23 listopada,
sobota.
Uff. Sobota.
Godzina dziesiąta. Wolny dzień, bez pracy, zobowiązań ani niczego ważnego.
Mogłam robić co tylko chciałam. Ale nie. Postanowiłam dzisiaj pójść w ślady
babci i posprzątać w całym mieszkanku. Eleanor jeszcze nie było – nie wróciła
jeszcze od nowo wynajętego apartamentu Louisa. Miałam na sobie jasne sprane
dżinsy i czarny stanik, w którym biegałam po domu niezbyt skutecznie próbując
znaleźć moją ukochaną koszulę w kratę.
Zabrzmiał
dzwonek do drzwi. Pewna, że to El, poszłam otwierać. W dżinsach i staniku.
- Yyyh! – krzyknęłam na widok Harry’ego.
- Woow! – powiedział za to on, patrząc się na mnie
uważnie.
- Eeee.... słucham, chciałeś coś? – zapytałam luźnym
tonem, jakbym wcale nie stała przed nim w staniku.
- Ja... taak... eee... nie. Słuchaj, Naya, ja ci muszę
coś powiedzieć...
- Tak?
- Poznałem niesamowitą dziewczynę. NIESAMOWITĄ!
- I?
- Nie mam pomysłu jak do niej zagadać. Bo wiesz, znam ją
jedynie z widzenia, bo ona chodzi do tego sadu za miastem i, no...
- Uhm, rozumiem. A nie możesz po prostu do niej zagadać? –
zapytałam, przy okazji zapraszając go do środka.
- ZAGADAĆ?! Do niej?!
- A masz lepszy pomysł? – zdziwiłam się.
- No, nie... – mruknął loczek – ale jesteś moją
najbliższą przyjaciółką, pomóż mi!
- W czym ci ma pomóc? – usłyszałam wesoły głos Zayna.
Popatrzyłam
na siebie i z piskiem pobiegłam do garderoby. Szybko przebrałam się w ( obrazek obok )
i wbiegłam do salonu, gdzie siedział Zayn, wciąż z tym dziwnym uśmiechem, mówiąc:
- Harry gdzieś poszedł.
- Coś się stało? – zapytałam się go, głaszcząc go po
policzku.
- Nic, czemu?
- Jakiś taki jesteś... promienny.
- Bo widzę ciebie – uśmiechnął się szeroko i podszedł do
mniej bliżej. Zaczął namiętnie mnie całować, a po chwili... zaczął zdejmować ze
mnie koszulkę.
- Zayn, nie! – powiedziałam stanowczo. Popatrzył na mnie
ze zdziwieniem i bólem. Powiedziałam – obiecałam, że nie będę uprawiać seksu
przed ślubem.
- Komu? – zaśmiał się Zayn. Odpowiedziałam więc poważnie:
- Bogu – a Zayn skinął ze smutkiem głową.
[ z perspektywy Harry’ego ]
Pojechałem
samochodem do sadu, gdzie widziałem tą dziewczynę. Usiadłem na ławeczce pod jej
ulubionym drzewem i... czekałem. Po jakiejś półgodzinie wreszcie przyszła.
Wyglądała ślicznie. Długie, ciemne włosy opadały jej na plecy, a talię
podkreśliła śliczną sukienką. Podeszła do mnie i zapytała z zainteresowaniem w
głosie:
- Ty też lubisz to drzewo? Często cię tu widzę.
Nie miałem
pojęcia co odpowiedzieć. Po raz pierwszy w życiu byłem tak onieśmielony.
Wziąłem głęboki wdech i wydusiłem z siebie coś, co brzmiało mniej więcej tak:
- Takbardzolubiętodrzewojesttakiepiękneiwogóle.
- Słucham?
- Oczywiście że je lubię – postarałem się mówić spokojnie
– jest tu tak przyjemnie, świeżo. Idealne miejsce, żeby odpocząć.
- O, tak! A tak w ogóle, mam na imię Angelina, ale
wszyscy do mnie mówią Angie. Angie Park.
- Miło mi poznać. Harry Styles.
- O, słyszałam o tobie! Moja młodsza siostra cię
uwielbia.
- Naprawdę? – ucieszyłem się – a ty?
