30 września, wtorek.
Stałam na lotnisku sama. Widząc
mojego ukochanego brata, schodzącego ze sporą torbą, podbiegłam do niego jak
mogłam najszybciej.
- Naya! – zawołał Blaine na mój widok.
- Blaine! Wreszcie jesteś! – krzyknęłam uradowana.
Przytuliliśmy
się mocno. Blaine poinformował mnie:
- Zamieszkam na te cztery dni w hotelu. Znalazłem trzy
gwiazdkowy hotel, dosyć tani.
- Super, odprowadzę cię! – chwyciłam go za rękę i
powędrowaliśmy pod ten hotel. O dziwo, zobaczyłam Nialla i Harry’ego,
spacerujących razem. Podbiegli do nas i zlustrowali sytuację. Powiedziałam
wyjaśniająco:
- To jest mój brat!
- To czemu trzymasz go za rękę? – zapytał podejrzliwie
Harry.
- Przecież chodzę z Zaynem, wiesz o tym!
- Ale...
- Ej, chłopcy, to prawda. Mam na imię Blaine – wtrącił
przyjaźnie brat.
- Okaay, wierzymy – powiedział blondynek – ja jestem
Niall, a ten kłótnik to Harry.
- Miło mi poznać.
- Nam też.
- A wy gdzie idziecie? – zapytałam Nialla.
- Porozmawiać z Perri. Wciąż nie rozumie, że Zayn za nią
nie przepada.
- Mogę iść z wami? – zapytałam z ekscytacją.
- A co z twoim bratem?
- Blaine, pójdziesz już sam pod ten hotel?
- Jasne, siostrzyczko – powiedział Blaine – do jutra!
- Paaa! Kocham cię! – krzyknęłam i poszłam z chłopakami.
- Uważaj, bo wydaje mi się że Harry jest zazdrosny –
zauważył Niall patrząc na niego.
- Przestań, przecież Naya jest z Zaynem...
- To jest Perrie – powiedział Niall, pokazując na dziwną
blondynkę z kilogramem tapety na twarzy
- TO?! – zdumiałam się – to umalowane coś?!
- Taaa... wierz mi, że my też byliśmy zdziwieni wyborem
Zayna. Potem okazało się że on też był swoim wyborem zdziwiony.
- To dlatego z nią zerwał?
- O, nie nie nie. To ona z nim zerwała.
- Idiotka.
- Wiemy. Chodź, podejdziemy do niej.
Podeszliśmy.
Perrie pisnęła:
- Hej! Nialler, Hazza! Jak ja się za wami stęskniłam! –
nagle zobaczyła mnie – a to kto?
- To nowa dziewczyna Zayna – powiedział nagle Niall z
dziwnym uśmiechem.
- COO?! – wrzasnęła Perrie. Nagle sztuczne rzęsy się jej
odkleiły i poleciały na chodnik. Zachichotałam, tak samo jak Harry.
- Hej – przywitałam się ze sztucznym uśmiechem – jestem
Naya.
- Aczkolwiek Zayn woli nazywać ją „skarbie” albo
„kochanie” –wymruczał ze śmiechem Niall.
- Zayn jest mój! – Perrie wpadła w szał – mój, mój! –
i... uderzyła mnie w twarz. Jej długie, ostre paznokcie mocno podrapały mnie w
twarz. Nagle Niall spoważniał, a Harry podszedł do Perrie i powiedział,
ściskając ją za nadgarstki:
- Jeszcze raz... ją dotkniesz... a obiecuję ci, że nie
tylko Zayn się o tym dowie, ale i policja.
Piekł mnie
policzek. Niall krzyknął:
- Krew ci się leje!
- To nic, nic... –
wymruczałam, przykładając rękę do policzka. Wyciągnęłam lusterko. Na moim
policzku były cztery długie rany. Z każdej z nich ciurkiem ciekła krew. Harry
prawie rzucił się na Perrie, ale Niall go mocno trzymał za ramię:
- Ej, ej. Harry. Spokojnie, nic mi nie jest – uspokoiłam
go.
- Idę stąd. I odzyskam go. A was mam w dupie! – krzyknęła
Perrie, biegnąc w dół ulicy.
