybciej. Pa!
- Pa,pa!
   Po chwili znowu zaterkotał telefon.
- Tak, słucham?
- Cześć skarbie – usłyszałam w słuchawce głos Zayna.
- Hej. Co tam?
- Możesz się dziś spotkać?
- Przykro mi, ale jestem zajęta – powiedziałam.
- Och – w jego głosie słyszałam smutek – ale będziesz zajęta przez cały dzień?
- Chyba nie...
- Okej, to zadzwonię do ciebie później. Pa. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
   Odłożyłam słuchawkę i znowu ktoś zadzwonił. Wrzasnęłam do telefonu:
- Co to jest, cholera?! Jakaś gorąca linia?!
- Yyy... nie. To ja, Mark.
   Fuck. Oczywiście. Ja i mój słynny pech.
- O, Boże. Słucham?
- Chciałem pogratulować ci twojego wyboru ubrań... zdjęcia zostały zrobione.
- Kto pozował?
- Modelka Eleanor Calder.
- Eleanor?! Super! Znam ją!
- To bardzo miło. Czy mogłabyś dzisiaj wyjść na spotkanie, hm, służbowe?
- Dzisiaj niestety jestem zajęta cały dzień.
- Przykro mi. Do zobaczenia.
- Do widzenia.
   Ktoś zapukał do drzwi. Domyśliłam się, że to Eleanor. Otworzyłam. Ona była... cała zapłakana. Przytuliłam ją od razu. Ona szepnęła, wciąż lejąc łzy:
- Jestem w ciąży.
   Najpierw – oczywiście szok. Ale po chwili powiedziałam, uśmiechając się szeroko:
- Przecież to świetna wiadomość! Czemu płaczesz?
- Bo ja nawet nie mam z Louisem ślubu! Co ja teraz zrobię? Mama mnie znienawidzi!
- Nieprawda!
- Nawet nie jestem z nim zaręczona!
- A on o tym wie?
- Nie...
- Chodźmy tam. Powiesz mu to.
- Ja... ja nie mogę...
- Możesz. To jest piękne że będziecie mieli dziecko! Przecież to dowód waszej miłości. Chodź – powiedziałam, ciągnąc ją za rękę.
   Poszłyśmy. Eleanor poprawiła nieco rozmazany makijaż. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył Harry.
- O, dziewczyny. Co się stało? Macie dziwne i nieco odmienne miny – zauważył.
- To ważna sprawa, Harry. Możemy wejść?
- Jasne, wchodźcie – powiedział zdziwiony Hazza.
- Zawołasz Louisa? – zapytała załamanym głosem Eleanor.
- Wow, ale ty masz wyczucie – powiedział Harry i zawołał Lou.
- El? Co się stało? – zapytał Louis.
- Ja ci muszę coś powiedzieć... – powiedziała Eleanor, ukrywając twarz w dłoniach.
- Ja też – potwierdził Louis – mów pierwsza.
- Och, Louis... Ja... ja jestem w ciąży. Czwarty miesiąc.
   Louis otworzył usta. Harry mnie przytulił ze szczęścia, a Niall rozbił filiżankę którą trzymał w dłoniach schodząc ze schodów.
- A my nawet nie jesteśmy zaręczeni! – rozpłakała się El.
- Najwyższy czas to zmienić – powiedział Louis. Uklęknął, wyciągnął pierścionek i zapytał:
- Eleanor Calder, czy wyjdziesz za mnie?
- Ja... Louis... TAK! – wykrzyczała ze szczęściem i pocałowała Louisa po francusku. Ja nigdy nie całowałam się tak z Zaynem. Harry popatrzył na mnie, a w jego spojrzeniu było coś dziwnego... nie umiałam określić co to jest. Szepnął mi na ucho:
- Chodź ze mną do pokoju.
- Hmm... dobrze – mruknęłam. Po chwili zapytałam:
- Gdzie jest Zayn?
- Pojechał na zakupy.
- Aha.
- Zimno ci – zauważył Harry. Miałam gęsią skórkę, a w pokoju Harry’ego było naprawdę chłodno. On podszedł do drzwi i zamknął je.
- Czego chcesz? – zapytałam z niepokojem.
- Naya... Ty wiesz że ja... że ciebie... – po czym mnie przytulił.
   Dziwnie się czułam. Kochałam Zayna, ale Harry... też zaczęłam coś do niego czuć. Chciałam pozostać w jego ciepłym, miłym uścisku, ale wiedziałam, że to przyjaciel Zayna i nie powinnam. Źle się z tym czułam. Z kłopotu wybawił mnie Niall, który wpadł do pokoju, dysząc:
- Diana miała wypadek. Jest w szpitalu.


trochę tragiczny :d mam nadzieję że się podoba mimo to. Buziaki.

piątek, 8 czerwca 2012

XIII rozdział :)


1 września, wtorek.

