poniedziałek, 25 czerwca 2012

XVI rozdział! :)


 30 września, wtorek.
      Stałam na lotnisku sama. Widząc mojego ukochanego brata, schodzącego ze sporą torbą, podbiegłam do niego jak mogłam najszybciej.
- Naya! – zawołał Blaine na mój widok.
- Blaine! Wreszcie jesteś! – krzyknęłam uradowana.
      Przytuliliśmy się mocno. Blaine poinformował mnie:
- Zamieszkam na te cztery dni w hotelu. Znalazłem trzy gwiazdkowy hotel, dosyć tani.
- Super, odprowadzę cię! – chwyciłam go za rękę i powędrowaliśmy pod ten hotel. O dziwo, zobaczyłam Nialla i Harry’ego, spacerujących razem. Podbiegli do nas i zlustrowali sytuację. Powiedziałam wyjaśniająco:
- To jest mój brat!
- To czemu trzymasz go za rękę? – zapytał podejrzliwie Harry.
- Przecież chodzę z Zaynem, wiesz o tym!
- Ale...
- Ej, chłopcy, to prawda. Mam na imię Blaine – wtrącił przyjaźnie brat.
- Okaay, wierzymy – powiedział blondynek – ja jestem Niall, a ten kłótnik to Harry.
- Miło mi poznać.
- Nam też.
- A wy gdzie idziecie? – zapytałam Nialla.
- Porozmawiać z Perri. Wciąż nie rozumie, że Zayn za nią nie przepada.
- Mogę iść z wami? – zapytałam z ekscytacją.
- A co z twoim bratem?
- Blaine, pójdziesz już sam pod ten hotel?
- Jasne, siostrzyczko – powiedział Blaine – do jutra!
- Paaa! Kocham cię! – krzyknęłam i poszłam z chłopakami.
- Uważaj, bo wydaje mi się że Harry jest zazdrosny – zauważył Niall patrząc na niego.
- Przestań, przecież Naya jest z Zaynem...
- To jest Perrie – powiedział Niall, pokazując na dziwną blondynkę z kilogramem tapety na twarzy
- TO?! – zdumiałam się – to umalowane coś?!
- Taaa... wierz mi, że my też byliśmy zdziwieni wyborem Zayna. Potem okazało się że on też był swoim wyborem zdziwiony.
- To dlatego z nią zerwał?
- O, nie nie nie. To ona z nim zerwała.
- Idiotka.
- Wiemy. Chodź, podejdziemy do niej.
      Podeszliśmy. Perrie pisnęła:
- Hej! Nialler, Hazza! Jak ja się za wami stęskniłam! – nagle zobaczyła mnie – a to kto?
- To nowa dziewczyna Zayna – powiedział nagle Niall z dziwnym uśmiechem.
- COO?! – wrzasnęła Perrie. Nagle sztuczne rzęsy się jej odkleiły i poleciały na chodnik. Zachichotałam, tak samo jak Harry.
- Hej – przywitałam się ze sztucznym uśmiechem – jestem Naya.
- Aczkolwiek Zayn woli nazywać ją „skarbie” albo „kochanie” –wymruczał ze śmiechem Niall.
- Zayn jest mój! – Perrie wpadła w szał – mój, mój! – i... uderzyła mnie w twarz. Jej długie, ostre paznokcie mocno podrapały mnie w twarz. Nagle Niall spoważniał, a Harry podszedł do Perrie i powiedział, ściskając ją za nadgarstki:
- Jeszcze raz... ją dotkniesz... a obiecuję ci, że nie tylko Zayn się o tym dowie, ale i policja.
      Piekł mnie policzek. Niall krzyknął:
- Krew ci się leje!
- To nic, nic...  – wymruczałam, przykładając rękę do policzka. Wyciągnęłam lusterko. Na moim policzku były cztery długie rany. Z każdej z nich ciurkiem ciekła krew. Harry prawie rzucił się na Perrie, ale Niall go mocno trzymał za ramię:
- Ej, ej. Harry. Spokojnie, nic mi nie jest – uspokoiłam go.
- Idę stąd. I odzyskam go. A was mam w dupie! – krzyknęła Perrie, biegnąc w dół ulicy.
- Idzie się popuszczać, zdzira – mruknął Harry.
      Zaśmiałam się i mówiąc, że muszę iść do Eleanor, odłączyłam się od chłopaków. Poszłam nieco okrężną drogą i spotkałam po drodze Liama i Dianę na wózku.
- Hej, skarbie, jak się czujesz? – zapytałam Dianę z radością.
- Jest ok – uśmiechnęła się ona – idziemy właśnie z Liamem do galerii handlowej.
- Zazdroszczę. Zayn nienawidzi zakupów. Trzymaj się, pa, pa! Na razie Liam!
      Pomachali mi i poszli w swoją stronę. Skierowałam się w stronę domu. Otworzyłam mieszkanie, które... było puste. Około północy zadzwonił Louis, który powiedział ze zdenerwowaniem, trzymając na rękach Eleanor:
- Za dużo wypiła. Mówiłem, żeby tego nie robiła, ale ona mnie olała. I wychlała prawie tyle, co Zayn.
- Zayn? – zdziwiłam się.
- No, tak, był z nami. Narąbał się nieco, ale wszystko jest ok, to nic poważnego.
- Mam nadzieję – uśmiechnęłam się. Pozwoliłam Louisowi wejść i zanieść Eleanor na kanapę. Cóż, dziś ja będę spać na materacu. Pożegnaliśmy się, Lou zbiegł na dół do Zayna.
      Eleanor obudziła się koło drugiej. Nie mogłam tego dnia zasnąć, tak więc czytałam książkę. Odezwała się do mnie, bełkocząc:
- A wieeesz jaaka dzisiaj byyła supeer zaabawa? Szkooda że ciebiee nie byyło.
- Nie powinnaś tyle pić.
- Ooooj taaam, raaaz moogę. Juuż chyba niee będę. Zreeesztą too niee ja przeespałam się z jakimś koleeesiem jak Zayyyn z jakąś bloondi.
- CO?!
- Noo, mówię przecieeeeż... Przeeeespał się z jakąąąś dzieewczyną.
      Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Poszłam do toalety, płacząc. Wyciągnęłam z mojej kosmetyczki żyletkę i nie wiedząc co robię, zaczęłam wydrapywać na swojej ręce przekreślone imię mojego chłopaka. Mojego byłego chłopaka. Nie chciałam go znać. Nie myślałam, że ktokolwiek może mi zrobić taką krzywdę... po chwili przestałam kontrolować moje ciało i zemdlałam.

