środa, 6 czerwca 2012

XII rozdział ^^


Poniedziałek, 31 sierpnia.

      Obudziłam się około godziny dziewiątej. Ubrałam to co u góry, a włosy rozpuściłam. Poszłam do kuchni, gdzie na lodówce Diana zostawiła karteczkę zapisaną jej schludnym pismem: „Wyszłam z Liamem na miasto. Będę w domu koło piątej”. Przyrządziłam sobie prawdziwie studenckie śniadanie – tosta z serem i herbatę – i zasiadłam przed laptopem. Weszłam na Twittera. A tu... mnóstwo twittów na moim koncie. I tych dobrych („Cieszę się, że jesteś z Zaynem! Pasujecie do siebie ^^”) i tych niemiłych („ Odpie*** się od Zayna! On jest mój, a ty wyglądasz jak dziw**!”). Siedziałam wciąż przed laptopem. Potem drżącą ręką napisałam: „Rozumiem, że jesteście zdenerwowane i złe. Kocham Zayna, i nie mam zamiaru rozstawać się z nim przez jego fanki... pozdrawiam”. Zerknęłam na profil Zayna. Na opisie miał zdanie „N + Z = Love forever. Kiss for u, Naya”. Rozchmurzyłam się nieco. Pomyślałam o nim – o jego czarnych włosach, miłym usposobieniu i czekoladowych oczach... po chwili zadzwoniła moja komórka. Odebrałam.
- Halo?
- Hej – usłyszałam ciepły głos Zayna.
- Właśnie o tobie myślałam.
- To miło – zaśmiał się on – czy w ostatnim dniu wakacji nie miałabyś ochoty pójść do wesołego miasteczka?
- Jasne! – zawołałam – kiedy?
- Może po ciebie podjadę? To jest jakieś 40 kilometrów stąd...
- Ok. Puść sygnałka, jak będziesz.
- Dobrze. Kocham cię. Pa.
- Ja ciebie też. Do zobaczenia.
       Zaczęłam oglądać różne filmiki na youtubie o One Direction z nudów. Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy... na przykład, że Harry bardzo chętnie biega po mieszkaniu nago. Telefon zadzwonił, więc szybko wzięłam portfel, zamknęłam mieszkanie i zbiegłam na dół. Zayn czekał w swoim małym, dwuosobowym aucie. Miał przeciwsłoneczne okulary i wyglądał jak młody bóg. Uśmiechnął się na mój widok szeroko i powiedział:
- Ślicznie wyglądasz.
- Dziękuję – zarumieniłam się – ty też wyglądasz...
- Ślicznie?
- Niee! – zachichotałam – a ty jesteś baaardzo przystojny.
- Dziękuję, madame – powiedział Zayn i otwarł przede mną drzwiczki do auta. Wsiadając, dałam mu buziaka w policzek.
        Ruszyliśmy. Podróż nie trwała długo – maksymalnie jakieś 20 minut. Wyszliśmy z samochodu i przeszliśmy przez krętą dróżkę pełną drzew. Na końcu tej alei była brama z napisem „Wesołe miasteczko”. Przy kasie wyciągnęłam portfel i chciałam zapłacić, ale Zayn powiedział:
- Ja cię zaprosiłem, ja płacę.
        Weszliśmy. Nigdy nie widziałam takiego wielkiego wesołego miasteczka! Najpierw poszliśmy na wielki rollercoaster. Cały czas trzymałam Zayna za rękę, który chyba był tym faktem zadowolony. Kiedy jazda się skończyła, było mi trochę słabo i lekko się chwiałam. Wtedy Zayn wziął mnie na ręce i zaczął nieść.
- Zayn! – byłam nieco speszona – tu są ludzie.
- Nic mnie to nie obchodzi. Ty jesteś najważniejsza.
        Nagle podeszły do nas jakieś nieznajome dziewczyny. Powiedziały chórem:
- To ty jesteś Naya Rivera!