        Obudziłam się tego dnia – pierwszego dnia pracy – wcześnie, około godziny szóstej trzydzieści. W pracy miałam być na godzinę ósmą. Ubrałam się w ( obrazek u góry ) i uczesałam włosy w koka. Zjadłam croissanta z czekoladą i wypiłam capuccino, po czym włączyłam laptopa. Weszłam na Gadu – Gadu z nudów. Okazało się, że Zayn był dostępny! Napisałam do niego:
Cześć, mój ranny ptaszku! :*
Hej :) Co tam u Ciebie, skarbie?
A,tak sobie. Wygrzewam dłonie przed pracą ;)
Ooo :( Podwieźć Cię? Gdzie Ty w ogóle pracujesz?
Ja pracuję w tej gazecie „Birdy” dla nastolatek. Biuro jest jakieś 20
km od Londynu. Mam tam być na ósmą.
To przyjadę po Ciebie :* A jak tam Twoja ręka?
Nie jest źle, powoli się goi :)
To dobrze :) Co ja bym zrobił, gdyby Ciebie by nie było?
Cóż, pewnie znalazł byś sobie inną dziewczynę, byłbyś z nią i to jej
mówiłbyś takie słodkie rzeczy :*
Aaa! Wypluj to! Innej by nie było!
Jasne, jasne. Przecież na tych wszystkich imprezach masz dookoła
takie ładne dziewczyny ;d
Nie wierzysz w moją wierność?! :D
Oczywiście, że wierzę... głuptas z Ciebie, i tyle ;D
Muszę kończyć. Podjadę po Ciebie o 7.45! Pa! Kocham Cię ;***
Ja Ciebie też ;*** Pa, pa <3
        Miałam jeszcze piętnaście minut dla siebie. Usiadłam na ławce przed domem, czekając na Zayna. Podszedł do mnie jakaś dziewczyna z dyktafonem i zapytała:
- Czy to pani jest Naya Rivera?
- Eee... tak, to ja.
- Mogłabym prosić o króciutki wywiadzik?
- Yyyh... dobrze...
- Jak to jest być w związku z Zaynem Malikiem, jednym z najpopularniejszych chłopaków w Wielkiej Brytanii?
- Zayn jest normalny. To, że jest gwiazdą, nie znaczy, że nasz związek różni się czymś od innych.
- Czy nie irytuje cię to, że fanki Zayna cię atakują słownie?
- Oczywiście, jest to przykre, kiedy mnie wyzywają, ale... co się mam im dziwić. Przecież one też są normalnymi ludźmi i mogą być zazdrosne.
- A czy był jakiś atak, który sprawił, że miałaś obrażenia na ciele?
- Hmm... ale... ja nie wiem czy mogę...
- Możesz.
       Przyjechał Zayn. Zbliżył się do mnie i pocałował, ale zobaczył, że dziewczyna koło mnie robi nam zdjęcie. Zayn powiedział do mine cicho:
- Ja się tym zajmę.
- A może ty odpowiesz? – zapytała go dziewczyna – czy wiesz cokolwiek o jakimś ataku na twoją dziewczynę, przez co miała obrażenia na ciele?
- Tak, zaatakował ją gej i pociął jej rękę. Do widzenia – po czym pociągnął mnie za rękę do auta.
- Jedziemy – powiedział.
- Czemu jej powiedziałeś?
- O czym?
- O tym homoseksualiście!
- Żeby się odczepiła.
- Ale mogłeś powiedzieć, że nie!
- Nie krzycz!
- Nie krzyczę! Ja tylko unoszę głos!
- A to nie jet krzyczenie?
- Nie!
- Ej, nie kłóćmy się.
       Siedziałam do końca drogi cicho, nadąsana. Kiedy wysiadłam, Zayn zawołał:
- Hej! A buziak?
- Nie ma – odpowiedziałam krótko.
- Naya! – krzyknął on i za mną pobiegł.
- No, co?
- Nie obrażaj się – poprosił.
- Będę.
- Nie. Naya, daj spokój – powiedział zmartwiony.
- Muszę się pośpieszyć, bo się spóźnię – powiedziałam zniecierpliwiona. Poszłam szybko po schodach na górę, ale Zayn mnie dogonił i przyciągnął do siebie. I przytulił. Tak bardzo, bardzo mocno. Poczułam zapach jego perfum i pomyślałam, że nie chciałabym, żeby ta chwila kiedykolwiek się kończyła. Zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęłam całować.
- Przepraszam – szepnęłam.
- To ja przepraszam – odpowiedział cicho, patrząc mi w oczy – po prostu chciałem, żeby się już od nas odczepiła. Rozumiem, że jesteś na mnie zła. Ale nigdy bym nie chciał, żebyś była przeze mnie smutna.
- Jak ja cię kocham – powiedziałam, uśmiechając się smutno.
- Hej, czy ty płaczesz?
- Nie, to tylko oczy mi się pocą – zaprzeczyłam.
- Aaa! – zapiszczała jakaś dziewczyna za nami. Miała włosy w kolorze bordo, miłą twarz i duże, brązowe oczy – Na żywo jeszcze ładniej razem wyglądacie niż na zdjęciach! – po czym zwróciła się do mnie:
- To ty tu będziesz pracować?
       Skinęłam głową. Zayn oparł swoją głowę na mojej i przypatrywał się dziewczynie bez zainteresowania.
- To super! Tu są same stare babsztyle, no mówię ci, po prostu cały czas mówią o polityce i jakiś innych głupotach! Co prawda jest tu jeden fajny facet... – na to Zayn popatrzył na dziewczynę przytomniej i zapytał krótko:
- Jaki facet?
- Ale spokojnie, to jest nasz szef. Zresztą, myślisz że Naya by cię zdradziła? Patrzy na ciebie jak na jakiś ósmy cud świata. Nie widzisz tego? A tak w ogóle, to zapomniałam się przestawić. Jestem Ariana, Ariana Grande i pracuję na stanowisku wywiadów z gwiazdami. Zajmuję się też plakatami.
- Miło mi cię poznać – powiedziałam, uśmiechając się szeroko. Była bardzo sympatyczna.
- Chodź już, bo cię kierowniczka okrzyczy. Babka jest strasznie punktualna.
      Pożegnałam się z Zaynem. Zapytał:
- O której której kończysz?
- O czternastej.
- Przyjadę po ciebie.
- Dobrze. Pa. Kocham cię! – zawołałam i pobiegłam na górę.
- Chodź, pokażę ci twoje stanowisko – Ariana pociągnęła mnie za rękę. Zayn wciąż mi machał. Odmachałam mu i pobiegłam za Arianą.
      Każde stanowisko było „odgrodzone” szklanymi ścianami. Ariana szepnęła:
- Te ściany są dźwiękoszczelne, więc możesz sobie spokojnie puszczać muzykę na maksa i nic się nie stanie. Nawet można sobie śpiewać. Tylko nie rób niczego podejrzanego, bo to wszystko widać.
