6 września, sobota.
W sobotni ranek obudził mnie telefon.
Odebrałam.
- Halo? – zapytałam nieco nieprzytomnie.
- Naya? Obudziłam cię? – usłyszałam miły głos Eleanor.
- Nie, nie – skłamałam – czemu dzwonisz?
- Chciałam się spytać, czy mogłybyśmy dzisiaj razem
wyjść?
- Och, jasne. Może do mnie przyjdziesz?
- Ok. Kiedy?
- Przychodź jak najszybciej. Pa!
- Pa,pa!
Po chwili znowu
zaterkotał telefon.
- Tak, słucham?
- Cześć skarbie – usłyszałam w słuchawce głos Zayna.
- Hej. Co tam?
- Możesz się dziś spotkać?
- Przykro mi, ale jestem zajęta – powiedziałam.
- Och – w jego głosie słyszałam smutek – ale będziesz
zajęta przez cały dzień?
- Chyba nie...
- Okej, to zadzwonię do ciebie później. Pa. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Odłożyłam
słuchawkę i znowu ktoś zadzwonił. Wrzasnęłam do telefonu:
- Co to jest, cholera?! Jakaś gorąca linia?!
- Yyy... nie. To ja, Mark.
Fuck.
Oczywiście. Ja i mój słynny pech.
- O, Boże. Słucham?
- Chciałem pogratulować ci twojego wyboru ubrań...
zdjęcia zostały zrobione.
- Kto pozował?
- Modelka Eleanor Calder.
- Eleanor?! Super! Znam ją!
- To bardzo miło. Czy mogłabyś dzisiaj wyjść na
spotkanie, hm, służbowe?
- Dzisiaj niestety jestem zajęta cały dzień.
- Przykro mi. Do zobaczenia.
- Do widzenia.
Ktoś zapukał do
drzwi. Domyśliłam się, że to Eleanor. Otworzyłam. Ona była... cała zapłakana.
Przytuliłam ją od razu. Ona szepnęła, wciąż lejąc łzy:
- Jestem w ciąży.
Najpierw –
oczywiście szok. Ale po chwili powiedziałam, uśmiechając się szeroko:
- Przecież to świetna wiadomość! Czemu płaczesz?
- Bo ja nawet nie mam z Louisem ślubu! Co ja teraz
zrobię? Mama mnie znienawidzi!
- Nieprawda!
- Nawet nie jestem z nim zaręczona!
- A on o tym wie?
- Nie...
- Chodźmy tam. Powiesz mu to.
- Ja... ja nie mogę...
- Możesz. To jest piękne że będziecie mieli dziecko!
Przecież to dowód waszej miłości. Chodź – powiedziałam, ciągnąc ją za rękę.
Poszłyśmy.
Eleanor poprawiła nieco rozmazany makijaż. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzył
Harry.
- O, dziewczyny. Co się stało? Macie dziwne i nieco
odmienne miny – zauważył.
- To ważna sprawa, Harry. Możemy wejść?
- Jasne, wchodźcie – powiedział zdziwiony Hazza.
- Zawołasz Louisa? – zapytała załamanym głosem Eleanor.
- Wow, ale ty masz wyczucie – powiedział Harry i zawołał
Lou.
- El? Co się stało? – zapytał Louis.
- Ja ci muszę coś powiedzieć... – powiedziała Eleanor,
ukrywając twarz w dłoniach.
- Ja też – potwierdził Louis – mów pierwsza.
- Och, Louis... Ja... ja jestem w ciąży. Czwarty miesiąc.
Louis otworzył
usta. Harry mnie przytulił ze szczęścia, a Niall rozbił filiżankę którą trzymał
w dłoniach schodząc ze schodów.
- A my nawet nie jesteśmy zaręczeni! – rozpłakała się El.
- Najwyższy czas to zmienić – powiedział Louis. Uklęknął,
wyciągnął pierścionek i zapytał:
- Eleanor Calder, czy wyjdziesz za mnie?
- Ja... Louis... TAK! – wykrzyczała ze szczęściem i
pocałowała Louisa po francusku. Ja nigdy nie całowałam się tak z Zaynem. Harry
popatrzył na mnie, a w jego spojrzeniu było coś dziwnego... nie umiałam
określić co to jest. Szepnął mi na ucho:
- Chodź ze mną do pokoju.
- Hmm... dobrze – mruknęłam. Po chwili zapytałam:
- Gdzie jest Zayn?
- Pojechał na zakupy.
- Aha.
- Zimno ci – zauważył Harry. Miałam gęsią skórkę, a w
pokoju Harry’ego było naprawdę chłodno. On podszedł do drzwi i zamknął je.
- Czego chcesz? – zapytałam z niepokojem.
- Naya... Ty wiesz że ja... że ciebie... – po czym mnie
przytulił.
Dziwnie się
czułam. Kochałam Zayna, ale Harry... też zaczęłam coś do niego czuć. Chciałam
pozostać w jego ciepłym, miłym uścisku, ale wiedziałam, że to przyjaciel Zayna
i nie powinnam. Źle się z tym czułam. Z kłopotu wybawił mnie Niall, który wpadł
do pokoju, dysząc:
- Diana miała wypadek. Jest w szpitalu.
trochę tragiczny :d mam nadzieję że się podoba mimo to. Buziaki.
świetny!zajebisty!fenomenalny!
OdpowiedzUsuńChociaż trochę tragiczny , ale super : *
aww *w*
El i Loui będą mieli bobaska ! : *
świetny seriio!
Zapraszam do mnie nowy rozdział :) : in-thearmsofanangel.blogspot.com/