- Hmm... tak, to ja – powiedziałam, wyplątując się z objęć Zayna. On jednak wciąż mocno trzymał mnie rękę, jakby się bał, że one zaraz mnie rozszarpią.
- Cieszymy się, że jesteś z Zaynem. Naprawdę!
- Dziękujemy wam, dziewczyny – odezwał się Zayn z uśmiechem.
- Mogłybyśmy autografy?
        O dziwo, kiedy Zayn się podpisał, poprosiły także mnie o autograf.
- Dlaczego? – zapytałam zdziwiona – przecież ja nie jestem sławna!
- Jesteś! Przecież widziałyśmy filmiki z tobą na YouTube.
- Co? Ale jak to?
- Ja je tam dałem – zaczerwienił się Zayn – masz piękny głos, a ja... no wiesz...
- Zayn!
- No co. Nie gniewaj się – podszedł, całując mnie w usta.
- Nie umiem – zgodziłam się. Fanki Zayna patrzyły jak urzeczone na to, jak się całujemy. Zayn przypomniał sobie o ich obecności i powiedział do nich z ujmującym uśmiechem:
- Pozwolicie, że sobie już pójdziemy... – a one zaczęły nam machać. Były takie miłe!
- Mam nadzieję, że więcej takich niespodzianek nie będzie – powiedział Zayn.
- Czemu? Były bardzo miłe...
- Żeby nam nikt nie przeszkadzał – powiedział Zayn, po czym mnie pocałował. Nagle, jakby to wykrakał, podeszła do nas... Selena Gomez z Justinem Bieberem. Selena czarująco się do nas uśmiechnęła i powiedziała:
- Cześć! Dzisiaj jest bardzo dużo tu osób, prawda? Do nas już z trzy razy podchodzili, na szczęście dziś nie byli agresywni.
- Selena! – zawołał Bieber.
- No, co, prawdę mówię.
- Pójdziemy razem do tego baru mlecznego na rogu? – zapytał Justin – mają tam pyszne shake’i.
- Chętnie – uśmiechnęłam się. Zayn przytaknął.
        Poszliśmy. Ja zamówiłam koktail bananowy, Zayn – czekoladowy, Justin waniliowy a Selena – truskawkowy. Rozmawialiśmy długo, aż powiedziałam:
- Idę na chwilę do toalety. Zaraz wrócę, ok?
- Pójdę z tobą – poderwała się Selena.
        Poszłyśmy w ciszy do toalety. Tam Selena odezwała się:
- Ty to masz szczęście!
- Czemu? – zdziwiłam się, nie po raz pierwszy tego dnia.
- Jesteś z Zaynem. Zayn jest najsłodszy.
- Przecież masz chłopaka.
- No, tak... ale to nie to samo. Justin aż tak dobrze nie całuje.
- Słucham?! – oburzyłam się.
- No, to jest prawda.
      Wyszłam zdenerwowana z toalety, za mną Gomez. Usiadłam koło Zayna ze zdenerwowaniem. On pogłaskał mnie po ramieniu i powiedział:
- Dobrze się czujesz?
- Oczywiście – posłałam mu niemrawy uśmiech.
     Selena piła, piła, aż nagle „przez przypadek” potrąciła kubek ze swoim koktailem. Jego zawartość wylała się na mnie.
- Selena! – krzyknął Zayn z Justinem.
- Zrobiłam to przypadkiem. Sorry.
- Chodź, Naya – powiedział do mnie Zayn – a ty, Selena... to, co kiedyś nas łączyło, to już przeszłość. Kocham Nayę, a nie ciebie, i nic tego nie zmieni – po czym poprowadził mnie do wyjścia.
- Selena? O czym on mówi?! – zawołał wściekły Justin.
        Nie słyszeliśmy jednak reszty rozmowy, bo wyszliśmy z baru.
- Chodź, wyjdźmy już – pociągnął mnie za rękę Zayn. Mimo mojego oporu, wziął mnie na barana i pognał przed siebie.
- Zayn! – chichotałam przeraźliwie.
        Postawił mnie dopiero przy aucie. Wsiedliśmy do środka i odjechaliśmy z piskiem opon. Kiedy podjechał już pod mój dom, wyszedł z samochodu i powiedział:
- Masz na jutro jakieś plany?
- Tak... jutro idę do pracy.
- Och – zasmucił się Zayn.
- Nie martw się. Kocham cię.
- Ja ciebie też – Zayn objął mnie w pasie i przechylił do tyłu, po czym zaczął całować. Nagle pojawili się paparazzi i szybko pobiegłam do domu, żegnając się z Zaynem. On wsiadł do auta i pomachał mi.
- Pa! – zawołałam i wbiegłam do mieszkania.
        Było po szóstej. Weszłam cicho do salonu, a tam... Diana z Liamem, obcałowywujący się. Postanowiłam wycofać się do łazienki, żeby się nieco odświeżyć. Kiedy weszłam z powrotem do kuchni, Liam siedział koło niej, grzecznie, bez żadnych oznak tego że przed chwilą się tulili jakby byli pijani. Liam pomachał mi lekko, a Diana podeszła i mnie ucałowała w policzek.
- Gdzie żeś była, niewiasto? – zapytała po polsku ze śmiechem. Odpowiedziałam, chichocząc:
- Cny rycerz imieniem Zayn porwał mnie na swojego białego konia do wesołego miasteczka.
- Widzę, że rycerz szaleje – powiedziała Diana, tym razem już normalnie, bez tego akcentu.
- Żebyś wiedziała.
- Hej, o co chodzi? Co mówicie? – zapytał Liam po angielsku.
- Nic, nic... – powiedziała Diana i dała mu buziaka w policzek.
- Chyba już muszę się żegnać – powiedział on – do zobaczenia! – dał szybkiego całusa Dianie i pobiegł.
- Co tam u was? – zapytałam.
- Nic, wszystko ok. Wiesz... chciałabym iść do fryzjera podciąć włosy.
- Po co? Przecież ja cię mogę obciąć, przecież wiesz że ukończyłam kurs.
- W sumie... czemu nie? Zgadzam się!
        Przygotowałam wszystko. Gdy Diana usiadła, zaczęłam strzyżenie. Najpierw podcięłam końcówki. Potem przeszłam do strzyżenia takiego, by podkreślić rysy jej pięknej twarzy. Kiedy skończyłam, sama byłam zachwycona efektem: włosy do brody bardzo do niej pasowały. Kiedy popatrzyła w lustro i powiedziała:
- Super!
- Dziękuję – ukłoniłam się.
- Idę się pochwalić na Twitterze! – zawołała Diana i włączyła laptopa. Powiedziała:
- Patrz na profil Zayna!
        Popatrzyłam i... oniemiałam. Z ekranu spoglądała moja własna twarz!
- Widać chłopak się naprawdę zakochał – zaśmiała się Diana, a ja poczułam się najszczęśliwszą osobą na świecie, wiedząc, jak bardzo mu na mnie zależy... :)


I jak? Następny rozdział zapowiadam na piątek - sobotę. Pojawi się nowa bohaterka i myślę że sporo namiesza w życiu Nialla :)
 Yeah, jutro i pojutrze wolne, a do tego weekend ^^. Życzę miłego wolnego! Pa, pa :*
Diana w krótkich włosach :)


Ps.: Ten post zadedykowany jest Kamili M. która zawsze chętnie podpowiada mi pomysły do opowiadania :* Buziaki :* 
Ps2.: Tylko dla Was, filmik z Nayą i Dianą:


I link z tłumaczeniem piosenki: http://www.tekstowo.pl/piosenka,glee_cast,take_my_breath_away.html

♫ Naya

1 komentarz:

  1. fenomenalnie! ;*
    tak bardzo mi się podoba :*
    Fajnie , że Naye zaakceptowały dwie dziewczynki ;)
    zapraszam na bloga :
    i-shouldhavekissedyou.blogspot.com/
    oraz nowo założonego :
    in-thearmsofanangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń