środa, 4 lipca 2012

XVIII rozdział, cz. I.


23 listopada, sobota.
     Uff. Sobota. Godzina dziesiąta. Wolny dzień, bez pracy, zobowiązań ani niczego ważnego. Mogłam robić co tylko chciałam. Ale nie. Postanowiłam dzisiaj pójść w ślady babci i posprzątać w całym mieszkanku. Eleanor jeszcze nie było – nie wróciła jeszcze od nowo wynajętego apartamentu Louisa. Miałam na sobie jasne sprane dżinsy i czarny stanik, w którym biegałam po domu niezbyt skutecznie próbując znaleźć moją ukochaną koszulę w kratę.
     Zabrzmiał dzwonek do drzwi. Pewna, że to El, poszłam otwierać. W dżinsach i staniku.
- Yyyh! – krzyknęłam na widok Harry’ego.
- Woow! – powiedział za to on, patrząc się na mnie uważnie.
- Eeee.... słucham, chciałeś coś? – zapytałam luźnym tonem, jakbym wcale nie stała przed nim w staniku.
- Ja... taak... eee... nie. Słuchaj, Naya, ja ci muszę coś powiedzieć...
- Tak?
- Poznałem niesamowitą dziewczynę. NIESAMOWITĄ!
- I?
- Nie mam pomysłu jak do niej zagadać. Bo wiesz, znam ją jedynie z widzenia, bo ona chodzi do tego sadu za miastem i, no...
- Uhm, rozumiem. A nie możesz po prostu do niej zagadać? – zapytałam, przy okazji zapraszając go do środka.
- ZAGADAĆ?! Do niej?!
- A masz lepszy pomysł? – zdziwiłam się.
- No, nie... – mruknął loczek – ale jesteś moją najbliższą przyjaciółką, pomóż mi!
- W czym ci ma pomóc? – usłyszałam wesoły głos Zayna.
        Popatrzyłam na siebie i z piskiem pobiegłam do garderoby. Szybko przebrałam się w ( obrazek obok ) i wbiegłam do salonu, gdzie siedział Zayn, wciąż z tym dziwnym uśmiechem, mówiąc:
- Harry gdzieś poszedł.
- Coś się stało? – zapytałam się go, głaszcząc go po policzku.
- Nic, czemu?
- Jakiś taki jesteś... promienny.
- Bo widzę ciebie – uśmiechnął się szeroko i podszedł do mniej bliżej. Zaczął namiętnie mnie całować, a po chwili... zaczął zdejmować ze mnie koszulkę.
- Zayn, nie! – powiedziałam stanowczo. Popatrzył na mnie ze zdziwieniem i bólem. Powiedziałam – obiecałam, że nie będę uprawiać seksu przed ślubem.
- Komu? – zaśmiał się Zayn. Odpowiedziałam więc poważnie:
- Bogu – a Zayn skinął ze smutkiem głową.
[ z perspektywy Harry’ego ]
         Pojechałem samochodem do sadu, gdzie widziałem tą dziewczynę. Usiadłem na ławeczce pod jej ulubionym drzewem i... czekałem. Po jakiejś półgodzinie wreszcie przyszła. Wyglądała ślicznie. Długie, ciemne włosy opadały jej na plecy, a talię podkreśliła śliczną sukienką. Podeszła do mnie i zapytała z zainteresowaniem w głosie:
- Ty też lubisz to drzewo? Często cię tu widzę.
         Nie miałem pojęcia co odpowiedzieć. Po raz pierwszy w życiu byłem tak onieśmielony. Wziąłem głęboki wdech i wydusiłem z siebie coś, co brzmiało mniej więcej tak:
- Takbardzolubiętodrzewojesttakiepiękneiwogóle.
- Słucham?
- Oczywiście że je lubię – postarałem się mówić spokojnie – jest tu tak przyjemnie, świeżo. Idealne miejsce, żeby odpocząć.
- O, tak! A tak w ogóle, mam na imię Angelina, ale wszyscy do mnie mówią Angie. Angie Park.
- Miło mi poznać. Harry Styles.
- O, słyszałam o tobie! Moja młodsza siostra cię uwielbia.
- Naprawdę? – ucieszyłem się – a ty?