- Ja... hmm... ja raczej, wiesz, nie słucham popu. Wolę...
coś mocniejszego.
- Rozumiem – powiedziałem zawiedziony.
- Co tu robisz? Przecież jesteś sławny, musisz mieć masę
koncertów, spotkań z fanami i w ogóle.
- Ja jestem tu... tak jakby na wakacjach. A ty? Czemu
jesteś tak związana z tym miejscem?
- Tu zginęła moja mama – wyszeptała dziewczyna.
- Och! – stałem się zakłopotany. Mama, pewnie najważniejsza
osoba w jej życiu, zginęła tu... – Przepraszam, bardzo cię przepraszam.
- Nie masz za co – powiedziała Angie sucho – to przecież nie
twoja wina.
- Angie?
- Tak?
- Jakie jest twoje hobby?
- Myślę, że taniec. Tak, taniec.
- Zatańczyłabyś mi coś?
- Myślisz, że to dobry pomysł? – zapytała Angie
niepewnie, przegryzając wargę.
- Oczywiście – posłałem jej szeroki uśmiech. Ona kiwnęła
głową i wyciągnęła komórkę, puszczając jakiś utwór [Linkin Park - Numb <3*].
Kiedy
skończyła, byłem oczarowany. Wciąż patrzyłem się na nią zaskoczony. Przypomniało
mi się coś. Zapytałem:
- Pracujesz?
- Nie – mruknęła zakłopotana.
- A chciałabyś pracować jako twórca choreografii dla zespołu
One Direction? – zapytałem z uśmiechem.
- Och, Harry! Tak, tak! Dziękuję ci, dziękuję! – i
rzuciła mi się na szyję co najmniej jakbym zaproponował jej małżeństwo, a ja
poczułem się dziwnie szczęśliwy.
[ z perspektywy Eleanor ]
Siedziałam
w pokoju Louisa, kiedy usłyszałam z dołu dziwny dźwięk. Od razu zbiegłam po
schodach. Na podłodze w kuchni leżał Lou. Przerażona, podbiegłam do niego i
pytałam z lękiem:
- Louis? Louis! Proszę, odezwij się! Lou! Wezwijcie karetkę!
Nagle
Louis zaczął się śmiać. Usiadł na podłodze i powiedział, krztusząc się ze
śmiechu:
- Twoja mina była przekomiczna, jak szukałaś komórki żeby
zadzwonić po karetkę.
- Louis! – krzyknęłam na niego zła i rzuciłam w niego poduszką
z salonu.
- No co, no co – uśmiechnął się do mnie szeroko i
pocałował.
- Nie będę się z tobą całować – powiedziałam obrażona.
- Czemu nie? – zdziwił się on.
Ja się nie
odezwałam. Siedziałam obrażona w rogu kanapy i patrzyłam się w okno. Nagle do
salonu wpadł wkurzony Niall, co było dziwne – zawsze był optymistyczny i
szczęśliwy. Popatrzyliśmy się z Louisem na niego w zdziwieniu. Niall powiedział
ze zdenerwowaniem:
- Widziałem Arianę jak się całowała z jakimś innym
kolesiem, a potem zwalała na niego, że to niby on się do niej przyczepił.
- Zerwaliście? – zapytałam ze współczuciem.
- Tak. I bardzo dobrze!
- Właśnie, nie zasługiwała na ciebie – pokiwał głową
Louis.
Nagle
zadzwonił telefon. Odebrałam. Usłyszałam szloch Nayi:
- Eleanor?
- Naya? Co ci jest? – wykrzyknęłam.
- Bo... ta dziewczyna z którą Zayn się przespał...
teraz... jest w ciąży. Z nim!
* dziewczyna występująca w tym teledysku to Angie :D
Angie:
:)
Do soboty będzie druga część.
Ps.: Rozdział dedykuję Martynce K. która mnie dzielnie wspiera ;*
Naya ♥
Naya ♥

Prosiłaś bym podała ci link do nowego boga toteż do robię;) http://za-pierwszym-razem.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńDziękuję <3
Usuńhm. Świetne , ale to co zrobił Zayn to było podłe!
OdpowiedzUsuń