                                                 ----------
( z perspektywy Harry’ego, 1 października, środa )
      Siedziałem na fotelu myśląc o tym , dlaczego Naya się pocięła. Wiedziałem tylko, że to zrobiła. Zostałem w domu, z Zaynem, żeby nie zrobił sobie nic głupiego. Nagle usłyszałem jego krzyki.
- Co ci jest? – zapytałem ze zdziwieniem, wchodząc do jego pokoju.
- Śniło mi się, że Naya jest w szpitalu – powiedział Zayn, zakrywając twarz rękoma.
- To nie jest sen.
- Co?! Jak to?! Co jej jest?!
- Pocięła się. Nie wiadomo czemu. Niall jest u niej w szpitalu, zawiózł ją, Louis jest u El, która ma załamanie, a Liam z Dianą są u siebie i wciąż o niczym nie wiedzą.
      Z oczu Zayna pociekły łzy. Zadzwonił natychmiast do Nialla. Po dość długiej rozmowie z wieloma przekleństwami i łzami tego pierwszego, Zayn usiadł na łóżku, mówiąc do mnie:
- Byłem wczoraj w klubie z Louisem i Eleanor, i byłem pijany. I chyba przespałem się z jakąś dziewczyną... A Eleanor jeszcze jak była pijana powiedziała o tym Nayi!
- Ja pierdziele. Po co tyle piłeś?!
- Ja nie chciałem! – Zayn płakał teraz tak, jak wtedy, kiedy jego dziadek umarł – nie chciałem, rozumiesz?! Ja ją kocham! Nie chciałem tego... nie chciałem...
- Pojedziemy do szpitala, chodź – zachęciłem Zayna. Szybko się ubrał i ruszyliśmy. Po dziesięciu minutach byliśmy na miejscu. Zapytałem recepcjonistki, na którym piętrze jest Naya. Odpowiedziała:
- Piętro trzecie, sala numer 84.
       Pobiegliśmy. Weszliśmy cichutko do sali, gdzie stał Niall i... Blaine. Na widok Zayna Blaine krzyknął:
- To ty jesteś tym chłopakiem, przez którego Naya tu trafiła?! Zabiję cię, po prostu cię zabiję!
       Niall trzymał go mocno za ramię, żeby przypadkiem nie rąbnął Zayna. Zayn spytał się mnie cicho:
- Kto to jest?
- To Blaine, brat Nayi.
- Muszę ją zobaczyć – Zayn zbliżył się do łóżka, na którym leżała Naya. Była bardzo blada, przez co wyglądała jak inna osoba. Jej długie, czarne włosy były rozrzucone po całej poduszce. Blaine zaciskał pięści, patrząc na Zayna. Kiedy tylko Niall poluźnił uścisk, rzucił się na Zayna. Kto wie, jakby wyglądał po wyjściu ze szpitala, gdyby nie... Naya. Poruszyła ustami, nie wydając z nich żadnego dźwięku. Potem powiedziała zdanie niezrozumiałe dla mnie – zapewne po polsku. Blaine zbliżył się do łóżka i trzymał Nayę za rękę dość długo, dopóki nie powiedział jej, że musi już iść. Naya zacisnęła lekko palce na jego ręce, jakby na znak, że go słyszy i rozumie. Blaine odszedł ze spuszczoną głową. Koło niego szedł Niall, który pożegnał się z nami, tłumacząc, że musi odwieźć Blaine’a. Zostaliśmy sami w sali, tylko my i Naya.
- Dlaczego to zrobiłaś? – zapytał z bólem Zayn.
       Naya tylko lekko pokręciła głową. Po jej białym policzku potoczyła się łza.
- Naya, przepraszam. Przepraszam, tak bardzo cię przepraszam. Ja cię tak kocham... ja nie chciałem. Nie chciałem, nie chciałem! – Zayn się załamał. Naya chyba już zdążyła mu wybaczyć, bo tylko skinęła głową i... otworzyła oczy. Miały niezwykle smutny wyraz. Popatrzyła się na mnie i pogłaskała mnie lekko po ręce, jakby chciała powiedzieć „Wszystko jest dobrze, nie martw się mną”. Przypomniało mi się coś. Wyciągnąłem swój telefon i puściłem piosenkę, o której Naya ostatnio mi mówiła, że okropnie jej się podoba. Po chwili otworzyła usta i... zaczęła śpiewać, patrząc tylko na Zayna.


No więc dzisiaj taki zamulający rozdział xd. Jutro mam egzaminy do Plastyka, więc trzymajcie kciuki! A tutaj macie po tym zamulaczu parę gifów:
 :* No kocham ją, po prostu :)
 Eleanor :*
 Całe One Direction ^^.
 Lubię ten obrazek =]


I teraz tłumaczenie tej piosenki, bo może ktoś chce wiedzieć co Naya śpiewa do Zayna: Naya Rivera - Songbird

I buziaki... nowy rozdział będzie do soboty. Pozdrawiam :****
Ps.: Jeszcze tylko 4 dni do końca roku!!!! Nie umiem w to uwierzyć :D
Ps2.: A co do tej zmiany perspektywy to już chyba tak nie będę robić, strasznie mnie to wkurza ;) :D Baaaj :**
 

2 komentarze:

  1. świetne! świetne! świetne!
    A co do perspektywy, wyszła Ci ;)
    jest mi szkoda Nayi. Ale z niego dupek...
    Wiesz co zajebiście to napisałaś naprawdę.Aż chce sie czytać po raz kolejny! ♥
    Trzymam mocno kciuki za te egzaminy!
    Pozdrawiam i wpadaj do mnie♥

    OdpowiedzUsuń