- Ja... hmm... ja raczej, wiesz, nie słucham popu. Wolę... coś mocniejszego.
- Rozumiem – powiedziałem zawiedziony.
- Co tu robisz? Przecież jesteś sławny, musisz mieć masę koncertów, spotkań z fanami i w ogóle.
- Ja jestem tu... tak jakby na wakacjach. A ty? Czemu jesteś tak związana z tym miejscem?
- Tu zginęła moja mama – wyszeptała dziewczyna.
- Och! – stałem się zakłopotany. Mama, pewnie najważniejsza osoba w jej życiu, zginęła tu... – Przepraszam, bardzo cię przepraszam.
- Nie masz za co – powiedziała Angie sucho – to przecież nie twoja wina.
- Angie?
- Tak?
- Jakie jest twoje hobby?
- Myślę, że taniec. Tak, taniec.
- Zatańczyłabyś mi coś?
- Myślisz, że to dobry pomysł? – zapytała Angie niepewnie, przegryzając wargę.
- Oczywiście – posłałem jej szeroki uśmiech. Ona kiwnęła głową i wyciągnęła komórkę, puszczając jakiś utwór [Linkin Park - Numb <3*].
         Kiedy skończyła, byłem oczarowany. Wciąż patrzyłem się na nią zaskoczony. Przypomniało mi się coś.  Zapytałem:
- Pracujesz?
- Nie – mruknęła zakłopotana.
- A chciałabyś pracować jako twórca choreografii dla zespołu One Direction? – zapytałem z uśmiechem.
- Och, Harry! Tak, tak! Dziękuję ci, dziękuję! – i rzuciła mi się na szyję co najmniej jakbym zaproponował jej małżeństwo, a ja poczułem się dziwnie szczęśliwy.
[ z perspektywy Eleanor ]
         Siedziałam w pokoju Louisa, kiedy usłyszałam z dołu dziwny dźwięk. Od razu zbiegłam po schodach. Na podłodze w kuchni leżał Lou. Przerażona, podbiegłam do niego i pytałam z lękiem:
- Louis? Louis! Proszę, odezwij się! Lou! Wezwijcie karetkę!
         Nagle Louis zaczął się śmiać. Usiadł na podłodze i powiedział, krztusząc się ze śmiechu:
- Twoja mina była przekomiczna, jak szukałaś komórki żeby zadzwonić po karetkę.
- Louis! – krzyknęłam na niego zła i rzuciłam w niego poduszką z salonu.
- No co, no co – uśmiechnął się do mnie szeroko i pocałował.
- Nie będę się z tobą całować – powiedziałam obrażona.
- Czemu nie? – zdziwił się on.
         Ja się nie odezwałam. Siedziałam obrażona w rogu kanapy i patrzyłam się w okno. Nagle do salonu wpadł wkurzony Niall, co było dziwne – zawsze był optymistyczny i szczęśliwy. Popatrzyliśmy się z Louisem na niego w zdziwieniu. Niall powiedział ze zdenerwowaniem:
- Widziałem Arianę jak się całowała z jakimś innym kolesiem, a potem zwalała na niego, że to niby on się do niej przyczepił.
- Zerwaliście? – zapytałam ze współczuciem.
- Tak. I bardzo dobrze!
- Właśnie, nie zasługiwała na ciebie – pokiwał głową Louis.
         Nagle zadzwonił telefon. Odebrałam. Usłyszałam szloch Nayi:
- Eleanor?
- Naya? Co ci jest? – wykrzyknęłam.
- Bo... ta dziewczyna z którą Zayn się przespał... teraz... jest w ciąży. Z nim!        

* dziewczyna występująca w tym teledysku to Angie :D

Angie:


 :)

Do soboty będzie druga część.
Ps.: Rozdział dedykuję Martynce K. która mnie dzielnie wspiera ;*

Naya  ♥

3 komentarze:

  1. Prosiłaś bym podała ci link do nowego boga toteż do robię;) http://za-pierwszym-razem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. hm. Świetne , ale to co zrobił Zayn to było podłe!

    OdpowiedzUsuń