      Poszłyśmy przed siebie, wchodząc do jednej z mniejszych sal.
- Tu pracujesz ty – Ariana pokazała stanowisko przed sobą – ja pracuję naprzeciwko ciebie, o, tam.
      Nagle przez salę przeszedł wysoki, młody i baaardzo przystojny mężczyzna o pociągłej twarzy i z lekkim zarostem. Powiedział do mnie niskim, przyjemnym tonem:
- Witaj, panno Nayo. Mam nadzieję, że to będzie dla pani coś więcej niż praca – i uścisnął mi rękę. Potem poszedł dalej z lekkim uśmiechem.
- Wiem, jest cudny – powiedziała Ariana – i wolny.
- Wolny?! Z tym wyglądem?!
- Nikt dla niego nie jest dostatecznie dobry – westchnęła Ariana.
- To tak, jak z Harrym – westchnęłam.
- On nigdy się nie zakochał?
- Raz... i to... hm... we mnie.
- Ale ty wybrałaś Zayna...
- Tak.
- Dobra, idę pracować, bo mnie Anne zabije... To nasza kierowniczka.
     Poszłam do swojego stanowiska, żegnając się z Arianą. Weszła do mojego pokoju młoda dziewczyna.
- Jestem tu sekretarką. Mam na imię Alice. Dzisiaj idzie pani do sklepu wybrać ubrania do sesji zdjęciowej, która odbędzie się jutro z modelką.
- Mhm... dobrze. Czy będę miała jakiegoś pomocnika?
- Oczywiście. Idzie z panią pani Ariana. Wystarczy okazać tę kartę – podała mi świstek – żeby wypożyczyć dowolne ciuchy. Trzeba je oddać do miesiąca.
- Dobrze. Kiedy mam iść?
- Za... chwilę.
     Wzięłam moją torebkę i poszłam z Arianą do tego wielkiego centrum handlowego. Zapolowałyśmy do pierwszej stylizacji na zieloną spódnieć eponad kolana w fioletowe i żółte paski. Do tego znalazłyśmy fioletową bokserkę i żółte koturny i torebkę w kanarkowym kolorze. Do następnej – różową, rozkloszowaną spódnicę i czarną bluzkę na ramiączkach, a do tego baleriny. Do tego – kolczyki. Do stylizacji numer 3 wzięłyśmy dżinsową koszulę i czarną, gładką spódnicę do kolan. A do tego granatowe szpilki z pietnastocentymetrowymi obcasami. Byłyśmy już nieco zmęczone, więc poszłyśmy do małej, przyjemnej kawiarenki. Spotkałyśmy tam... Harry’ego, Nialla i Zayna. Zayn zdziwił się nieco na mój widok, ale uściskał mnie. Niall i Harry tak samo – ledwo powstrzymał się od pocałowania mnie – i zapytał:
- Co ty tu robisz? Przecież dzisiaj pracujesz!
- To jest moja praca – pokazałam mu moje torby ze sklepów – muszę wybrać ciuchy na jutrzejszą sesję.
- A co to za ślicznotka za tobą stoi? – zapytał Niall bez cienia skrępowania.
- To jest Ariana Grande, moja pomocniczka – powiedziałam.
     Harry nie okazał zainteresowania. Niall jednak zszkował wszystkich, bo kiedy Zayn zaproponował wszystkim deser. Niall powiedział – uważajcie i czytajcie powoli, bo inaczej będziecie w SZOKU – że NIE JEST GŁODNY. Zayn aż się zakrztusił gumą, którą żuł. Harry klęknął na ziemię, nie przejmując się fankami dookoła, i zaczął krzyczeć:
- Teeen dzieeeń naadszedł! GOD, WHY?!
     Ludzie zaczęli robić mu zdjęcia. On ( wariat ) w ogóle się tym nie przejmował. Ariana chichotała, Niall się na nią łakomie patrzył i pożerał ją wzrokiem, a Zayn śmiał się z Nialla. Po chwili Zayn szepnął do mnie:
- Chodźmy stąd na chwilę.
     Wyszliśmy z budynku. Uprzedziłam wcześniej jednak Arianę, gdzie będę. Ona skinęła głową, podczas gdy Niall zagadał do niej:
- Co myślisz o moim zespole?
- Och, uwielbiam go! – powiedziała ona – a zwłaszcza ciebie...
- Chciałabyś się przytulić? – zapytał Niall.
- Ja... do... ciebie?
- No... tak. No, nie bądź taka, przytul się! – zawołał Niall.
     Ariana przytuliła go delikatnie. On jednak chwycił ją mocniej i przyciągnął do siebie. Ona jednak nie miała nic przeciwko temu. Zayn skomentował tą sytuację, wychodząc ze mną z centrum:
- Czyli mamy nową parę.
- Ale ta stara wciąż jest jeszcze dobra – powiedziałam, całując Zayna w usta.
- I to znacznie lepsza – powiedział, całując mnie po szyi.
- A gdzie macie Louisa i Liama? – zapytałam przerywając pocałunki.
- Mają podwójną randkę, z Dianą i Eleanor.
- Aha. Chodźmy do środka, tu jest za gorąco – pomarudziłam.
- Dobrze – powiedział Zayn, wtulając swoją twarz w moje włosy.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. I to bardzo, bardzo.
    Weszliśmy do centrum. Powiedziałam do Ariany:
- Musimy wybierać dalej ubrania.
- Pójdziemy z wami! – zawołał Niall. Harry i Zayn skinęli, patrząc na mnie.
- Wow, ten numer na pewno kupi więcej dziewczyn. Musimy tylko napisać na okładce że One Direction nam pomagało! – ucieszyła się Ariana.
    Z pomocą chłopców wybrałyśmy najpierw kurtkę bejsbolówkę, bokserkę i luźne spodnie dresy i adidasy. A do następnej i ostatniej stylizacji wybraliśmy długą sukienkę w kolorze głębokiego fioletu i srebrne dodatki: szpilki, kopertówkę i naszyjnik.
- Cudnie – powiedział Harry z zadowoleniem.
- Musimy się z wami pożegnać – powiedziała Ariana z żalem – musimy się jeszcze zameldować w pracy z ciuchami.
- Odwieziemy was! – zawołał Niall.
    Wsiedliśmy do dużego, czerwonego auta Nialla i odjechaliśmy z piskiem opon w kierunku biura. Kiedy zameldowałyśmy się, Mark – nasz szef – pozwolił nam iść. Zayn na jego widok zrobił nieco podejrzliwą minę i natychmiast chwycił mnie w pasie na jego widok. Mark zmarszczył brwi, ale nic nie powiedział. Zayn pocałował mnie w szyję i spojrzał na Marka wyzywająco.
Mój zazdrośnik ♥

Mam nadzieję  że rozdział się Wam podobał ^^. Oglądaliście wczoraj Euro2012? I jak? Zawiedzone Szczęsnym? :C Bo ja szczerze mówiąc tak :( Lewandowski to obecny bohater narodu dzięki swojemu strzałowi  ♥ A tutaj macie tak na dokładkę parę gifów z One Direction, Dianą i Nayą ♥





 ♥ to na tyle ♥ Bye :*
Naya.

środa, 6 czerwca 2012

XII rozdział ^^


Poniedziałek, 31 sierpnia.

      Obudziłam się około godziny dziewiątej. Ubrałam to co u góry, a włosy rozpuściłam. Poszłam do kuchni, gdzie na lodówce Diana zostawiła karteczkę zapisaną jej schludnym pismem: „Wyszłam z Liamem na miasto. Będę w domu koło piątej”. Przyrządziłam sobie prawdziwie studenckie śniadanie – tosta z serem i herbatę – i zasiadłam przed laptopem. Weszłam na Twittera. A tu... mnóstwo twittów na moim koncie. I tych dobrych („Cieszę się, że jesteś z Zaynem! Pasujecie do siebie ^^”) i tych niemiłych („ Odpie*** się od Zayna! On jest mój, a ty wyglądasz jak dziw**!”). Siedziałam wciąż przed laptopem. Potem drżącą ręką napisałam: „Rozumiem, że jesteście zdenerwowane i złe. Kocham Zayna, i nie mam zamiaru rozstawać się z nim przez jego fanki... pozdrawiam”. Zerknęłam na profil Zayna. Na opisie miał zdanie „N + Z = Love forever. Kiss for u, Naya”. Rozchmurzyłam się nieco. Pomyślałam o nim – o jego czarnych włosach, miłym usposobieniu i czekoladowych oczach... po chwili zadzwoniła moja komórka. Odebrałam.
- Halo?
- Hej – usłyszałam ciepły głos Zayna.
- Właśnie o tobie myślałam.
- To miło – zaśmiał się on – czy w ostatnim dniu wakacji nie miałabyś ochoty pójść do wesołego miasteczka?
- Jasne! – zawołałam – kiedy?
- Może po ciebie podjadę? To jest jakieś 40 kilometrów stąd...
- Ok. Puść sygnałka, jak będziesz.
- Dobrze. Kocham cię. Pa.
- Ja ciebie też. Do zobaczenia.
       Zaczęłam oglądać różne filmiki na youtubie o One Direction z nudów. Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy... na przykład, że Harry bardzo chętnie biega po mieszkaniu nago. Telefon zadzwonił, więc szybko wzięłam portfel, zamknęłam mieszkanie i zbiegłam na dół. Zayn czekał w swoim małym, dwuosobowym aucie. Miał przeciwsłoneczne okulary i wyglądał jak młody bóg. Uśmiechnął się na mój widok szeroko i powiedział:
- Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję – zarumieniłam się – ty też wyglądasz...
- Ślicznie?
- Niee! – zachichotałam – a ty jesteś baaardzo przystojny.
- Dziękuję, madame – powiedział Zayn i otwarł przede mną drzwiczki do auta. Wsiadając, dałam mu buziaka w policzek.
        Ruszyliśmy. Podróż nie trwała długo – maksymalnie jakieś 20 minut. Wyszliśmy z samochodu i przeszliśmy przez krętą dróżkę pełną drzew. Na końcu tej alei była brama z napisem „Wesołe miasteczko”. Przy kasie wyciągnęłam portfel i chciałam zapłacić, ale Zayn powiedział:
- Ja cię zaprosiłem, ja płacę.
        Weszliśmy. Nigdy nie widziałam takiego wielkiego wesołego miasteczka! Najpierw poszliśmy na wielki rollercoaster. Cały czas trzymałam Zayna za rękę, który chyba był tym faktem zadowolony. Kiedy jazda się skończyła, było mi trochę słabo i lekko się chwiałam. Wtedy Zayn wziął mnie na ręce i zaczął nieść.
- Zayn! – byłam nieco speszona – tu są ludzie.
- Nic mnie to nie obchodzi. Ty jesteś najważniejsza.
        Nagle podeszły do nas jakieś nieznajome dziewczyny. Powiedziały chórem:
- To ty jesteś Naya Rivera!
- Hmm... tak, to ja – powiedziałam, wyplątując się z objęć Zayna. On jednak wciąż mocno trzymał mnie rękę, jakby się bał, że one zaraz mnie rozszarpią.
- Cieszymy się, że jesteś z Zaynem. Naprawdę!
- Dziękujemy wam, dziewczyny – odezwał się Zayn z uśmiechem.
- Mogłybyśmy autografy?
        O dziwo, kiedy Zayn się podpisał, poprosiły także mnie o autograf.
- Dlaczego? – zapytałam zdziwiona – przecież ja nie jestem sławna!
- Jesteś! Przecież widziałyśmy filmiki z tobą na YouTube.
- Co? Ale jak to?
- Ja je tam dałem – zaczerwienił się Zayn – masz piękny głos, a ja... no wiesz...
- Zayn!
- No co. Nie gniewaj się – podszedł, całując mnie w usta.
- Nie umiem – zgodziłam się. Fanki Zayna patrzyły jak urzeczone na to, jak się całujemy. Zayn przypomniał sobie o ich obecności i powiedział do nich z ujmującym uśmiechem:
- Pozwolicie, że sobie już pójdziemy... – a one zaczęły nam machać. Były takie miłe!
- Mam nadzieję, że więcej takich niespodzianek nie będzie – powiedział Zayn.