- Idzie się popuszczać, zdzira – mruknął Harry.
Zaśmiałam się
i mówiąc, że muszę iść do Eleanor, odłączyłam się od chłopaków. Poszłam nieco
okrężną drogą i spotkałam po drodze Liama i Dianę na wózku.
- Hej, skarbie, jak się czujesz? – zapytałam Dianę z
radością.
- Jest ok – uśmiechnęła się ona – idziemy właśnie z
Liamem do galerii handlowej.
- Zazdroszczę. Zayn nienawidzi zakupów. Trzymaj się, pa,
pa! Na razie Liam!
Pomachali mi
i poszli w swoją stronę. Skierowałam się w stronę domu. Otworzyłam mieszkanie,
które... było puste. Około północy zadzwonił Louis, który powiedział ze
zdenerwowaniem, trzymając na rękach Eleanor:
- Za dużo wypiła. Mówiłem, żeby tego nie robiła, ale ona
mnie olała. I wychlała prawie tyle, co Zayn.
- Zayn? – zdziwiłam się.
- No, tak, był z nami. Narąbał się nieco, ale wszystko
jest ok, to nic poważnego.
- Mam nadzieję – uśmiechnęłam się. Pozwoliłam Louisowi
wejść i zanieść Eleanor na kanapę. Cóż, dziś ja będę spać na materacu.
Pożegnaliśmy się, Lou zbiegł na dół do Zayna.
Eleanor
obudziła się koło drugiej. Nie mogłam tego dnia zasnąć, tak więc czytałam
książkę. Odezwała się do mnie, bełkocząc:
- A wieeesz jaaka dzisiaj byyła supeer zaabawa? Szkooda
że ciebiee nie byyło.
- Nie powinnaś tyle pić.
- Ooooj taaam, raaaz moogę. Juuż chyba niee będę.
Zreeesztą too niee ja przeespałam się z jakimś koleeesiem jak Zayyyn z jakąś
bloondi.
- CO?!
- Noo, mówię przecieeeeż... Przeeeespał się z jakąąąś
dzieewczyną.
Nie mogłam
uwierzyć w to, co słyszałam. Poszłam do toalety, płacząc. Wyciągnęłam z mojej
kosmetyczki żyletkę i nie wiedząc co robię, zaczęłam wydrapywać na swojej ręce
przekreślone imię mojego chłopaka. Mojego byłego chłopaka. Nie chciałam go
znać. Nie myślałam, że ktokolwiek może mi zrobić taką krzywdę... po chwili
przestałam kontrolować moje ciało i zemdlałam.
----------
( z perspektywy
Harry’ego, 1 października, środa )
Siedziałem na
fotelu myśląc o tym , dlaczego Naya się pocięła. Wiedziałem tylko, że to
zrobiła. Zostałem w domu, z Zaynem, żeby nie zrobił sobie nic głupiego. Nagle
usłyszałem jego krzyki.
- Co ci jest? – zapytałem ze zdziwieniem, wchodząc do
jego pokoju.
- Śniło mi się, że Naya jest w szpitalu – powiedział Zayn,
zakrywając twarz rękoma.
- To nie jest sen.
- Co?! Jak to?! Co jej jest?!
- Pocięła się. Nie wiadomo czemu. Niall jest u niej w
szpitalu, zawiózł ją, Louis jest u El, która ma załamanie, a Liam z Dianą są u
siebie i wciąż o niczym nie wiedzą.
Z oczu Zayna
pociekły łzy. Zadzwonił natychmiast do Nialla. Po dość długiej rozmowie z
wieloma przekleństwami i łzami tego pierwszego, Zayn usiadł na łóżku, mówiąc do
mnie:
- Byłem wczoraj w klubie z Louisem i Eleanor, i byłem
pijany. I chyba przespałem się z jakąś dziewczyną... A Eleanor jeszcze jak była
pijana powiedziała o tym Nayi!
- Ja pierdziele. Po co tyle piłeś?!
- Ja nie chciałem! – Zayn płakał teraz tak, jak wtedy,
kiedy jego dziadek umarł – nie chciałem, rozumiesz?! Ja ją kocham! Nie chciałem
tego... nie chciałem...
- Pojedziemy do szpitala, chodź – zachęciłem Zayna.