- Czemu? Były bardzo miłe...
- Żeby nam nikt nie przeszkadzał – powiedział Zayn, po czym mnie pocałował. Nagle, jakby to wykrakał, podeszła do nas... Selena Gomez z Justinem Bieberem. Selena czarująco się do nas uśmiechnęła i powiedziała:
- Cześć! Dzisiaj jest bardzo dużo tu osób, prawda? Do nas już z trzy razy podchodzili, na szczęście dziś nie byli agresywni.
- Selena! – zawołał Bieber.
- No, co, prawdę mówię.
- Pójdziemy razem do tego baru mlecznego na rogu? – zapytał Justin – mają tam pyszne shake’i.
- Chętnie – uśmiechnęłam się. Zayn przytaknął.
        Poszliśmy. Ja zamówiłam koktail bananowy, Zayn – czekoladowy, Justin waniliowy a Selena – truskawkowy. Rozmawialiśmy długo, aż powiedziałam:
- Idę na chwilę do toalety. Zaraz wrócę, ok?
- Pójdę z tobą – poderwała się Selena.
        Poszłyśmy w ciszy do toalety. Tam Selena odezwała się:
- Ty to masz szczęście!
- Czemu? – zdziwiłam się, nie po raz pierwszy tego dnia.
- Jesteś z Zaynem. Zayn jest najsłodszy.
- Przecież masz chłopaka.
- No, tak... ale to nie to samo. Justin aż tak dobrze nie całuje.
- Słucham?! – oburzyłam się.
- No, to jest prawda.
      Wyszłam zdenerwowana z toalety, za mną Gomez. Usiadłam koło Zayna ze zdenerwowaniem. On pogłaskał mnie po ramieniu i powiedział:
- Dobrze się czujesz?
- Oczywiście – posłałam mu niemrawy uśmiech.
     Selena piła, piła, aż nagle „przez przypadek” potrąciła kubek ze swoim koktailem. Jego zawartość wylała się na mnie.
- Selena! – krzyknął Zayn z Justinem.
- Zrobiłam to przypadkiem. Sorry.
- Chodź, Naya – powiedział do mnie Zayn – a ty, Selena... to, co kiedyś nas łączyło, to już przeszłość. Kocham Nayę, a nie ciebie, i nic tego nie zmieni – po czym poprowadził mnie do wyjścia.
- Selena? O czym on mówi?! – zawołał wściekły Justin.
        Nie słyszeliśmy jednak reszty rozmowy, bo wyszliśmy z baru.
- Chodź, wyjdźmy już – pociągnął mnie za rękę Zayn. Mimo mojego oporu, wziął mnie na barana i pognał przed siebie.
- Zayn! – chichotałam przeraźliwie.
        Postawił mnie dopiero przy aucie. Wsiedliśmy do środka i odjechaliśmy z piskiem opon. Kiedy podjechał już pod mój dom, wyszedł z samochodu i powiedział:
- Masz na jutro jakieś plany?
- Tak... jutro idę do pracy.
- Och – zasmucił się Zayn.
- Nie martw się. Kocham cię.
- Ja ciebie też – Zayn objął mnie w pasie i przechylił do tyłu, po czym zaczął całować. Nagle pojawili się paparazzi i szybko pobiegłam do domu, żegnając się z Zaynem. On wsiadł do auta i pomachał mi.
- Pa! – zawołałam i wbiegłam do mieszkania.
        Było po szóstej. Weszłam cicho do salonu, a tam... Diana z Liamem, obcałowywujący się. Postanowiłam wycofać się do łazienki, żeby się nieco odświeżyć. Kiedy weszłam z powrotem do kuchni, Liam siedział koło niej, grzecznie, bez żadnych oznak tego że przed chwilą się tulili jakby byli pijani. Liam pomachał mi lekko, a Diana podeszła i mnie ucałowała w policzek.
- Gdzie żeś była, niewiasto? – zapytała po polsku ze śmiechem. Odpowiedziałam, chichocząc:
- Cny rycerz imieniem Zayn porwał mnie na swojego białego konia do wesołego miasteczka.
- Widzę, że rycerz szaleje – powiedziała Diana, tym razem już normalnie, bez tego akcentu.
- Żebyś wiedziała.
- Hej, o co chodzi? Co mówicie? – zapytał Liam po angielsku.
- Nic, nic... – powiedziała Diana i dała mu buziaka w policzek.
- Chyba już muszę się żegnać – powiedział on – do zobaczenia! – dał szybkiego całusa Dianie i pobiegł.
- Co tam u was? – zapytałam.
- Nic, wszystko ok. Wiesz... chciałabym iść do fryzjera podciąć włosy.
- Po co? Przecież ja cię mogę obciąć, przecież wiesz że ukończyłam kurs.
- W sumie... czemu nie? Zgadzam się!
        Przygotowałam wszystko. Gdy Diana usiadła, zaczęłam strzyżenie. Najpierw podcięłam końcówki. Potem przeszłam do strzyżenia takiego, by podkreślić rysy jej pięknej twarzy. Kiedy skończyłam, sama byłam zachwycona efektem: włosy do brody bardzo do niej pasowały. Kiedy popatrzyła w lustro i powiedziała:
- Super!
- Dziękuję – ukłoniłam się.
- Idę się pochwalić na Twitterze! – zawołała Diana i włączyła laptopa. Powiedziała:
- Patrz na profil Zayna!
        Popatrzyłam i... oniemiałam. Z ekranu spoglądała moja własna twarz!
- Widać chłopak się naprawdę zakochał – zaśmiała się Diana, a ja poczułam się najszczęśliwszą osobą na świecie, wiedząc, jak bardzo mu na mnie zależy... :)


I jak? Następny rozdział zapowiadam na piątek - sobotę. Pojawi się nowa bohaterka i myślę że sporo namiesza w życiu Nialla :)
 Yeah, jutro i pojutrze wolne, a do tego weekend ^^. Życzę miłego wolnego! Pa, pa :*
Diana w krótkich włosach :)


Ps.: Ten post zadedykowany jest Kamili M. która zawsze chętnie podpowiada mi pomysły do opowiadania :* Buziaki :* 
Ps2.: Tylko dla Was, filmik z Nayą i Dianą:


I link z tłumaczeniem piosenki: http://www.tekstowo.pl/piosenka,glee_cast,take_my_breath_away.html

♫ Naya ♫

niedziela, 3 czerwca 2012

XI rozdział :)


30 sierpnia, niedziela.

- Idę do sklepiku. Chcesz coś? – zawołałam do Diany, która siedziała w kuchni z laptopem i gadała przez Facebooka z Liamem.
- A do którego idziesz?
- Do tego na dole.
- Czekoladę. Z orzechami. Walić dietę!
- Wal. Diety to ty nie potrzebujesz...
- Dobra.
     Wyszłam z domu, ubrana w pierwsze lepsze ciuchy – białą krótką spódniczkę i zieloną bluzkę. O dziwo – przy sklepiku zobaczyłam Hazzę.
- Cześć! – powiedziałam, dając mu buziaka w policzek.
- Siema, mała – uśmiechnął się on. Wszedł do sklepiku – był bardzo mały, tak, że mogła tam przebywać maksymalnie jedna osoba. Postanowiłam na niego zaczekać.
     Był w tym sklepiku dość długo, ale nie widziałam, co robił – drzwi były zamknięte, a każde okno było osłonięte. Zauważyłam czarnego człowieka opierającego się o samochód i patrzącego na mnie od pewnego czasu.

                                                                 ***
     Zadzwoniła moja komórka. Ból ręki był tak ogromny, że nie mogłam jej nawet odebrać. Naciął ją tak, że miałam w niej szeroką dziurę.
- Pozwolisz, że odbiorę – zachichotał facet. Włączył głośnik.
- Naya? Gdzie jesteś?! – usłyszałam głos Zayna. Facet powiedział:
- Spokojnie... już niedługo będziesz mógł o niej zapomnieć, zbyt długo to ona nie pożyje.
- Co?! Jak to?! Kim ty jesteś?! – krzyczał Zayn.
- Twoim fanem, skarbie. Buziaki – powiedział grubas jak gdyby nigdy nic i się rozłączył.
- Kim jesteś? – szepnęłam.
- Cóż. Trochę trudno to wyjaśnić, bo jakby nie patrzeć, mam trzydzieści parę lat. Ale... hm. Przeczytałem o tobie i Zaynie w gazecie. I szczerze mówiąc, to się nieco zezłościłem – powiedział łagodnie, po czym nagle zaczął krzyczeć – Bo kim ty jesteś?! Nie zasługujesz, by z nim być!
- Bo ty na pewno zasługujesz na niego bardziej – prychnęłam. To na pewno sen. Zły, dziwny sen.
- Jestem pewien, że kiedy ciebie już nie będzie, Zayn wreszcie przejrzy na oczy i stwierdzi, że mężczyźni są lepsi.
- Aha. Jesteś homoseksualnym fanem Zayna – spróbowałam sobie wszystko uporządkować.
- Dokładnie. Czyli nie jesteś taka głupia. A teraz... co nacinamy? Druga rączka, noga? – zapytał z obleśnym uśmiechem. Wziął swój sekator i przyłożył do mojej drugiej ręki.
- SUPERMAN! – wrzasnął Louis, wbiegając nagle do pomieszczenia.
- Louis?! – krzyknęłam ze szczęścia.
      Louis wziął grubasowi sekator z ręki i walnął go nim w łeb. Ten zaś osunął się na ziemię. Wbiegł Harry.
- Łap! – krzyknął do niego Louis i rzucił w jego kierunku coś, co miał w ręce. To coś przeleciało nad Harrym i oberwało mu parę loków.
- AAAA! MOJE WŁOSY! – zaczął wrzeszczeć Harry.
- Naya?! Gdzie jest Naya?! – krzyknął Zayn, przybiegając – nic ci nie jest?
- Nie – uśmiechnęłam się – jak to dobrze, że jesteś – powiedziałam, wtulając się w niego. On pogłaskał mnie po głowie.
- Nawet nie wiesz, jak się martwiłem – szepnął.
- Jak się dowiedzieliście, gdzie jestem? – zapytałam.
- Najpierw Harry zadzwonił, że zniknęłaś. Potem zadzwoniłem do ciebie i odebrał ten facet... namierzyliśmy cię GPS’em. Jak to dobrze, że żyjesz...
- A gdzie Niall i Liam? – zapytałam.
- Liam jest z Dianą, bo była w szoku jak się dowiedziała że ktoś cię porwał, a Niall...
      ... nagle wbiegł Niall właśnie z paroma pomidorami.
- Mam broń, ha! – krzyknął i rzucił pomidorem w leżącego na podłodze grubasa.
- Chyba już lepiej chodźmy – powiedział Louis – trzeba powiedzieć Dianie, że wszystko jest ok.
- Hallo! Moje włosy nie są ok! – przypomniał Harry.
      Wybuchnęliśmy śmiechem. Nagle Zayn powiedział z przerażeniem:
- Twoja ręka.
      Reszta natychmiast też na nią popatrzyła. Mój palec ostro krwawił.
- Co on ci zrobił?!
- On... nie wiedział co robi...
- ZABIJĘ GO! – Zayn wyrwał się w kierunku faceta. Louis, Niall i Harry stawali na rzęsach, żeby go zatrzymać...
- Nie, Zayn. Proszę, chodźmy – delikatnie położyłam nieskaleczoną rękę na jego ramieniu.
- Chodźmy – zgodził się ze mną Louis.
      Wyszliśmy. Tylko ja zauważyłam, że Zayn cały się trząsł...

I tyle. Bye :*

sobota, 2 czerwca 2012

X rozdział :)


29 sierpnia, sobota.

     Była godzina siedemnasta dwadzieścia. Kupiłam już z Dianą prezenty dla Liama – perfumy, koszulę w kratę, adidasy ( Diana wypatrzyła jego ulubiony wzór ) i specjalnie dla niego nagrałyśmy się, jak śpiewamy różne piosenki. Wyszło całkiem nieźle. Wyglądałyśmy – nie przechwalając się – świetnie. Założyłam postrzępione szorty i białą bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii opuszczoną na jedno ramię. Do tego krótkie kozaczki od Diany i paznokcie pomalowane na czerwono. Diana ubrała czarny top bez ramiączek i szare rurki. Do tego miała chabrowe akcenty: paznokcie, buty na koturnie i torebka.
- Świetnie wyglądasz – powiedziałyśmy do siebie równocześnie, po czym zachichotałyśmy.
     Wyszłyśmy za dziesięć, zadowolone, że udało się nam wyrobić w czasie. Zapukałyśmy do drzwi chłopaków – otworzył Liam, jako solenizant. Szeroko uśmiechnął się na nasz widok i zaprosił nas do środka. Prezenty dałyśmy tam, gdzie były inne paczuszki – na półkę w przedpokoju. Wyszliśmy z przedpokoju i wstąpiliśmy do salonu. Tam stał pięknie udekorowany stół z najróżniejszymi potrawami. Było tam sporo nieznanych mi osób. Bardzo mi się podobało. Najbardziej, kiedy DJ wynajęty specjalnie na tą okazję powiedział:
- A teraz czas, droga płcio męska, abyście zaprosili swoje panienki do... wolnego tańca!
     Od razu stanął przede mną Zayn z uśmiechem anioła i natychmiast poprosił do wspólnego tańca. Z chęcią przyjęłam prośbę.
     Było mi bardzo przyjemnie. Zayn z moich boków dawał ręce coraz niżej, widząc, że nie mam nic przeciwko temu. Szepnął:
- Chodźmy stąd do mojego pokoju.
     Chcieliśmy wyjść, gdyby nie to, że Harry stanął w drzwiach i krzycząc „Odbijany!” chwycił mnie za rękę i pociągnął na środek parkietu. Przybliżał się twarzą coraz bardziej do mojej, ale Zayn widząc to powiedział:
- Harry, przypominam ci tylko, że Naya jest moją dziewczyną.
- Jasne, spoko – mruknął Hazza i nieco oddalił swoją twarz od mojej.
     Po paru godzinach ludzie zaczęli się zbierać. Było około pierwszej kiedy zostało samo 1D oraz ich dziewczyny. Tylko ja, Diana, Zayn i Eleanor nie piliśmy. Pozostali nie przejmując się niczym – piła śmiało.
- Zagrajmy w butelkę! – zaproponował żywo Harry.
- Zgadzam się! – krzyknął Liam.
    Nie zważając na protesty tej naszej niepijanej czwórki, chłopcy wyciągnęli butelkę i karty do gry.
- Zaczynam! – krzyknął Liam.
    Butelka wskazała na wyzwanie. Liam wyciągnął kartę, z której wyczytał:
- Pocałuj z języczkiem osobę po swojej prawej stronie przez minimum 30 sekund.
    Jak łatwo się domyślić, oczywiście to JA siedziałam po jego prawej. Zayn zmarszczył brwi, Diana tak samo. Harry przypatrywał się Liamowi z zazdrością.
    Zaczęliśmy, pomimo mojej niechęci. Okazało się jednak, że Liam całuje doskonale – delikatnie, słodko i z pewną wprawą. Chwycił mnie za głowę i zaczął obcałowywać. Krzyknęłam, kiedy pocałował mnie w szyję, a Zayn powiedział ze wściekłością:
- Liam, opanuj się! – po czym odciągnął go ode mnie. Zobaczyłam w oczach Liama dziwny błysk, a Diany – pewien niepokój.
    Harry zaczął kręcić butelką. Wylosowało mu się pytanie:
- „Czy gdyby druga połówka twojego przyjaciela się w tobie zakochała, przyjąłbyś jej zaloty?” – przeczytał, po czym powiedział:
- Hmm, w sumie... to chyba tak!
    Następny w kolejce był Niall. Jego wyzwaniem było rozebrać się do bielizny. Spełnił to nawet z zadowoleniem – nic dziwnego, w końcu kaloryfer u każdego się nie zdarza. Nagle wydał mi się bardziej męski, niż kiedykolwiek.
    Potem była kolej na Dianę. Jej też trafiło się wyzwanie. Miała zaśpiewać dowolny przebój Lady Gagi. Zaśpiewała fragment „Poker face”, co wyszło bardzo fajnie. Pograliśmy jeszcze trochę, po czym stwierdziliśmy, że czas się zbierać.
- Może dziewczyny u nas przenocują? Jest już bardzo późno – powiedział Louis.
- Mi to pasuje – zgodził się Zayn – a wy, co o tym myślicie? – zapytał się nas.
- Ja się zgadzam – powiedziała Eleanor z uśmiechem, wpatrując się w Lou. Potwierdziłyśmy jej decyzję.
- Dobra. Robimy tak: Niall i Harry są w pokoju razem, Louis z Eleanor, Liam z Dianą i oczywiście ja z Nayą – oświadczył Zayn. Wszyscy zgodziliśmy się na to, poza oczywiście naszymi „samotnikami” – Harrym i Niallem. Ale nikogo nie obchodziły ich prostesty – większość się zgodziła.
     Poszłam do pokoju Zayna. Pierwsza pod prysznic poszła Diana. Ja w tym czasie siedziałam na kolanach Zayna. On powiedział:
- Widziałaś te nagłówki w gazetach?
- Niee – zaprzeczyłam.
     Zayn wyciągnął gazetę o tytule „Bravo” i przeczytał:
- Zayn Malik i Liam Payne ujawaniają dziewczyny! Czy to może być coś więcej?
- Czytaj dalej.
- Zayn Malik i Liam Payne, wraz z resztą zespołu One Direction, przyszli na premierę filmu „Nie bój się ciemności”. Jednakże, ci pierwsi przyszli ze swoimi nowymi dziewczynami – Nayą Riverą...
-... Riverą? – zdumiałam się.
- No, tak... musiałem coś wymyślić... a znałem kiedyś świetnego człowieka o tym nazwisku.
- Rozumiem. A Diana, jak ma na nazwisko?
- Agron. Nie wiele Liam zmienił, bo zmienił tylko Agronsky na Agron. I już.
- Aha, rozumiem. No, czytaj dalej.
- ... i Dianą Agron. Obie dziewczyny pochodzą z Polski. Tylko tego wieczoru wywiad z Zaynem i Liamem!
- I co tam naopowiadałeś? – zachichotałam.
- No, wiesz, że jesteś dla mnie wszystkim, że jesteś wyjątkowa i w ogóle – powiedział Zayn, słodko się  rumieniąc.
- Kocham cię – szepnęłam.
- Ja ciebie bardziej – powiedział Zayn i przyciągnął mnie do siebie.
- Wiesz, że na internecie czytałam fakty o One Direction? – zapytałam ze śmiechem.
- O, nie.
- Noo! Najbardziej mi się spodobało pytanie: „Jaką część ciała lubisz u dziewczyn najbardziej?”
- Ja pierdziele.
- Haha, nieładnie – zachichotałam – „Miękkie części”! Pojechałeś.
- Byłem młody i głupi! – wyjaśnił Zayn ze śmiechem.
- No, to w takim razie co teraz ci się najbardziej podoba?
- Wszystko jedno, byleby była tobą! – Zayn pocałował mnie w szyję. Popatrzyłam w jego czekoladowe oczy. Były takie piękne, ale krył się w nich... smutek. Zapytałam go:
- Co się stało?
- Jak całowałaś się z Liamem... po prostu...
- Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie.
- Ale mam wątpliwości co do niego.
- To znaczy?
- No, zachowywał się wtedy tak, jakbyś mu się podobała – mruknął z zakłopotaniem.
- Przecież ma dziewczynę. Zresztą jest pijany, nic dziwnego, że ci się tak wydawało.
- Możliwe...
- Ale z ciebie zazdrośnik – zachichotałam i objęłam go nieco mocniej.
- WOLNE! – wrzasnęła Diana. Druga w kolejce miałam być ja, więc poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i wróciłam do pokoju.
- Będziesz spać na łóżku – powiedział Zayn, patrząc się na mnie. Podszedł do szuflady i wyciągnął z niej czerwoną koszulę nocną na ramiączkach. Podał mi ją, mówiąc:
- Weź ją.
- Nie mogę – zaczerwieniłam się.
- To miał być prezent dla ciebie... ale chyba teraz ci się bardziej przyda. No, i jest nieco bardziej zakrywająca niż ta od Louisa – powiedział Zayn. Zachichotałam na wspomnienie tamtej koszuli.
- Dziękuję ci. Ja też powinnam ci coś dać... – objęłam go delikatnie.
- Ty po prostu jesteś – powiedział, po czym delikatnie musnął moje usta.
- Przebierz się i idź spać. Widzę, jaka jesteś zmęczona – zaśmiał się.
     Ubrałam koszulę i położyłam się do łóżka. Faktycznie, byłam bardzo zmęczona, dlatego szybko zasnęłam.


następny rozdział powinien pojawić do środy. Zapewniam, że się zdziwicie i następny rozdział nie będzie już taki słodki ^^
Buziaki.
Naya.

Ps.: Obiecuję, że za każdy komentarz skomentuję Waszego bloga, podajcie tylko adres ^^.
Ps2.: Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? ^^.