Szybko się ubrał i ruszyliśmy. Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu.
Zapytałem recepcjonistki, na którym piętrze jest Naya. Odpowiedziała:
- Piętro trzecie, sala numer 84.
Pobiegliśmy. Weszliśmy cichutko do sali,
gdzie stał Niall i... Blaine. Na widok Zayna Blaine krzyknął:
- To ty jesteś tym chłopakiem, przez którego Naya tu
trafiła?! Zabiję cię, po prostu cię zabiję!
Niall
trzymał go mocno za ramię, żeby przypadkiem nie rąbnął Zayna. Zayn spytał się
mnie cicho:
- Kto to jest?
- To Blaine, brat Nayi.
- Muszę ją zobaczyć – Zayn zbliżył się do łóżka, na którym
leżała Naya. Była bardzo blada, przez co wyglądała jak inna osoba. Jej długie,
czarne włosy były rozrzucone po całej poduszce. Blaine zaciskał pięści, patrząc
na Zayna. Kiedy tylko Niall poluźnił uścisk, rzucił się na Zayna. Kto wie,
jakby wyglądał po wyjściu ze szpitala, gdyby nie... Naya. Poruszyła ustami, nie
wydając z nich żadnego dźwięku. Potem powiedziała zdanie niezrozumiałe dla mnie
– zapewne po polsku. Blaine zbliżył się do łóżka i trzymał Nayę za rękę dość
długo, dopóki nie powiedział jej, że musi już iść. Naya zacisnęła lekko palce
na jego ręce, jakby na znak, że go słyszy i rozumie. Blaine odszedł ze
spuszczoną głową. Koło niego szedł Niall, który pożegnał się z nami, tłumacząc,
że musi odwieźć Blaine’a. Zostaliśmy sami w sali, tylko my i Naya.
- Dlaczego to zrobiłaś? – zapytał z bólem Zayn.
Naya tylko
lekko pokręciła głową. Po jej białym policzku potoczyła się łza.
- Naya, przepraszam. Przepraszam, tak bardzo cię
przepraszam. Ja cię tak kocham... ja nie chciałem. Nie chciałem, nie chciałem! –
Zayn się załamał. Naya chyba już zdążyła mu wybaczyć, bo tylko skinęła głową
i... otworzyła oczy. Miały niezwykle smutny wyraz. Popatrzyła się na mnie i
pogłaskała mnie lekko po ręce, jakby chciała powiedzieć „Wszystko jest dobrze,
nie martw się mną”. Przypomniało mi się coś. Wyciągnąłem swój telefon i
puściłem piosenkę, o której Naya ostatnio mi mówiła, że okropnie jej się
podoba. Po chwili otworzyła usta i... zaczęła śpiewać, patrząc tylko na Zayna.
No więc dzisiaj taki zamulający rozdział xd. Jutro mam egzaminy do Plastyka, więc trzymajcie kciuki! A tutaj macie po tym zamulaczu parę gifów:
:* No kocham ją, po prostu :)Eleanor :*
Całe One Direction ^^.
Lubię ten obrazek =]
I teraz tłumaczenie tej piosenki, bo może ktoś chce wiedzieć co Naya śpiewa do Zayna: Naya Rivera - Songbird
I buziaki... nowy rozdział będzie do soboty. Pozdrawiam :****
Ps.: Jeszcze tylko 4 dni do końca roku!!!! Nie umiem w to uwierzyć :D
Ps2.: A co do tej zmiany perspektywy to już chyba tak nie będę robić, strasznie mnie to wkurza ;) :D Baaaj :**
Ps2.: A co do tej zmiany perspektywy to już chyba tak nie będę robić, strasznie mnie to wkurza ;) :D Baaaj :**




świetne! świetne! świetne!
OdpowiedzUsuńA co do perspektywy, wyszła Ci ;)
jest mi szkoda Nayi. Ale z niego dupek...
Wiesz co zajebiście to napisałaś naprawdę.Aż chce sie czytać po raz kolejny! ♥
Trzymam mocno kciuki za te egzaminy!
Pozdrawiam i wpadaj do mnie♥
p.s to ja Kiss me. to mój nowy nick ♥
Usuń